Trójmorze — dekada na rozliczenie

3 dni temu

Dubrownik 2026 jako moment podsumowań

Inicjatywa Trójmorza (3SI) zamyka właśnie swoją pierwszą dekadę. Szczyt zaplanowany na 28–29 kwietnia 2026 r. odbędzie się w Dubrowniku — tym samym mieście, w którym w sierpniu 2016 r. podpisano deklarację założycielską formatu. Ta okrągła rocznica przypada na najtrudniejszy moment w historii Inicjatywy, naznaczony trzema równoległymi procesami: na Węgrzech niedawne wybory (12 kwietnia 2026 r.) wygrała partia Tisza Pétera Magyara, Waszyngton przenosi swój strategiczny środek ciężkości na konflikt z Iranem, a druga kadencja Donalda Trumpa na nowo definiuje relacje transatlantyckie. W tych realiach agenda dubrownickiego szczytu nie może sprowadzać się wyłącznie do kwestii jubileuszowych.

Zdjęcie: Szczyt Inicjatywy Trójmorza, Dubrownik 2026. Fot. Kancelaria Prezydenta RP / prezydent.pl Grzegorz Jakubowski

Bilans pierwszej dekady funkcjonowania formatu pozostaje niejednoznaczny.

Do sukcesów należy zaliczyć fakt, iż region w znacznym stopniu uniezależnił się od rosyjskich surowców, włączył do współpracy kluczowych partnerów zewnętrznych (Niemcy, USA, Japonię, Komisję Europejską, a od 2025 r. także Turcję i Hiszpanię) oraz zbudował Fundusz Inwestycyjny Inicjatywy Trójmorza (3SIIF) z kapitałem 1,3 mld euro, generujący roczną stopę zwrotu na poziomie 13–15%. Gospodarka regionu wykazuje dynamikę wzrostu dwukrotnie przewyższającą średnią unijną.

Po stronie deficytów widoczna jest jednak ogromna luka inwestycyjna, która do 2030 r. sięgnie od 650 mld do 1 bln euro. Inicjatywa wciąż nie wypracowała stałego sekretariatu, osobowości prawnej ani narzędzi instytucjonalnych do egzekwowania własnych ustaleń. Niezwykle asymetryczna pozostaje również struktura finansowania — 80% kapitału 3SIIF pochodzi zaledwie z jednego państwa.

Stawką szczytu w Dubrowniku będzie zatem wybór docelowego modelu funkcjonowania. Trójmorze albo ulegnie przekształceniu w pełnoprawną instytucję międzynarodową, zdolną absorbować kapitał globalny i realizować ponadnarodowe projekty, albo pozostanie w obecnym kształcie — sprowadzonym do corocznego forum spotkań głów państw oraz wydarzeń towarzyszących.

Filar energetyczny: efekt szoku zewnętrznego

Sektor energetyczny to jak dotąd jedyna dziedzina, w której Inicjatywa osiągnęła wymierne rezultaty. Udział rosyjskiego gazu w unijnym imporcie drastycznie spadł: z 40% w 2021 r. do 12–13% w roku 2025. Polska definitywnie zerwała kontrakt z Gazpromem w kwietniu 2022 r., a import rosyjskiej ropy wstrzymała w styczniu 2023 r. Państwa bałtyckie zsynchronizowały swoje systemy z europejską siecią kontynentalną, odłączając się od rosyjskiej sieci elektroenergetycznej w lutym 2025 r. Pod koniec ubiegłego roku operatorzy przesyłowi podpisali memorandum o pionowym korytarzu gazowym, biegnącym od terminalu LNG na chorwackiej wyspie Krk, przez Grecję, aż do Ukrainy. Dopełnieniem tego procesu będzie pełne embargo na rosyjską ropę w całej UE, wchodzące w życie 1 stycznia 2027 r.

