Donald Trump polecił swoim wyborcom, aby ci udawali, iż kandyduje on do Kongresu. Sam miał obmyślić plan, aby wesprzeć swoją partię w wyborach uzupełniających. Prezydent jest przekonany o tym, iż wystawienie siebie jako kandydata to najlepszy sposób na zwycięstwo. - Udawajcie proszę, iż jestem na liście kandydatów - zwracał się do wyborców podczas konwencji w Karolinie Północnej.
Trump ma plan na wybory. "Udawajcie, iż jestem na liście kandydatów"

Początek listopada to w USA czas tzw. midterms, czyli wyborów uzupełniających. Amerykanie wybiorą nową Izbę Reprezentantów oraz Senat. Przesądzi to o tym, z jakim Kongresem przez kolejne dwa lata rządów będzie musiał współpracować Donald Trump. Oczywiście prezydent wolałby, aby była to Partia Republikańska, dlatego zdecydował się działać.
W tym tygodniu odbędzie się dwudniowa konwencja partii w Dallas. Donald Trump chce wystąpić podczas obu wieczorów i dać do zrozumienia swoim zwolennikom, iż wybory 3 listopada będą poświęcone tylko jemu - nawet, jeżeli nie kandyduje. Wydarzenie ma być też pokazem bardziej drugoplanowych postaci partii. - Będziemy prezentować nasze gwiazdy na scenie - zapowiadał prezydent.
Trump ma pomysł. Tak chce pomóc partii
Cała konwencja utrzymana jest w kowbojskiej estetyce. Partia Republikańska zaczęła choćby sprzedawać ocieplacze na napoje z 16 dolarów z wizerunkiem Trumpa w kowbojskim kapeluszu, siedzącego na koniu. Program wydarzenia i wszystko, co z nim związane, miało być w głównej mierze pomysłem prezydenta.
ZOBACZ: Donald Trump idzie coraz dalej. Pokazał nową mapę
Jego pomysłem było też wmawianie wyborcom, iż to on kandyduje w zbliżających się wyborach. Podczas wiecu w Karolinie Północnej wprost zwracał się do sympatyków, prosząc ich, aby udawali, iż znajduje się na liście.
Jednocześnie taka strategia może okazać się mieczem obosiecznym. Z jednej strony Trump może bowiem przekonać swoich wyborców, iż chodzi właśnie o niego. Z drugiej jednak sympatycy Partii Demokratycznej mogą odebrać to podobnie, co zmotywuje ich do wzięcia udziału w wyborach. Tym bardziej, iż popularność prezydenta znajduje się w tej chwili na najniższym poziomie w historii.
- Trump może zmobilizować dwie bazy: swoją i Demokratów. Problem dla niego polega na tym, iż kiedy nie ma go na liście kandydatów, jego baza nigdy się nie pojawia i raczej nie pojawi się ponownie - mówił Rick Tyler, republikański strateg i krytyk prezydenta.
Listopadowe wybory będą ważne dla Trumpa
Często zdarza się, iż partia, która sprawuje władzę, ponosi porażkę w wyborach uzupełniających. Tak zdarzyło się chociażby podczas pierwszej kadencji Trumpa, kiedy to Partia Demokratyczna przejęła kontrolę nad Izbą Reprezentantów. Dlatego właśnie prezydent stara się jak najbardziej wspierać swoją partię. Efekt może być jednak daleki od jego oczekiwań.
ZOBACZ: Trump grozi Europie. Gigantyczne pieniądze dla Ukrainy w tle
Do tej pory przekaz Donalda Trumpa oparty był m.in. o obniżenie podatków dla pracowników otrzymujących napiwki, działania mające obniżyć ceny leków na receptę czy zaostrzenie przepisów na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Jednocześnie Amerykanie nie są zadowoleni z wysokiej inflacji, słabnącej ich zdaniem gospodarki oraz przedłużającej się wojny z Iranem. Prezydent nie wyjaśnia, w jaki sposób zwycięstwo republikanów w Kongresie miałoby temu zaradzić.
Konwencja w Dallas w stanie Teksas wcale nie pomóc. W 2024 roku Trump miał w tamtym okręgu spore poparcie wśród społeczności latynoskiej. To się jednak zmieniło po tym, jak zaczęły dotykać ich naloty imigracyjne. Te z kolei spowodować miały, zdaniem Abla Prado, kierownika kampanii kandydata demokratów do Kongresu, spowolnienie rozwoju tamtejszego przemysłu budowlanego, bo pracownicy boją się ataku.
ZOBACZ: Media: Rośnie frustracja Trumpa ws. wojny. "Zażądał wyjaśnień"
- Widzimy bardzo realne poczucie wyrzutów sumienia kupujących. Trump zawsze to głosił: "Jestem uosobieniem amerykańskiego snu". Ale ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę, iż dba tylko o siebie - dodawał Prado.


1 godzina temu













