Trump o cieśninie Ormuz: traktuje ją jak terytorium USA

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Trump o cieśninie Ormuz: traktuje ją jak terytorium USA


Donald Trump powiedział w piątek 21 sierpnia w Karolinie Południowej, iż postrzega cieśninę Ormuz jako amerykańskie terytorium. Dodał, iż Iran chce porozumienia, ale nie jest gotowy na warunki USA. Stawką są ceny ropy, bezpieczeństwo żeglugi i rachunki, które odczują także polskie rodziny.

Mocne słowa na wiecu w Karolinie Południowej

Donald Trump na piątkowym wiecu w Karolinie Południowej użył formuły, która w normalnej dyplomacji brzmiałaby jak alarm. Prezydent USA stwierdził, iż postrzega cieśninę Ormuz jako amerykańskie terytorium. Według relacji RMF24 mówił też, iż Iran chce zawrzeć porozumienie, ale jego zdaniem nie pozostało gotowy na adekwatną umowę.

Chodziło o miejsce zbyt ważne, by traktować je jak efektowny fragment wiecowego przemówienia. Ormuz jest gardłem światowej energetyki. Łączy Zatokę Perską z Zatoką Omańską i Oceanem Indyjskim. Przy takim miejscu każde słowo prezydenta Stanów Zjednoczonych działa na rynki, armatorów, ubezpieczycieli i rządy państw zależnych od importu energii.

Ormuz znaczy paliwo, transport i ceny

Amerykańska Energy Information Administration wskazywała, iż w 2024 roku przez cieśninę Ormuz przechodziło średnio 20 mln baryłek ropy dziennie, około 20 proc. światowej konsumpcji płynnych paliw. Gdy ten szlak staje się zakładnikiem konfliktu USA z Iranem, problem nie kończy się w Zatoce Perskiej. Idzie dalej: do frachtu, rafinerii, logistyki, cen żywności i inflacji.

DN opisywał już, jak cieśnina Ormuz dobija obietnice Trumpa i znów podbija ceny ropy. Dzisiejsza wypowiedź dopisuje do tego warstwę polityczną. jeżeli Waszyngton zaczyna mówić o kontroli nad Ormuz językiem quasi-terytorialnym, sygnał dla świata jest prosty: Ameryka chce wymuszać porządek flotą i ciężarem swojej deklaracji.

Sojusz nie zwalnia z myślenia

Polska prawica nie ma obowiązku udawać, iż problem znika, bo mówi to przywódca państwa sojuszniczego. Stany Zjednoczone pozostają najważniejszym filarem NATO i realną przeciwwagą dla rosyjskiego imperializmu. Ale interes narodowy wymaga trzeźwości. Sojusznik może mieć własną strategię, własną kampanię wyborczą, własną kalkulację cen paliw i własny konflikt na Bliskim Wschodzie.

Polska ma w tej sprawie własny rachunek. Każdy wzrost napięcia wokół Ormuz to presja na ceny paliw, a więc na przewoźników, rolników, przemysł i domowe budżety. Gdy mocarstwa rozgrywają wąski przesmyk na mapie, rachunek za ryzyko często płacą państwa średnie. Właśnie dlatego polityka zagraniczna nie może być odruchem emocjonalnej lojalności. Musi być rachunkiem interesu.

Iran, Oman i coraz węższe pole manewru

W ostatnich dniach DN pisał także o tym, iż Trump groził Omanowi w tle negocjacji dotyczących Ormuz. Oman jest ważny, bo leży przy cieśninie i od lat próbuje utrzymywać kanały rozmów z różnymi stronami regionu. jeżeli Waszyngton naciska także na mediatorów, konflikt przestaje być tylko sporem z Iranem. Zaczyna obejmować cały układ bezpieczeństwa w Zatoce.

Wcześniej administracja Trumpa przedstawiała presję jako alternatywę dla kolejnych uderzeń. Pisaliśmy o tym w tekście o strategii wobec Iranu opartej na presji zamiast nowych ataków. Teraz jednak granica między presją a eskalacją robi się coraz cieńsza. Słowa o "amerykańskim terytorium" przy cieśninie kontrolującej ogromny strumień ropy nie uspokajają rynku. One mówią, iż Biały Dom chce podnieść stawkę.

Lekcja dla Warszawy

Polska potrzebuje twardej obecności USA w Europie, bo za naszą wschodnią granicą stoi Rosja. To fakt strategiczny. Równocześnie Polska potrzebuje odporności na światowe kryzysy paliwowe, własnej infrastruktury, zapasów, dywersyfikacji i polityków, którzy potrafią oddzielić wdzięczność za sojusz od bezwarunkowego przyklaskiwania każdemu ruchowi Waszyngtonu.

Trump mówi językiem siły. W wielkiej polityce taki język bywa skuteczny. Bywa też kosztowny dla tych, którzy siedzą daleko od stołu, ale blisko rachunku. Polska nie może pozwolić, aby wojna nerwów o Ormuz stała się kolejnym importowanym kosztem przerzuconym na portfele Polaków.

Źródło: Gazeta.pl, RMF24, Guardian, EIA

Źródło: Gazeta.pl Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału