Nowe zasady badań technicznych zmienią codzienność kierowców. Procedury będą ostrzejsze, kontrole dokładniejsze, a spóźnienie może kosztować choćby kilkaset złotych. Już niedługo przegląd auta przestanie być formalnością — stanie się prawdziwym testem sprawności pojazdu.

Fot. Warszawa w Pigułce
Nowe badanie techniczne aut. Kierowcy muszą przygotować się na duże zmiany
Zmiany w systemie badań technicznych wchodzą etapami, ale jedno jest pewne: od przyszłego roku kierowców czeka znacznie trudniejsze podejście do przeglądu. Ministerstwo zapowiedziało modyfikację zasad, szerszy zakres kontroli oraz restrykcyjne podejście do usterek, które dotąd uchodziły na sucho. Kierowcy zaczną też płacić więcej, a niektóre procedury diametralnie się zmienią.
Nowe przepisy wymuszają na diagnostach pełną weryfikację samochodu już od pierwszej minuty wejścia na stanowisko. Auto przechodzi przez identyfikację, kontrolę dodatkowego wyposażenia i szczegółowe badanie wszystkich układów odpowiadających za bezpieczeństwo. Pojawił się też nowy obowiązek — dokumentacja fotograficzna. Diagności będą musieli wykonać zdjęcia pojazdu i licznika, a system CEP ma gromadzić je w specjalnej bazie. To koniec sytuacji, w których samochód „dostaje pieczątkę”, choć nie pojawił się na stanowisku.
Zmieniają się również zasady dopuszczenia auta do ruchu. jeżeli diagnosta natrafi na poważną usterkę, kierowca wróci do domu bez pozytywnego wyniku. W przypadku usterki niebezpiecznej pojazd zostanie wyłączony z ruchu na miejscu. Co ważne — dowód nie będzie już fizycznie zatrzymywany. Cała procedura odbędzie się elektronicznie, a informacja o blokadzie trafi do systemu CEP. To oznacza, iż choćby brak dokumentu w portfelu nie uratuje właściciela auta przed konsekwencjami.
Lista usterek, na które diagności zwrócą szczególną uwagę, jest szeroka. Chodzi m.in. o luzy w układzie kierowniczym, niesprawne hamulce, korozję konstrukcji, pęknięcia szyb, nieprawidłowe oświetlenie i problemy z wydechem. Zmiany dotyczą też kwestii ekologicznych. Ministerstwo zapowiedziało, iż niedługo klasyczne dymomierze zastąpią urządzenia liczące cząstki stałe. To cios dla kierowców, którzy wycięli filtr DPF — taki samochód nie będzie w stanie przejść przeglądu, a koszt montażu filtra może wynieść kilka tysięcy złotych.
Nowością jest także system kar za spóźnione badanie techniczne. Opóźnienie choćby o tydzień będzie oznaczać podwójną stawkę, a trzy miesiące po terminie — karę na poziomie prawie 600 zł. Ministerstwo argumentuje, iż te środki mają zostać przeznaczone na inwestycje poprawiające bezpieczeństwo drogowe, ale w praktyce to kolejne obciążenie dla kierowców.
Zmiany dotyczą również stawek za badania. Podstawowy przegląd podrożał już do 149 zł, a auta z instalacją LPG zapłacą znacznie więcej. Ministerstwo zapowiada, iż opłaty będą powiązane ze średnią krajową i mają rosnąć co roku. Pod uwagę brana jest także wyższa stawka dla samochodów z napędem 4×4, które wymagają szerszego zakresu kontroli.
Jedyną dobrą wiadomością jest ułatwienie związane z terminami. Kierowca będzie mógł wykonać badanie techniczne 30 dni wcześniej, a jego ważność zostanie wydłużona do trzynastu miesięcy. Ma to pozwolić uniknąć problemów np. przed dłuższym wyjazdem.
Branża motoryzacyjna spodziewa się, iż w pierwszych miesiącach po wprowadzeniu nowych zasad liczba badań z wynikiem negatywnym znacząco wzrośnie. Diagności nie kryją, iż będą musieli działać bardziej rygorystycznie. Ministerstwo z kolei zapowiada, iż zmiany są konieczne, aby poprawić bezpieczeństwo i uszczelnić system, który przez lata pozostawał archaiczny.

1 godzina temu






![Otwarcie lodowiska Murcki w Katowicach. Na start dyskoteka "ItaloDisco na Lodowisku" [Zdjęcia]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2025-11/tn__TK_1949.jpg)


