Trójkąt Waszyngton, Kijów, Warszawa. Kulisy polskiej propozycji ws. Patriotów

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Trójkąt Waszyngton, Kijów, Warszawa. Kulisy polskiej propozycji ws. Patriotów


Za polską ofertą produkcji Patriotów kryje się precyzyjny pomysł na dyplomatyczny trójkąt. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka tłumaczyła w Waszyngtonie, jak miałaby wyglądać kooperacja Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i Polski oraz dlaczego to Warszawa ma być jej geograficznym środkiem ciężkości. Nad projektem pracują już zespoły po obu stronach Atlantyku.

Trójkąt: Waszyngton, Kijów, Warszawa

Polska propozycja opiera się na prostej geometrii trzech stolic. Sobkowiak-Czarnecka opisała ją jako "współpracę w trójkącie", w którym każde z państw wnosi coś innego. Stany Zjednoczone dostarczają technologię i licencję, Ukraina jest odbiorcą oraz stroną najbardziej zainteresowaną, a Polska oferuje bezpieczny teren pod montaż. Wiceszefowa MON zaznaczała, iż idzie o zabezpieczenie samej produkcji. Waszyngton zachowuje kontrolę nad najbardziej wrażliwą częścią technologii, Kijów zyskuje pewność dostaw, a Warszawa rolę gospodarza. Ten podział ról ma godzić interesy, które dotąd trudno było ułożyć w jednym miejscu.

Skąd wziął się pomysł

Punktem wyjścia była wypowiedź Donalda Trumpa ze szczytu NATO w Ankarze. Amerykański prezydent mówił wtedy, iż chciałby, aby produkcja Patriotów była "związana z Ukrainą", i rozważał fabrykę na jej terytorium. Polska strona przyjęła ten kierunek, ale zaproponowała jego korektę. Zamiast lokować zakład w zasięgu rosyjskich rakiet, warto przesunąć go na grunt osłonięty przez Sojusz, zachowując ukraiński udział. Sobkowiak-Czarnecka mówiła wprost, iż oferta wychodzi "naprzeciw obawom" Amerykanów co do bezpieczeństwa takiej inwestycji. Wołodymyr Zełenski od dawna alarmował, iż sama liczba dostarczanych pocisków nie odpowiada skali rosyjskich nalotów. Polski pomysł odpowiada na oba problemy naraz: ochronę zakładu przed atakiem i tempo dostaw dla frontu.

Zespoły po obu stronach Atlantyku

Rozmowy nie zatrzymały się na ogólnikach. Po stronie amerykańskiej za temat odpowiada zespół związany z Pentagonem, a wśród nazwisk pojawił się Elbridge Colby. Resort obrony w Warszawie powołał własną grupę roboczą, co według wiceminister świadczy o konkretnym etapie prac. Spotkania w Pentagonie i Departamencie Stanu objęły też szerszy pakiet spraw wojskowych. Rozmawiano o dodatkowej obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce oraz o finansowaniu tych planów, w tym o pożyczce na zakupy sprzętu. Wiceminister zapowiadała, iż po polskiej stronie prace mają charakter roboczy, a nie wyłącznie deklaratywny. Rozmowy o bazie łączą się z projektem ustawy o finansowaniu, którą przygotowuje rząd.

Otwarte pytania

Największą niewiadomą pozostaje czas. Uruchomienie produkcji tak złożonego uzbrojenia wymaga transferu technologii, budowy zakładów i ułożenia łańcucha dostaw. Agencja Bloomberga oceniała, iż osiągnięcie skali zbliżonej do amerykańskiej zajmie lata. Agencja przypominała, iż powielenie mocy produkcyjnych koncernu Lockheed Martin wymaga rozwiązania problemów z podzespołami. Otwarte jest również pytanie o podział kosztów i o to, kto formalnie będzie właścicielem linii montażowych. Bez odpowiedzi na te wątpliwości trójstronny projekt pozostanie obietnicą. Czy trójkąt utrzyma spójność, gdy przyjdzie dzielić rachunki i zyski?

Test dla trójstronnej dyplomacji

Propozycja z Waszyngtonu jest na razie deklaracją polityczną, która czeka na odpowiedź drugiej strony. Jej siła bierze się z tego, iż każdemu z trzech uczestników coś oferuje: Amerykanom bezpieczną inwestycję, Ukraińcom źródło pocisków, Polsce awans w przemyśle obronnym. Słabością jest złożoność i liczba interesów, które trzeba pogodzić w jednym kontrakcie. Najbliższe tygodnie pokażą, czy pomysł na trójkąt przetrwa zderzenie z twardą logistyką i pieniędzmi. Na razie Warszawa pokazała, iż potrafi wejść w rolę pośrednika między amerykańską technologią a ukraińską potrzebą.

Źródło: Onet Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału