Elżbieta Jaworowicz ze „Sprawy dla reportera” mogła nieświadomie wyłonić kandydata PiS na prezydenta. Miał nic zostać polityk z Nowogrodzkiej znany z występów w programie. Co poszło nie tak? Kandydat z programu Jaworowicz „Sprawa dla reportera” jest stały punktem ramówki telewizji publicznej. Aż trudno w to uwierzyć, ale od 1984 r. Elżbieta Jaworowicz – czyli od samego początku – jest twarzą programu, który z całą pewnością pomógł wielu osobom, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie. Jednak z czasów TVPiS czwartkowe wieczory z dziennikarką i jej gośćmi skręcały w trudnym do wytłumaczenia kierunku. Ok, czasami poruszane sprawy były warte uwagi i pokazywały bezduszność prawa. Ale często mieliśmy nieodparte wrażenie, iż autorzy programu kręcą bekę z ludzkich nieszczęść. Jak inaczej interpretować finałowe występy gwiazd disco polo czy prawiczno-moralne rady takich autorytetów jak – z całym szacunkiem – Krzysztof Zanussi lub Michał Wiśniewski. I jeszcze ten montaż, zbliżenia, podkłady muzyczny… Jak się okazuje, program Jaworowicz mógł wpłynąć na losy… kraju. Serio! Na rynku w ubiegłym roku pojawiła się książka „Duduś. Prezydent we mgle” autorstwa Jacka Gądka. Dowiadujemy się z niej m.in. o zmianach, jakie dokonały się w mentalności prezydenta i Pierwszej Damie, która miała dużo do powiedzenia w Pałacu i choćby siała postrach. Jeden