Toalety z samolotów skarbnicą dla naukowców. W tle „superbakteria”

2 godzin temu

Patogeny rosną w siłę. Z powodu nadużywania leków przybywa bakterii, wirusów i grzybów, które opierają się terapiom. W walce z zagrożeniem pojawił się jednak nieoczekiwany sojusznik – toalety samolotowe.

Szpitale w Teksasie od kilku tygodni zmagają się z inwazją Candida auris – lekoopornego grzyba, który w zeszłym roku zaraził ponad 7 tys. osób w USA. W niektórych stanach ponad połowa zakażonych trafia na intensywną terapię, a śmiertelność wśród pacjentów obciążonych innymi chorobami sięga 30–60 proc.

Patogen został wykryty już w 27 stanach, jest też obecny w Europie. Na początku stycznia br. zespół naukowców z Uniwersytetu w Porto zidentyfikował osiem przypadków zakażenia, które wystąpiły w Portugalii w 2023 r. Candida auris potrafi przetrwać na powierzchniach tygodniami i łatwo przenosi się przez sprzęt medyczny, a część jego szczepów jest odporna na wszystkie dostępne leki przeciwgrzybicze.

Ta ostatnia cecha plasuje go wśród tzw. superbugs – gronie kojarzonym zwykle z bakteriami, ale obejmującym również grzyby, wirusy, a choćby pasożyty oporne na leczenie farmakologiczne. Według WHO superpatogeny są źródłem „cichej pandemii” i stanowią jedno z największych globalnych zagrożeń dla zdrowia publicznego. Jednak niedawno w walce z groźnym przeciwnikiem pojawił się nieoczekiwany sojusznik: toalety samolotowe.

  • Czytaj także: Szklane butelki mogą zawierać więcej mikroplastiku niż plastikowe. Jak to możliwe?

Skarby w ściekach – analiza odchodów może zapobiec epidemii?

Loty pasażerskie – szczególnie długodystansowe – raczej sprzyjają przenoszeniu patogenów, niż im zapobiegają. Podróże na drugi koniec świata to okazja do „importu” nowych, groźnych mikroorganizmów. Mają one jednak wartość informacyjną. A konkretnie – dostarczają jej ścieki z toalet.

Międzynarodowy zespół pod kierunkiem badaczy z australijskiej krajowej agencji naukowej CSIRO przeanalizował „nieczystości” z 44 lotów z dziewięciu krajów. Jak wynika z ustaleń opisanych na łamach czasopisma „Microbiology Spectrum”, w próbkach wykryto dziewięć patogenów stanowiących poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego, w tym szpitalne „superbugi” odporne na wiele leków.

Pięć z dziewięciu superbakterii pojawiło się we wszystkich próbkach. Ponadto w ściekach z 17 lotów wykryto gen odporności na antybiotyki ostatniej szansy – nieobecny w tym czasie w miejskich ściekach Australii. Genów oporności w najwyższych stężeniach dostarczyły loty z Azji, a zwłaszcza z Indii – kraju o wybitnie niskich standardach sanitarnych, a zarazem najwyższym spożyciu antybiotyków na świecie (w ujęciu bezwzględnym).

Jaką wartość praktyczną mają uzyskane wyniki? – Międzynarodowe loty to jeden z głównych powodów rozprzestrzeniania się oporności na antybiotyki. Poprzez monitorowanie ścieków z samolotów możemy potencjalnie wykrywać i śledzić geny oporności, zanim zadomowią się one w lokalnym środowisku – wyjaśnia dr Yawen Liu, główny autor badania. Materiał genetyczny pochodzący z odchodów pozostaje stabilny choćby przez dobę, mimo działania silnych środków dezynfekcyjnych. Pozwala to na szybką identyfikację groźnych patogenów i reagowanie na wczesnym etapie.

