Jarosław Kaczyński ogłosił, iż wybrał już kandydata PiS na premiera. Na liście pojawiło się sensacyjne nazwisko. Tak sensacyjne, iż choćby przy Nowogrodzkiej się z tego śmieją. W PiS od dawna trwa casting na przyszłego premiera. Kolejka jest długa, bo do roli szefa rządu chciałby wrócić Mateusz Morawiecki, swoje ambicje mają też Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki czy Przemysław Czarnek. W czwartek Jarosław Kaczyński ogłosił na antenie Radia Maryja, że… już podjął decyzję w sprawie kandydata na premiera. – Nie powiem, o kogo chodzi, ale ten wybór został już dokonany – przekazał Kaczyński i zapowiedział, iż odkryje karty w ciągu kilku tygodni. No i oczywiście ruszyła giełda nazwisk, a na niej tacy politycy jak Zbigniew Bogucki (którego z Pałacu Prezydenckiego nie chce puścić Karol Nawrocki), wspomniani Tobiasz Bocheński czy Czarnek. A w depeszy PAP w kontekście premierostwa niespodziewanie wymieniono też… Annę Krupkę, wiceprezeskę PiS i szefową świętokrzyskich struktur. – Doniesienia traktuję z pokorą, świadczą o tym, iż moja praca jest doceniana. Traktuję to z pokorą, jako zachętę do jeszcze większej aktywności – skomentowała doniesienia w rozmowie z WP. – Wiadomym jest, iż jako członek kierownictwa partii – o najdłuższym stażu w PiS ze wszystkich kandydatów z medialnej listy – mogę być obiektem takich spekulacji,