To Trump miał usłyszeć od Putina. "I tego właśnie chcemy"

11 godzin temu
Donald Trump wrócił do tematu ataku Stanów Zjednoczonych na Iran, do którego doszło w ubiegłym roku. W rozmowie z konserwatywnym podcasterem mówił o sile, skuteczności i "szacunku" jaki - jego zdaniem - miały przynieść decyzje podejmowane przez USA na arenie międzynarodowej.
Trump: Tego właśnie chcemy. Musimy być szanowani
Donald Trump w rozmowie z konserwatywnym podcasterem Danem Bongino odniósł się do ataku USA na Iran z czerwca ubiegłego roku, przechwalając się skutecznością prowadzonej przez niego polityki. Przypomnijmy, Stany Zjednoczone zbombardowały irańskie obiekty nuklearne. Trump stwierdził wówczas, iż Fordo, Natanz i Isfahan zostały "kompletnie zrównane z ziemią".

REKLAMA





- Zrobiliśmy świetną robotę. Otrzymaliśmy wyrazy szacunku z całego świata. Rozmawiałem z Chinami, a on [najprawdopodobniej chodzi o Xi Jinpinga - red.] powiedział: "bardzo imponujące. Bardzo imponujące". Rozmawiałem z Putinem, on powiedział: "wow, to było coś". I tego właśnie chcemy. Musimy być szanowani - powiedział podczas wywiadu amerykański prezydent.






USA zwiększają obecność na Bliskim Wschodzie
Donald Trump dostał od Pentagonu i Białego Domu kilka scenariuszy potencjalnych działań militarnych wobec Iranu. Poinformował o tym dziennik "Wall Street Journal". Równolegle Waszyngton wzmacnia obecność wojskową na Bliskim Wschodzie: do regionu weszła kolejna jednostka marynarki USA, a na publicznie dostępnych systemach śledzenia ruchu widać też wzmożoną aktywność amerykańskich maszyn rozpoznawczych. Według "WSJ" wśród przedstawionych Trumpowi opcji są zarówno ograniczone, punktowe uderzenia, jak i szeroko zakrojona kampania bombardowań wymierzona w cele irańskiego reżimu oraz Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Dziennik opisał także warianty działań w cyberprzestrzeni, w tym uderzenia w irański sektor bankowy jako element presji na Teheran w sprawie programu nuklearnego.


Zobacz wideo Izrael chciałby, żeby Iran był państwem upadłym



Z kolei Reuters podał, iż do regionu skierowano niszczyciel rakietowy USS Delbert D. Black, zwiększając liczbę amerykańskich niszczycieli na Bliskim Wschodzie do sześciu. Okręt USS Delbert D. Black zacumował w porcie w Ejlacie nad Morzem Czerwonym. Według izraelskiej armii było to działanie wcześniej zaplanowane. Izraelskie media podkreślają, iż zawijanie amerykańskich okrętów do portu w Ejlacie należy do rzadkości. W ostatnich dniach widoczna jest też koncentracja środków rozpoznania i dowodzenia. Z doniesień opartych na danych z serwisów śledzących loty wynika, iż nad Zatoką Perską operował m.in. bezzałogowiec MQ-4C Triton, a w regionie pojawiały się samoloty P-8 Poseidon oraz maszyny wczesnego ostrzegania i łączności. Analitycy wskazują, iż takie "uzupełnianie pakietu" bywa typowe, gdy siły zbrojne przygotowują się do operacji, choć jednocześnie nie przesądza o jej rozpoczęciu. Część ruchów może być związana z planowanymi ćwiczeniami - takie zastrzeżenie formułują firmy analityczne monitorujące ryzyko w regionie. Równolegle Iran prowadzi manewry z ostrą amunicją w rejonie cieśniny Ormuz, kluczowej, dla światowych dostaw ropy.
Biały Dom i regionalni partnerzy USA sygnalizują jednocześnie, iż w tle realizowane są próby uruchomienia kanału dyplomatycznego. Sam Trump mówił, iż USA "wolałyby" uniknąć ataku, ale stawiają Teheranowi warunki dotyczące programu nuklearnego. Układ sił w regionie i przerzut kolejnych zasobów mają zwiększać presję na Iran i dawać Waszyngtonowi realny wybór między eskalacją a powrotem do rozmów w sytuacji, gdy ryzyko zakłóceń w cieśninie Ormuz już powoduje nerwowość na rynku energii.



Czytaj także: "Rosja przy granicy z NATO. 'Szersza ekspansja militarna'".


Źródła: Dan Bongino, The Independent, IAR
Idź do oryginalnego materiału