
Od 1 stycznia miasto Toronto nie odpowiada już za recykling odpadów komunalnych. Zgodnie z przepisami prowincji program przejął prywatny operator Circular Materials. Urzędnicy oceniają zmianę jako w dużej mierze bezproblemową, choć przyznają, iż pojawiły się pojedyncze pominięte odbiory.
Nie wszyscy radni podzielają ten optymizm. Josh Matlow wskazał, iż na początku roku w wielu rejonach nie zrealizowano harmonogramów, a obiecane „szybkie sprzątanie” w części przypadków przeciągało się choćby tygodniami. Jak podaje ratusz, od stycznia ponad 10 tys. zgłoszeń na numer 311 przekierowano do Circular Materials. Radni zwracają jednak uwagę, iż infolinia firmy nie działa całą dobę.
– To głupi sposób zarządzania czymś, co powinno być prostą usługą publiczną – oceniła Dianne Saxe. Matlow dodał, iż spółka nie ma prawnego obowiązku ujawniania części danych operacyjnych, ale miasto zamierza domagać się większej przejrzystości.
Równolegle w radzie miasta powrócił temat bezpieczeństwa drogowego po wycofaniu przez prowincję automatycznych fotoradarów. Pracownicy magistratu ostrzegają, iż zastąpienie ich progami zwalniającymi i rondami może potrwać choćby 13 lat.
– Ludzie są mniej bezpieczni – stwierdziła Rachel Chernos Lin, podkreślając, iż mandaty zmieniały zachowania kierowców. Paula Fletcher zaznaczyła, iż na części arterii, m.in. Spadina Avenue, instalacja fizycznych spowalniaczy ruchu jest niemożliwa z uwagi na tramwaje i natężenie ruchu.
Nie bez znaczenia w braku akceptacji radnych dla likwidacji fotoradarów były też spore dochody miasta z mandatów nakładanych na właścicieli samochodów, które przekroczyły prędkość. O tym radne Lin i Fletcher nie wspominają.
Na razie nie ogłoszono harmonogramu wprowadzania nowych rozwiązań.