Należy jednak zaznaczyć, iż transformacja ta nie jest wyłączną pochodną działań w ramach formatu Trójmorza. Bez rosyjskiej agresji na Ukrainę i wymuszonych nią twardych decyzji państw członkowskich UE proces ten trwałby dekady. Jednocześnie nowy układ generuje własne wyzwania strukturalne. Głównym substytutem surowca z Rosji stał się amerykański gaz skroplony, pokrywający w tej chwili 60–70% importu całego regionu. Państwa Europy Zachodniej (Niemcy, Francja) zachowały tymczasem częściowy dostęp do rosyjskiego gazu skroplonego w transporcie morskim. Oznacza to, iż faktyczne koszty uniezależnienia poniosła Europa Środkowa, podczas gdy rynki zachodnioeuropejskie utrzymały częściową ciągłość dostaw.

Filar transportowy: deficyt realizacji

W sektorze infrastruktury i transportu wyniki Inicjatywy są nieporównywalnie słabsze. Przepustowość szlaków kolejowych na strategicznej osi północ-południe pozostaje dalece nieadekwatna do skali i potrzeb gospodarek regionu. Podróż pociągiem pasażerskim z Warszawy do Zagrzebia zajmuje 20 godzin, natomiast skład towarowy na trasie Gdańsk–Saloniki potrzebuje na pokonanie tego dystansu aż 52 godzin. Dla porównania: przewozy na podobnym dystansie między Hamburgiem a Neapolem zajmują 20 godzin przy zaledwie czterech przesiadkach. Perspektywy głównego projektu drogowego, czyli trasy Via Carpatia łączącej Litwę z Grecją, są równie odległe. Odcinek polski zostanie ukończony w latach 2026–2027, słowacki do 2030 r., a rumuński i bułgarski najwcześniej w 2030 r. Realistyczne szacunki wskazują, iż cała arteria osiągnie pełną operacyjność dopiero w latach czterdziestych XXI wieku.

Deficyt sprawczości najdobitniej ilustruje kazus projektu Rail Baltica. Pierwotny kosztorys zakładał budżet na poziomie 5,8 mld euro, podczas gdy obecne szacunki wskazują na 23,8 mld euro, co generuje lukę finansową rzędu 19 mld euro. Budżety państw bałtyckich nie są w stanie udźwignąć czterokrotnego wzrostu kosztów. Choć projekt nie został formalnie anulowany, utracił jakiekolwiek wiążące ramy czasowe.

Stan ten wynika z trzech głównych powodów. Po pierwsze, realizacja projektów transgranicznych wymaga silnej instytucji koordynującej, którą Trójmorze nie dysponuje. Unia Europejska zarządza takimi procesami poprzez mechanizmy typu instrument „Łącząc Europę” (CEF) czy Strategię Dunajską; w ramach 3SI nie stworzono analogicznego rozwiązania. Po drugie, ujawnia się wyraźna rozbieżność priorytetów narodowych. Polska traktuje trasę Via Carpatia jako węzeł logistyczno-wojskowy w kierunku Ukrainy; Grecja priorytetyzuje korytarz IMEC i łączność z rynkami azjatyckimi; Bułgaria orientuje się głównie na basen Morza Czarnego, natomiast Chorwacja na Adriatyk. Po trzecie, w obliczu braku instytucji rozjemczej każde państwo realizuje inwestycje we własnym, narodowym rytmie, z pominięciem logiki regionalnej.

Wymiernym wskaźnikiem tego braku integracji pozostaje stan infrastruktury mostowej. Na liczącej 458 km granicy rumuńsko-bułgarskiej wzdłuż Dunaju funkcjonują zaledwie dwa mosty. Z kolei na 187-kilometrowym odcinku granicy polsko-niemieckiej na Odrze przepraw jest aż 29. Nie jest to wyłącznie kwestia determinizmu geograficznego, ale bezpośredni skutek polityki inwestycyjnej w Europie Środkowej w ciągu ostatniego półwiecza.

