To wielki i radosny dzień dla Kościoła katolickiego.
Radosny – mimo krzywd, niesprawiedliwych oskarżeń i z lekkością rzucanych oszczerstw wobec tych, którzy chcą dochować wierności integralnej wierze katolickiej. Oszczerstw wobec tych, którzy nie chcą „iść naprzód”, zamiast tego zostając przy tym, w co zawsze i wszędzie w Kościele wierzono. Mimo smutku, który wynika z postawy zdecydowanej większości współczesnej hierarchii.
Ta niesprawiedliwość jest powodem do boleści. Mimo to, powody do euforii są zdecydowanie większe, niż ów smutek.
To euforia z faktu, iż Kościół otrzymał dzisiaj ponownie, jak w 1988 roku, w pełnym tego słowa znaczeniu, prawdziwie integralnie katolickich biskupów. Biskupów, którzy w dobie modernistycznego zamętu, idącego do nas z samego Rzymu, zapewnią dalsze trwanie rzeczywiście katolickiego kapłaństwa i sakramentów, jak również głoszenie kolejnym pokoleniom świętej wiary katolickiej.
Prawdziwej wiary katolickiej, pojmowanej w sposób integralny. Wiary głoszonej językiem katolickim, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu był normalnością w Kościele. Wiary, która nie została sprotestantyzowana ani poddana liberalno-humanistycznej mutacji, ku uciesze bezbożnego świata. Wiary nieskażonej modernizmem, czyli „ściekiem wszystkich herezji”. Wiary głoszonej w sposób jednoznaczny, bez nazywania zła dobrem lub ciemności światłem.
To euforia z powodu zbawienia, jakie dzięki tym konsekracjom może otrzymać wiele dusz.
„Albowiem nie na to Duch Święty przyrzeczony został następcom Piotrowym, aby za Jego objawieniem nową wygłaszali naukę, ale aby za Jego pomocą objawienia przekazanego od Apostołów czyli składu wiary święcie strzegli i wiernie go wykładali.”
(Pastor Aeternus, I Sobór Watykański)
Módlmy się więc dzisiaj za nowych biskupów, aby Duch Święty prowadził ich w rozpoczętej dzisiaj posłudze.
Módlmy się także za Ojca Świętego Leona XIV i cały Kościół, który od II Soboru Watykańskiego trwa w straszliwym kryzysie. Kryzysie, który detronizuje naszego Pana Jezusa Chrystusa, zmienia Jego nauczanie, integralnie strzeżone przez dawnych papieży. Kryzysie, który poprzez wypaczony ekumenizm, potępiony już przez Kościół, de facto stawia katolicyzm na równi z fałszywymi religiami. Z protestancką herezją, ze schizmą wschodnią, a choćby z pogaństwem i islamizmem, z żydowską wiarołomnością, upokarzając tym samym Wikariusza Chrystusa, czego symbolem pozostaje Asyż w 1986 roku.
Kryzysie, przez który dzisiejsze konsekracje były koniecznością dla przetrwania wiary w jej integralnie katolickiej treści, a więc dla zbawienia dusz.
To wielki i radosny dzień dla Kościoła katolickiego.
Radosny – mimo krzywd, niesprawiedliwych oskarżeń i z lekkością rzucanych oszczerstw wobec tych, którzy chcą dochować wierności integralnej wierze katolickiej. Oszczerstw wobec tych, którzy nie chcą „iść naprzód”, zamiast tego… pic.twitter.com/aQhVqLQDei
— Sergiusz Muszyński (@smuszynski92) July 1, 2026

1 godzina temu