Loty długodystansowe i COVID-19 wśród przyczyn rozwoju superbakterii

By tak się stało, niezbędne jest zainteresowanie ze strony służb epidemiologicznych poszczególnych krajów. Liczba międzynarodowych lotów w skali świata gwałtownie rośnie. W 2025 r. liczba pasażerów zbliżyła się do rekordowych 10 miliardów. Rośnie również ruch lotniczy w Polsce. W pierwszym kwartale 2025 r. nasze porty lotnicze obsłużyły 12,3 miliona pasażerów – o ok. 12 proc. więcej niż analogicznym okresie 2024 r. Wzrost w stosunku do 2019 r. wyniósł aż 31,3 proc.

Międzynarodowe podróże od lat napędzają rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych – od gruźlicy po covid. Naukowcy ostrzegają, iż podobnie dzieje się z antybiotykoopornością. Jak podaje Nature, w ciągu najbliższych 25 lat liczba zgonów spowodowanych nieuleczalnymi infekcjami może sięgnąć 39 milionów, a roczne żniwo wyniesie 2 miliony – więcej niż w przypadku COVID-19 (w ujęciu rocznym).

Warto zaznaczyć, iż do rozwoju lekooporności wydatnie przyczyniła się pandemia – a ściślej błędy w leczeniu pacjentów zakażonych wirusem. Jak wynika z danych WHO, aż 75 proc. pacjentów hospitalizowanych z powodu COVID-19 leczonych było antybiotykami – mimo iż jedynie 8 proc. cierpiało na infekcję, przy której tego typu terapia miała sens. W pozostałych przypadkach antybiotyki były podawane „na wszelki wypadek”, co przyniosło znacznie więcej szkody niż pożytku.

Czy z superpatogenami da się wygrać?

Superbakterie rozprzestrzeniają się szybciej niż kiedykolwiek, ale przybywa też wiedzy i narzędzi, które mogą powstrzymać ich rozwój. Walka z lekoopornymi patogenami wymaga jednak skoordynowanego wysiłku i działania w trybie „naczyń połączonych”. najważniejsze jest wczesne wykrywanie zagrożeń i wzmacnianie barier ochronnych tam, gdzie patogeny przenoszą się najszybciej.

Najważniejszym mechanizmem obronnym pozostaje nadzór epidemiologiczny. Niestety w większości państw świata jest on słabo rozwinięty w tym zakresie. Monitoring środowiskowy w oparciu o analizę ścieków miejskich prowadzą państwa nordyckie (Dania, Finlandia, Islandia, Norwegia i Szwecja). W pozostałych krajach UE działają jedynie programy pilotażowe, m.in. w Belgii, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemczech i we Włoszech. W Polsce, gdzie przeciętne zużycie antybiotyków przekracza średnią dla UE, dopiero prowadzi się na ten temat debaty. Pod koniec 2023 r. podczas konferencji „Antybiotykooporność 2023 – i co dalej?” zorganizowanej w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, eksperci sformułowali zestaw zaleceń, które mają pomóc w walce z antybiotykoopornością, ale ich skuteczne wdrożenie wymaga zmian systemowych.

Problem należy przede wszystkim zacząć rozwiązywać u źródła – przez racjonalizację stosowania leków przeciwdrobnoustrojowych, w szczególności antybiotyków, których nadużywanie jest główną przyczyną rozwoju superpatogenów. Badania i przeglądy wskazują, iż antybiotyki są często przepisywane na infekcje wirusowe. Sprzyja temu presja pacjentów i słaba diagnostyka, które zwiększają liczbę nieuzasadnionych recept. Kluczowa jest też edukacja – zarówno pacjentów, jak i lekarzy.

W walce z superpatogenami mogą też pomóc nowe i uzupełniające strategie leczenia, takie jak terapie fagowe, przeciwciała monoklonalne, modulowanie mikrobiomu czy leki celujące w mechanizmy oporności. Superbakterii, supergrzybów i superwirusów nie da się całkowicie wyeliminować z medycznego „krajobrazu”. Warto jednak dołożyć starań, by utrudnić im rozwój.

  • Czytaj także: Toksyczny „szampan”. Jak prosecco rujnuje środowisko i zdrowie

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/bookzv

Idź do oryginalnego materiału