Paradoks finansowy: brak instrumentów, a nie zysków

Fundusz Trójmorza (3SIIF) generuje stabilną stopę zwrotu rzędu 13–15% w skali roku. Dla funduszy emerytalnych i państwowych funduszy majątkowych operujących na rynku aktywów infrastrukturalnych jest to wskaźnik wysoce atrakcyjny. Mimo to wielki kapitał instytucjonalny konsekwentnie omija struktury 3SIIF. Norweski Norges Bank preferuje inwestycje w morską energetykę wiatrową w Niemczech i Danii. Emiracka Mubadala przejmuje logistykę w Europie na drodze umów dwustronnych, a singapurski fundusz GIC działa w naszym regionie z wykorzystaniem kanałów czysto korporacyjnych. Kapitał napływa do Europy Środkowej, jednak poza oficjalnymi ramami Inicjatywy Trójmorza.

Bilans samego funduszu po pięciu latach od jego operacyjnego uruchomienia w 2020 r. jest mieszany. Dziewięć z trzynastu państw uczestniczących w formacie wniosło wkład kapitałowy o łącznej wartości około 1 mld dolarów, do których amerykańska Korporacja Finansowania Rozwoju (DFC) dołączyła 300 mln dolarów. Fundusz zaangażował już ponad 800 mln euro w dziewięciu krajach. Pierwotny cel, zakładający przyciągnięcie od 3 do 5 mld dolarów kapitału prywatnego, nie został jednak zrealizowany. Jak zauważył w swojej najnowszej analizie z 23 kwietnia 2026 r. Ian Brzeziński z Atlantic Council, fundusz niemal w pełni wyczerpał już swój dostępny kapitał. Dubrownik staje się więc momentem wymuszającym twardą decyzję: konieczna jest głęboka korekta struktury obecnego 3SIIF lub uruchomienie zupełnie nowego mechanizmu.

Przyczyny są dwojakie. Po pierwsze, decyduje skala operacyjna. Fundusz dysponujący kwotą 1,3 mld euro jest zbyt mały, by uzasadnić koszty analizy ryzyka i monitoringu dla podmiotów zarządzających portfelami rzędu 100 mld dolarów. Dla największych graczy rynkowych próg rentowności wejścia zaczyna się od 10–15 mld euro. Trójmorzu brakuje zatem całego rzędu wielkości.

Po drugie, najważniejszy jest brak ram instytucjonalnych. Wielki kapitał wymaga partnerów o ugruntowanej osobowości prawnej, dysponujących prospektem emisyjnym, oceną wiarygodności kredytowej, procedurami zewnętrznego audytu i przejrzystym ładem zarządzania. Skandynawsko-bałtycki Nordic Investment Bank (NIB), będący naturalnym punktem odniesienia, spełnia te kryteria. Tymczasem Trójmorze dysponuje jedynie formatem corocznego szczytu, rotacyjną prezydencją oraz siecią koordynatorów krajowych. Nie posiada prawa emisji obligacji ani stałej reprezentacji. Zasadniczym problemem nie jest zatem brak popytu na inwestycje, ale deficyt instytucji zdolnej przełożyć polityczne deklaracje na twardy język finansów akceptowalny dla rynków globalnych.

Wniosek jest jednoznaczny: bez powołania Banku Rozwoju Trójmorza oraz utworzenia stałego sekretariatu kapitał prywatny nie napłynie do regionu w skali pozwalającej na zniwelowanie luki inwestycyjnej. Wysokie stopy zwrotu nie są w stanie zastąpić braku wiarygodnej architektury finansowej.

Polski wymiar: kohabitacja i ciężar finansowania

Rola Polski w ekosystemie Trójmorza ma charakter podwójnie asymetryczny. Z jednej strony Warszawa pozostaje głównym inicjatorem, polityczną twarzą formatu i jego głównym płatnikiem. Z drugiej strony od sierpnia 2025 r. polska władza wykonawcza funkcjonuje w warunkach szorstkiej kohabitacji, w ramach której ośrodek prezydencki i rządowy realizują odmienne wizje polityki zagranicznej.

