Radosław Sikorski zapowiedział, iż wybada, czy uderzenie ambasadora Toma Rose’a było inspirowane przez polską opozycję. Wątpliwości nie ma rzecznik Lewicy. Radosław Sikorski, który aktualnie przebywa w USA, w rozmowie z dziennikarzami odniósł się do sprawy konfliktu ambasadora USA Toma Rose’a i Włodzimierza Czarzastego. W czwartek dyplomata niespodziewanie ogłosił, iż zrywa kontakty z marszałkiem Sejmu. Poszło o… odmowę poparcia wniosku o przyznanie Donaldowi Trumpowi pokojowej Nagrody Nobla. – Ja nie zamierzam się odnosić do tego, będąc w Stanach Zjednoczonych, rozważę to po powrocie do kraju. Natomiast, będę chciał wiedzieć na ile to było stanowisko władz amerykańskich, a na ile osobiste pana ambasadora i czy tu była jakaś koordynacja z naszą opozycją – powiedział Sikorski na briefingu w Chicago. Faktem jest, iż krótko po publikacji wpisu ambasadora, uaktywnili się politycy PiS. Atakowali Czarzastego i zarzucali mu niszczenie relacji z USA, największym sojusznikiem. Dopiero następnego dnia zmienili taktykę. Bagatelizowali sprawę ambasadora i atakowali marszałka za rzekome kontakty z rosyjską handlarką sztuki. Według doniesień „Gazety Wyborczej” zmiana taktyki nastąpiła po interwencji Jarosława Kaczyńskiego. Prezes był w szpitalu, ale musiał zareagować i uświadomić swoim ludziom, iż popełniają błąd. „Zasłynęli z donosicielstwa” Faktem jest, iż wpis ambasadora pojawił się w momencie, gdy trwała próba sił Włodzimierza