Temat środowiska powinien być całkowicie wyciągnięty poza ramy sporu politycznego

prawieoprawie.pl 14 godzin temu

Czy da się połączyć klasyczną praktykę prawną z poczuciem odpowiedzialności za interes publiczny? Jaką rolę mogą odegrać prawnicy w czasach kryzysów środowiskowych? Jak wyznaczać granice odpowiedzialności biznesu? Dlaczego ochrona środowiska nie powinna być przedmiotem politycznego sporu, a raczej wspólnym mianownikiem w debacie publicznej? O tym wszystkim rozmawiamy z adwokatem Konradem Kaczyńskim z kancelarii Dubois i Wspólnicy, laureatem III miejsca w konkursie „Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2025”, który na co dzień prowadzi sprawy na styku inwestycji, procesu budowlanego i ochrony środowiska. Nasz rozmówca ma na swoim koncie głośne postępowania, w tym związane z katastrofą ekologiczną na Odrze, a równolegle angażuje się w działalność pro bono i prace legislacyjne nad nowymi instrumentami ochrony przyrody. Zachęcamy do lektury.

***

Dzień dobry, dziękujemy za przyjęcie zaproszenia do rozmowy. Cieszymy się, iż na naszych łamach możemy gościć kolejnego z laureatów konkursu „Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2025”. Serdecznie gratulujemy tego wyróżnienia. Tradycyjnie więc na początku sprawdźmy, co zdecydowało o tym, iż wybrał Pan studiowanie prawa i związaną z tym kierunkiem ścieżkę kariery?

Dziękuję! O tym, iż chcę studiować prawo, zdecydowałem w liceum, choć ta myśl pojawiła się już w gimnazjum. Wydawało mi się to naturalne, a kierunek najlepszy z możliwych dla mnie, biorąc pod uwagę moje mocne i słabe strony.

Moment wyboru aplikacji bywa jedną z pierwszych naprawdę strategicznych decyzji w karierze prawnika. Co sprawiło, iż Pana droga poprowadziła w stronę aplikacji adwokackiej?

Wiedziałem, iż najwięcej będę mógł zrobić, najbardziej pomóc klientowi, jeżeli będę posiadać uprawnienia zawodowe i w razie takiej konieczności, będę w stanie reprezentować klienta w sądzie w ramach toczącego się postępowania. Aplikacja adwokacka dawała możliwość praktykowania zawodu, a to wydaje mi się najbardziej atrakcyjne.

Pana specjalizacja to prawo cywilne i administracyjne, ze szczególnym uwzględnieniem sporów budowlanych oraz postępowań przed organami nadzoru budowlanego. Wygląda na to, iż dość gwałtownie znalazł Pan swoją konkretną ścieżkę. Co w tych sprawach okazało się najbardziej pociągające zawodowo?

Chyba to, iż jest to praca na żywej tkance, iż uczestniczy się w procesie budowlanym od negocjowania kontraktu budowlanego, przez wsparcie przy realizacji inwestycji, po udział w spotkaniach na budowie, naradach i analizę technicznych aspektów realizacji obiektów. Praca przy tych tematach jest wielowątkowa i wymaga dużej wiedzy, ale też daje impuls do ciągłego jej poszerzania – nie tylko tej prawniczej, ale i technicznej właśnie.

Często podkreśla Pan, iż prawo powinno chronić to, co bezbronne – w tym środowisko. Jakie wyzwania są dziś największe w prowadzeniu spraw na styku prawa, inwestycji i ochrony przyrody? Pracując przy dużych inwestycjach infrastrukturalnych i energetycznych, które często budzą społeczne emocje, jak odnajduje Pan równowagę między interesem inwestora, presją czasu a realną ochroną interesu publicznego i środowiska?

Największe wyzwanie to zrównoważony rozwój i skutki z niego wynikające. Nie oznacza to jednak, iż transformacja energetyczna, zwiększając ochronę środowiska, będzie wpływała negatywnie na gospodarkę i jej rozwój. Ważne jest właśnie, aby zrozumieć, iż jedno i drugie może iść w parze. Inwestorzy oczywiście często dążą do maksymalizacji zysków, ale świadomość oczekiwań społeczeństwa, wyzwań środowiskowych, odpowiedzialności społecznej, czy też choćby PR-u danej inwestycji, zaczynają być równie ważne jak koszty realizacji przy ocenie jej „opłacalności”. Moja rola polega na uświadomieniu inwestorom , iż uwzględnienie tych aspektów zrównoważonego rozwoju przy realizacji inwestycji, przyniesie im realne korzyści – nie tylko w odbiorze społecznym, ale też w aspekcie nowoczesności stosowanych przez tych inwestorów rozwiązań i atrakcyjności komercyjnej na rynku.