Prezydent Karol Nawrocki, zaprzysiężony 6 sierpnia 2025 r., płynnie przejął ten kierunek działań po Andrzeju Dudzie, utrzymując Trójmorze w randze jednego z czołowych projektów Pałacu Prezydenckiego. Już w styczniu 2026 r. w Davos określił region mianem „silnika odporności” (engine of resilience) dla Europy, a jego wrześniowa wizyta w Waszyngtonie zagwarantowała bezpośredni kanał komunikacji z nową administracją Donalda Trumpa. Dla ośrodka prezydenckiego 3SI stanowi geopolityczny blok suwerennych państw w relacjach z USA — podmiot komplementarny, a nie konkurencyjny wobec UE, służący budowaniu przewagi Warszawy na arenie międzynarodowej. w tej chwili jest to jedyny spójny strategicznie wektor polskiej polityki wobec tego formatu.

Z kolei gabinet Donalda Tuska nie sformułował dotychczas jednoznacznie pozytywnej wizji dla Inicjatywy. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w swoim wystąpieniu programowym z kwietnia 2024 r. zdefiniował twardy warunek: „3SI będzie sukcesem TYLKO, jeżeli ułatwi rozwój infrastruktury transportowej, energetycznej i cyfrowej regionu od Estonii po Grecję”. Tego rodzaju retoryka redukuje format niemal wyłącznie do narzędzia logistycznego, marginalizując jego ambicje geopolityczne. Rząd nie przedstawił jednak kompleksowej alternatywy dla wizji prezydenckiej. W lutym 2026 r. podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa szef MSZ wysłał jednoznaczny sygnał pod adresem USA, stwierdzając: „Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie będziemy frajerami”. Deklaracja ta, choć zauważona w mediach, nie przełożyła się na wypracowanie konkretnej propozycji współpracy ani dla Waszyngtonu, ani dla stolic regionu.

Polityczne koszty tego dwugłosu uwidocznił szczyt 3SI w Warszawie w kwietniu 2025 r. W wydarzeniu wzięło udział jedenastu szefów państw oraz delegacje partnerów strategicznych (w tym nowo przyjętych Hiszpanii i Turcji). Gospodarzem spotkania był prezydent Duda. Premier Tusk nie uczestniczył w głównej sesji — 30 kwietnia złożył wizytę w Hucie Częstochowa, akcentując krajowe priorytety związane z nacjonalizacją przemysłu ciężkiego. Dla stolic państw regionu stanowiło to czytelny sygnał polityczny: główny płatnik formatu ceduje jego reprezentację na jeden ośrodek władzy, podczas gdy drugi demonstracyjnie dystansuje się od inicjatywy.

Wzór ten potwierdził się jedenaście miesięcy później. Szczyt parlamentarny Trójmorza w Zagrzebiu (25 marca 2026 r.), organizowany pod hasłem „Advancing the Three Seas Initiative: Vision, Responsibility, Partnership”, zgromadził między innymi premiera Chorwacji Andreja Plenkovicia, marszałków parlamentów z regionu oraz unijną komisarz Dubravkę Šuicę. Polskę reprezentował marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Oddelegowanie władzy ustawodawczej do reprezentowania państwa na szczycie tej rangi — w miejsce szefa rządu lub szefa dyplomacji — dowodzi, iż absencja Rady Ministrów stała się trwałym elementem polskiej polityki wobec formatu, na co uwagę zwraca również Ian Brzeziński w cytowanej już analizie dla Atlantic Council.

Podejście rządu wprost wyraził wiceszef MSZ Władysław Bartoszewski w październiku 2024 r., wskazując, iż „Inicjatywa Trójmorza (…) zyskała dodatkowe znaczenie właśnie w związku ze zmianami, które zaszły w innych formatach”. W optyce Rady Ministrów 3SI nie stanowi zatem autonomicznego celu strategicznego, a pełni raczej funkcję formuły zastępczej wobec dysfunkcyjnej Grupy Wyszehradzkiej.

