Jeżeli w Pałacu Prezydenckim oglądano sobotnie „Fakty po Faktach”, to na pewno zapanowała tam wściekłość. Radosław Sikorski nie miał litości, dostało się Karolowi Nawrockiemu i szefowi BBN Sławomirowi Cenckiewiczowi. Radosław Sikorski był gościem sobotniego wydania programu „Fakty po Faktach” na antenie TVN24. Nie było zaskoczeniem, iż dużą część rozmowy poświęcono relacjom szefa MSZ z prezydentem. Od dawna toczy się spór o ambasadorów, a na początku tego tygodnia doszło do spotkania obu polityków. Sikorski przypomniał procedury dotyczące powoływania ambasadorów, o których chyba zapomniał prezydent. – Konstytucja mówi, iż prezydent powołuje, odwołuje, ale ustawa mówi, iż robi to na wniosek ministra spraw zagranicznych. Po zgodzie kandydata, po konwencie, w którym pan prezydent ma swojego przedstawiciela, po komisji spraw zagranicznych, po opinii kontrwywiadu, po zgodzie państwa przyjmującego. I to ja mam prawo składać wniosek – powiedział wicepremier. – Pan prezydent chciałby stworzyć system prezydencki bez zmiany konstytucji, ale na to nie ma zgody. Ja odpowiadam przed Sejmem za służbę zagraniczną, więc nie oddam w czyjeś ręce polityki kadrowej MSZ – skrytykował Nawrockiego. Dostało się też szefowi BBN, Sławomirowi Cenckiewiczowi. Współpracownik prezydenta zaskoczył niedawno stwierdzeniem, iż pieniądze dla Polski z europejskiego programu SAFE nie będą mogły zostać spożytkowane na zakup amerykańskiego sprzętu. – Pan Cenckiewicz