Ekologia odgrywa istotną rolę w Pana działalności zawodowej. Co było impulsem do tak silnego zaangażowania w sprawy proekologiczne? Konkretny moment, prowadzona sprawa, może mentor?

To zdecydowanie sprawa dotycząca katastrofy ekologicznej na Odrze w 2022 r., której obrazy zostają w głowie na lata. Rozmycie odpowiedzialności, niespójność działań organów publicznych i brak realnych mechanizmów naprawczych muszą budzić społeczny sprzeciw, a my prawnicy możemy ten sprzeciw wyrażać poprzez wskazywanie na naruszenia konkretnych norm prawnych, a postulaty zmian zamieniać w gotowe nowelizacje ustaw na rzecz ochrony środowiska. Inna kwestia jest taka, iż często dla prawnika praca na rzecz środowiska nie jest atrakcyjna – mało kto chce się angażować w takie tematy, chyba z uwagi na częsty charakter pro bono tych spraw.

W Pana ocenie obowiązujące w Polsce prawo sprzyja czy raczej utrudnia skuteczną ochronę środowiska? Gdzie widzi Pan największe ryzyka dla jakości prawa w kontekście dynamicznej transformacji energetycznej?

Obecne przepisy nie zapewniają wystarczającej ochrony środowiska w walce z jego nadmierną eksploatacją, ukierunkowaną na osiąganie korzyści majątkowych – i to nie tyle przez samo społeczeństwo, co przez duże przedsiębiorstwa. Istniejące obostrzenia, w tym normy zrzutów zanieczyszczeń w pozwoleniach wodnoprawnych, często nie są przez przedsiębiorstwa przestrzegane, a kary za ich przekroczenie są niewspółmierne do naruszenia i w ogólnym rozrachunku finansowym nie są dla tych przedsiębiorstw dotkliwe – a takie być powinny.

Niestety tematy środowiskowe i ekologiczne stały się narzędziem walki politycznej – ci, którzy chcą zwiększenia ochrony środowiska, nazywani są ekologicznymi fundamentalistami finansowanymi przez zagraniczne agendy, a ci, którzy uważają, iż ograniczenia środowiskowe negatywnie wpływają na rozwój gospodarczy, nazywani są przez drugich klimatosceptykami albo oskarżani o sabotowanie działań na rzecz klimatu. I to błąd. Temat środowiska powinien być całkowicie wyciągnięty poza ramy sporu politycznego i być równie istotny jak modernizacja zbrojenia wobec zagrożenia wojennego.

I tutaj mamy właśnie miejsce na ten zrównoważony rozwój. To merytoryczna (i tylko merytoryczna) debata różnych środowisk naukowych, które, mimo odmiennych zdań, wypracują model podejścia uwzględniający normy czystego środowiska i rozwój gospodarczy. Pozwala go osiągnąć m.in. zielona energia i projekty OZE, których siła w Polsce nie jest w ogóle wykorzystywana. Bezpieczeństwo energetyczne może być przecież osiągnięte w powiązaniu z bezpieczeństwem środowiskowym, np. dzięki budowie farm fotowoltaicznych, wiatrakowych, czy choćby dzięki wdrażaniu energii atomowej.

Jedna z najgłośniejszych spraw z Pana udziałem dotyczyła katastrofy ekologicznej na Odrze w 2022 r. Czy Pana zdaniem katastrofa ta sprawiła, iż społeczeństwo zaczęło bardziej świadomie dostrzegać skalę szkód wyrządzanych środowisku i poważniej traktować konsekwencje własnych działań?

Na pewno ta katastrofa dotknęła wiele osób, lokalne społeczności – wszyscy przecież pamiętamy te zdjęcia ton martwych ryb. To obrazy, które nigdy więcej nie powinny się pojawiać. A jednak, od tamtego czasu nie wprowadzono rozwiązań, które realnie zmniejszałyby ryzyko podobnych katastrof w przyszłości. Problem prędzej czy później wróci, a politycy po raz kolejny będą wygłaszać swoje frazesy, jak ważne jest dla nich środowisko i ile pieniędzy z budżetu państwa przeznaczają i przeznaczą na jego ochronę. Brak jest konkretnych zmian, brak jest zwiększonej kontroli tych, którzy pośrednio czerpią korzyści z zanieczyszczenia rzek, prowadząc swoje biznesy.