Polska wysyła w ten sposób dwa sprzeczne komunikaty: strategiczny i inicjatywny ze strony ośrodka prezydenckiego, a zarazem zachowawczy i zdystansowany ze strony rządu. W konsekwencji partnerzy regionalni, między innymi sprawująca prezydencję Chorwacja, Rumunia czy państwa bałtyckie, dostosowują swoje plany operacyjne przy założeniu, iż decyzyjna niespójność Warszawy utrzyma się co najmniej w perspektywie najbliższych dwóch lat.

Węgry po epoce Orbána: koniec wewnętrznej blokady

Wybory parlamentarne z 12 kwietnia 2026 r. zamknęły okres szesnastoletnich rządów Viktora Orbána. Partia Tisza zdobyła 141 mandatów w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym, redukując stan posiadania Fideszu do 52 miejsc. Powołanie nowego gabinetu planowane jest na połowę maja.

Z perspektywy Trójmorza oznacza to usunięcie istotnej blokady decyzyjnej. Jeszcze podczas szczytu w Warszawie w 2025 r. ustępująca administracja węgierska zgłosiła klauzulę wyłączenia wobec zapisów deklaracji końcowej potępiających rosyjską agresję i postulujących pokój na warunkach Kijowa. Zwycięskie ugrupowanie zapowiedziało już odstąpienie od tego weta, odblokowanie 90 mld euro unijnej pomocy dla Ukrainy, odejście od rosyjskich węglowodorów do 2035 r. oraz akcesję do strefy euro do 2030 r. Przyszła minister spraw zagranicznych Anita Orbán zdefiniowała nowy kurs słowami: „Węgry muszą przestać być kijem w szprychach i zacząć być szprychą w kole”. Ukraińska dyplomacja potwierdziła już utworzenie bezpośredniego kanału roboczego na linii Zełenski–Magyar.

Strukturalne skutki tej zmiany geopolitycznej dla samego formatu 3SI pozostają jednak ograniczone. Nowy rząd w Budapeszcie niweluje wprawdzie problem paraliżu politycznego, jednak nie jest w stanie stworzyć z dnia na dzień brakujących instrumentów bankowych czy stałego sekretariatu. Format pozbywa się obciążenia wizerunkowego, ale jego deficyty instytucjonalne pozostają nierozwiązane.

Nowe rozdanie w USA: szanse i zagrożenia

Dla Europy Środkowej polityka Stanów Zjednoczonych w trakcie drugiej kadencji Donalda Trumpa stanowi splot wektorów o charakterze pozytywnym i negatywnym.

Do czynników sprzyjających należy zaliczyć podniesienie (na mocy ustawy modernizacyjnej z 2025 r.) limitu pożyczkowego amerykańskiej Korporacji Finansowania Rozwoju z 60 mld do 250 mld dolarów. Zintegrowano również procedury kredytowe wewnątrz administracji USA i powołano mechanizm finansowania odbudowy Ukrainy, oparty w 50% na zyskach kapitałowych z ukraińskich złóż. Kapitał amerykański angażuje się także w regionalny sektor technologii jądrowych (małe reaktory modułowe w Rumunii, reaktory AP-1000 w Polsce i Bułgarii, zaawansowane rozmowy ze Słowenią i Chorwacją).

Z drugiej strony narastają zjawiska o charakterze ryzyka systemowego. Asertywna polityka celna Waszyngtonu uderza rykoszetem w potencjał eksportowy europejskich sojuszników. Nowa administracja w sposób otwarty debatuje również nad renegocjacją zakresu amerykańskich gwarancji w ramach europejskiej architektury bezpieczeństwa. Analitycy nie pozostawiają złudzeń. Ian Brzeziński, były zastępca sekretarza obrony do spraw Europy i NATO w administracji George’a W. Busha, w głośnym raporcie „3SI at Inflection Point” napisanym wspólnie ze Stephenem Nixem dla Atlantic Council ostrzegał już w 2025 r., iż Trójmorze musi wykształcić własne zdolności wykonawcze, w przeciwnym razie stanie się formatem pozbawionym realnego znaczenia. W analizie opublikowanej na pięć dni przed szczytem dubrownickim Brzeziński wyostrza tę tezę: bez powołania stałego sekretariatu 3SI nie przejdzie na wyższy poziom skuteczności, a obecny fundusz inwestycyjny stanie przed dylematem głębokiej restrukturyzacji lub likwidacji. Z kolei Niall Ferguson z Hoover Institution przywołuje analogię kryzysu sueskiego, wskazując, iż strategiczny zwrot USA ku innym teatrom działań wymusza na Europie pilną rewizję założeń dotyczących skali sojuszniczego parasola ochronnego.

