To Prezydent Nawrocki ma rację ws. Trybunału Konstytucyjnego. Groteska w Sejmie i twarde stanowisko Boguckiego

4 tygodni temu

To, co wydarzyło się w Sejmie, można nazwać tylko w jeden sposób: farsa i polityczna tragikomedia. Grupa nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego postanowiła urządzić spektakl, ignorując fundamenty naszego ustroju. Na szczęście, w tym chaosie i bezprawiu, Prezydent Karol Nawrocki i Prezes TK Bogdan Święczkowski twardo stoją na straży Konstytucji.

Dzisiejsze wydarzenia w polskim parlamencie to kolejny, niezwykle niebezpieczny etap psucia państwa przez obecną większość rządzącą. Zamiast szacunku do prawa i konstytucyjnych organów, zaserwowano nam happening, w którym wzięły udział osoby powołane do tego, by być najwyższymi arbitrami w sprawach zgodności ustaw z ustawą zasadniczą.

Oświadczenie przed notariuszem to nie ślubowanie

Zacznijmy od faktów, które są celowo rozmywane w przestrzeni publicznej. Czworo nowo wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie objęło dzisiaj urzędu. Złożenie jakiegoś oświadczenia w Sejmie, w obecności notariusza, nie ma absolutnie żadnej mocy prawnej. To akt całkowicie ambiwalentny, nieistniejący w świetle prawa ustrojowego.

Zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ślubowanie składa się wobec Prezydenta RP. Oznacza to osobistą obecność głowy państwa. Akty notarialne funkcjonują w prawie prywatnym, a tu mówimy o prawie publicznym, ustrojowym. Składanie ślubowania w ten sposób to równie wielka groteska, co wyobrażenie sobie Prezydenta elekta, który zamiast przed Zgromadzeniem Narodowym (zgodnie z art. 130 Konstytucji), składa przysięgę za pośrednictwem poczty lub w kancelarii notarialnej.

Minister Zbigniew Bogucki ujął to dosadnie: takie dokumenty mogą sobie wpływać do Kancelarii Prezydenta, podobnie jak pisma od kogoś, kto uważa się za cesarza rzymskiego. Skutków prawnych to nie rodzi żadnych. Prezydent nie uznaje tego spektaklu za ślubowanie, bo z prawnego punktu widzenia nim po prostu nie jest.

Prezes Święczkowski stawia sprawę jasno

Również Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, nie pozostawił złudzeń. Z osobami, które uczestniczyły w tej sejmowej farsie, spotkał się indywidualnie i przekazał im jednoznaczny komunikat: nie nawiązali stosunku służbowego, nie obejmą obowiązków, nie zostaną im przydzielone sprawy. Do Trybunału mogą wchodzić jak każdy obywatel RP – by skorzystać z biblioteki lub złożyć pismo w biurze podawczym. Nie są jednak sędziami orzekającymi.

Prezes Święczkowski słusznie zauważył, iż osoby te podjęły „najgorszą decyzję z możliwych”, dając się wciągnąć w medialny spektakl organizowany na potrzeby polityków. Trybunał Konstytucyjny musi pozostać z dala od bieżącej walki politycznej, a postawa tej czwórki jest – mówiąc wprost – smutnym świadectwem dla ludzi, od których wymaga się nieskazitelności charakteru.

Dla kontrastu: dwoje sędziów, którzy wcześniej złożyli prawidłowe ślubowanie wobec Prezydenta RP – zgodnie z prawem i Konstytucją – już zasiadło w swoich gabinetach i otrzymało pierwsze sprawy, w tym skargi konstytucyjne napływające od obywateli.

Państwo prawa, a nie bezprawie

Obecna koalicja rządząca zdaje się kwestionować procedury i ignorować istnienie konstytucyjnych organów państwa, próbując stosować prawo tak, jak je rozumie, niezależnie od zapisów Konstytucji. Co gorsza, od lat odmawia publikowania niektórych wyroków TK, łamiąc tym samym zasadę powszechnie obowiązującego i ostatecznego charakteru tych orzeczeń.

Warto przypomnieć tu nieopublikowany (a mimo to obowiązujący) wyrok TK z lipca 2025 r. (sygn. KP 3/24), w którym Trybunał jednoznacznie orzekł, iż Prezydent nie jest związany żadnym terminem na odebranie ślubowania, a forma notarialna w tym przypadku jest niedopuszczalna. Dodatkowo, wyrok TK z grudnia 2015 r. wskazuje, iż Prezydent, stojąc na straży Konstytucji, może i musi ważyć wartości ustrojowe, zwłaszcza w sytuacji wątpliwości co do samej procedury wyboru przez Sejm.

Mecenas Skwarzyński ZDETONOWAŁ sejmową hucpę ws. „sędziów TK”:

„To zamach stanu.

Gdy poseł, który składa ślubowanie wobec Marszałka Sejmu, jest chory w dniu ślubowania, to nie wysyła go wojewodzie, tylko jak wyzdrowieje idzie złożyć ślubowanie wobec MS”.

Prościej się nie da. pic.twitter.com/cRTDWsMeAY

— Max Hübner (@HubnerrMax) April 9, 2026

Prezydent Karol Nawrocki, w przeciwieństwie do rządu i większości sejmowej, postępuje ściśle konstytucyjną ścieżką. Skieruje on wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między Prezydentem a Sejmem RP w sprawie zaistniałej sytuacji. To jedynie słuszna, legalna droga.

Dzięki niedawnemu, absolutnie prawidłowemu powołaniu dwojga sędziów, Trybunał liczy dziś 11 osób, co stanowi pełny skład zdolny do orzekania. Gdyby nie ta odpowiedzialna decyzja głowy państwa, mielibyśmy do czynienia z permanentnym klinczem konstytucyjnym, na którym tak bardzo zdaje się zależeć Donaldowi Tuskowi i jego zapleczu. Znamienne zresztą, iż premier był nieobecny w Sejmie podczas tego nieszczęsnego notarialnego spektaklu – najwyraźniej zdaje sobie sprawę z prawnych konsekwencji tej tragikomedii.

Jako obywatele potrzebujemy sprawnego państwa, opartego na fundamencie prawa, a nie hucpy i widzimisię polityków. Na razie Trybunał Konstytucyjny i Kancelaria Prezydenta są zaporą chroniącą resztki porządku ustrojowego w Polsce. Miejmy nadzieję, iż Trybunał gwałtownie rozstrzygnie powstały spór, przywracając elementarną normalność.

Idź do oryginalnego materiału