Generuje to dla państw 3SI wielowymiarowe konsekwencje. Po pierwsze, wysoka zmienność amerykańskich decyzji politycznych negatywnie rzutuje na planowanie wieloletnich inwestycji infrastrukturalnych. Po drugie, polska kohabitacja osłabia zdolność Warszawy do skutecznego stymulowania amerykańskiego zaangażowania w regionie. Po trzecie, Europa Środkowa nie może już traktować amerykańskich gwarancji jako wartości pewnej i niezmiennej; zmuszona jest do budowy własnego, twardego potencjału odporności, którego nie wypracowała w trakcie pierwszej dekady funkcjonowania 3SI.

Kręgi wojskowe w pełni dostrzegają te zależności. Były szef Sztabu Generalnego WP gen. Rajmund Andrzejczak, analizując warunki potencjalnego konfliktu z Federacją Rosyjską, wskazuje na konieczność budowy „sojuszu północnego” — integracji zasobów na osi od Skandynawii po Morze Czarne, co geograficznie pokrywa się z obszarem Trójmorza. Były dowódca sił lądowych USA w Europie gen. Ben Hodges przypomina z kolei, iż logistyka wojskowa de facto sprowadza się do parametrów cywilnej infrastruktury: nośności mostów i przepustowości kolei. W tym ujęciu projekty realizowane w ramach 3SI posiadają równe uzasadnienie komercyjne, co militarne.

Zadania dla Dubrownika: cztery główne cele

Prezydencja chorwacka, kierowana przez Romanę Vlahutin, wyznaczyła na zbliżający się szczyt cztery docelowe obszary decyzyjne. Aby spotkanie to nie sprowadziło się wyłącznie do przyjęcia kolejnej deklaracji politycznej, państwa uczestniczące muszą podjąć wiążące rozstrzygnięcia w następujących kwestiach.

Stały Sekretariat. Umiejscowienie go w Brukseli stanowiłoby silne zakotwiczenie formatu jako struktury uzupełniającej działania UE, nadałoby mu niezbędną osobowość prawną oraz zneutralizowało wewnątrzgrupowe spory o przywództwo polityczne. Zapewniłoby to Inicjatywie podobny impuls instytucjonalny, jaki unijnej dyplomacji dało niegdyś powołanie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ).

Bank Rozwoju Trójmorza. Referencyjnym modelem funkcjonowania powinny stać się struktury Nordic Investment Bank. Niezbędne jest podniesienie kapitału z obecnych 1,3 mld do poziomu 10–15 mld euro, urealnienie wkładu państw uczestniczących (redukcja 80-procentowego udziału polskiego BGK na rzecz wpłat skorelowanych z wielkością gospodarek poszczególnych stolic), a także uzyskanie międzynarodowych ocen wiarygodności kredytowej i prawa do emisji instrumentów dłużnych.

Czwarty filar — architektura finansowa. Obecne trzy filary (transport, energia, cyfryzacja) definiują przedmiot inwestycji. Filar czwarty musi stanowić odpowiedź na pytanie o źródła ich finansowania. Wymaga to zintegrowania mechanizmów nowo powołanego Banku Rozwoju z funduszami europejskimi (w ramach funduszu funduszy EFI) i amerykańskimi (DFC), z wykorzystaniem modeli finansowania mieszanego opartych na łączeniu kapitału publicznego i prywatnego.

Harmonizacja regulacyjna. Efektywne formaty integracyjne, takie jak kraje Beneluksu czy Rada Nordycka, nie ograniczają się do rozbudowy infrastruktury, ale aktywnie ujednolicają systemy prawne. W dziesiątym roku funkcjonowania 3SI wciąż pozostaje w tym obszarze bierna. Bez zharmonizowania przepisów w sektorach takich jak mobilność wojskowa, suwerenność cyfrowa, transformacja energetyczna i rynek kapitału podwyższonego ryzyka, infrastruktura fizyczna nie przełoży się na powstanie w pełni zintegrowanego rynku regionalnego, chociaż część uzgodnień odbywa się w ramach Unii Europejskiej.

Trzy scenariusze i jeden warunek brzegowy

Wkraczając w drugą dekadę, format Trójmorza może ewoluować wzdłuż jednej z trzech trajektorii.

Scenariusz pierwszy: stopniowa marginalizacja. Szczyt w Dubrowniku nie przynosi wiążących decyzji o instytucjonalizacji. Fundusz odnotowuje powolny wzrost, opierając się w głównej mierze na polskim kapitale, strategiczne inwestycje ulegają dalszym opóźnieniom, a 3SI ewoluuje w stronę luźnego forum konsultacyjnego, systematycznie tracąc na znaczeniu geopolitycznym.

Scenariusz drugi: wchłonięcie przez struktury unijne. Projekty regionalne zostają w pełni przejęte i sfinansowane przez instrumenty Komisji Europejskiej. Chociaż region uzyskuje stabilne ramy budżetowe, państwa Europy Środkowej tracą autonomię decyzyjną i podmiotowość w relacjach z aktorami zewnętrznymi (USA, Japonia). Format przestaje pełnić funkcję skutecznego atutu w negocjacjach dyplomatycznych.

Scenariusz trzeci: pełna instytucjonalizacja. Podczas szczytu zapadają decyzje o utworzeniu sekretariatu generalnego i regionalnego banku rozwoju. W perspektywie pięciu lat fundusz zostaje dokapitalizowany do poziomu 15 mld euro lub zastąpiony nową strukturą o takiej skali, o ile obecny 3SIIF zostanie uznany za wyczerpany. Realizacja głównych korytarzy ulega drastycznemu przyspieszeniu, a po 2032 r. do formatu włącza się Ukraina jako pełnoprawny uczestnik. Wariant ten wymaga jednak bezwzględnej woli politycznej wszystkich trzynastu państw uczestniczących, wykraczającej poza dotychczasową praktykę dyplomatyczną.

Wszystkie zarysowane trajektorie determinuje jeden, strukturalny mianownik. Dopóki system finansowania formatu nie ulegnie radykalnej zmianie, Trójmorze pozostanie w swej istocie projektem polskim, dysponującym jedynie politycznym poparciem pozostałych stolic. Model, w którym państwo generujące 25% regionalnego PKB pokrywa 80% kosztów kapitałowych i stanowi główny motor napędowy inicjatywy, jest w dłuższej perspektywie nie do utrzymania. Trzynaście państw 3SI tworzy potencjalnie siódmą gospodarkę globu — tego rodzaju makroregion musi opierać swój rozwój na zasadach proporcjonalności i finansowej współodpowiedzialności.

Pierwsza dekada pozwoliła na zdefiniowanie wspólnoty interesów i wypracowanie zalążków instrumentów finansowych. Druga dekada przesądzi, czy w Europie Środkowej powstanie mechanizm zdolny przekuwać te interesy w twarde uwarunkowania geopolityczne. W praktyce stosunków międzynarodowych struktury, które nie ulegają instytucjonalizacji w ciągu pierwszej dekady, rzadko dokonują tego w późniejszym okresie, ponieważ koszty polityczne takiego kroku rosną z każdym rokiem. Szczyt w Dubrowniku zdeterminuje zatem nie tylko przyszłość samej Inicjatywy Trójmorza, ale odpowie na pytanie, czy Europa Środkowa posiada realną zdolność do kooperatywnego kreowania własnej podmiotowości gospodarczej, czy też pozostaje obszarem, w którym zdolność ta jest narzucana przez warunki zewnętrzne.

Idź do oryginalnego materiału