Troska o przyrodę sprawia, iż angażuje się Pan również w działalność pro bono w tym obszarze. Brał Pan m.in. udział w pracach legislacyjnych nad nowatorską ustawą o osobowości prawnej Odry, której celem jest uznanie rzeki za osobę prawną, aby bardziej skutecznie chronić jej ekosystem. Czy uważa Pan, iż model „osobowości prawnej” dla elementów przyrody ma potencjał stać się w Polsce standardem?

Jest to jeden z realnych kroków, które zwiększają ochronę prawną rzeki – środowiska. Model może budzić sprzeciw, a to dlatego, iż to idea, która w Polsce nie pozostało znana, a przecież już funkcjonuje w innych podobnych porządkach prawnych. Na świecie jest już ok. 400 takich inicjatyw w prawie czterdziestu krajach na wszystkich kontynentach. W 2017 r. parlament Nowej Zelandii nadał osobowość prawną rzece Whanganui na prośbę społeczności Maorysów, którzy powoływali się na specjalny traktat zawarty z brytyjskim rządem w 1840 roku. W Europie osobowość prawną udało się nadać lagunie Mar Menor w Hiszpanii. W Wielkiej Brytanii osobowość prawną rzeki Ouse w hrabstwie East Sussex ustanowił lokalny samorząd.

W ramach działalności pro bono doradza Pan także na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Ukrainy i wspiera MOPS w Rawie Mazowieckiej, a w styczniu 2025 r. obsługiwał prawnie 33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wielu młodych prawników zastanawia się, czy i jak znaleźć miejsce na działalność pro bono w intensywnej praktyce zawodowej. Co Panu dało takie zaangażowanie i dlaczego uważa je Pan za ważne?

To daje bardzo dużą satysfakcję, zwłaszcza jeżeli swoim działaniem jesteśmy w stanie pomóc komuś, kto sam w swojej codziennej praktyce pomaga innym. Działalność pro bono jest ważna dlatego, iż zawsze jest ktoś, kto pomocy potrzebuje i na nią czeka, a nie stać go na profesjonalnego prawnika.

AI i nowe technologie coraz mocniej wchodzą do pracy prawników. Jak Pan ocenia ich wpływ na praktykę w obszarach, którymi Pan się zajmuje – szczególnie przy sprawach środowiskowych i inwestycyjnych? Czy mogą realnie wspierać ochronę przyrody, czy raczej wzmacniają tempo i skalę ingerencji w środowisko? Czy widzi Pan miejsce dla narzędzi opartych na AI np. w analizie materiałów (np. dane, ekspertyzy i dokumentacja) do spraw, którymi się zajmuje? Gdzie w Pana ocenie powinny przebiegać granice ich stosowania przez prawników?

Myślę, iż AI nie jest wrogiem prawnika, tylko narzędziem, które ma pomóc mu w codziennej pracy. AI nie zastąpi odpowiedzialnej, wiążącej porady prawnej udzielanej przez profesjonalnego pełnomocnika, nie napisze dobrej umowy dostosowanej do potrzeb klienta bez rzucenia okiem przez prawnika zajmującego się daną dziedziną, nie pójdzie do sądu i nie przekona go o tym, iż roszczenie, z którym wystąpił w postępowaniu w imieniu swojego klienta, jest zasadne.

Uważam, iż AI świetnie sobie radzi w kondensacji informacji, zbieraniu i porządkowaniu myśli, w prostych czynnościach niewymagających wiedzy specjalistycznej. To duże ułatwienie dla prawnika. AI jednak nie powinno być zastępstwem dla zawodu adwokata i radcy prawnego. Choć AI często zna konteksty prawne wynikające z ustaw, to nie będzie wiedziało, jak w całości wykorzystać pewne zależności albo jak one odnajdują się w codziennej praktyce sądowej czy na wcześniejszym etapie – w relacji biznesowej pomiędzy przedsiębiorcami, gdzie każdy z nich ma swój interes do zaopiekowania. AI jako narzędzie pracy, nie zastąpienie specjalisty – to jest granica stosowania.

Jest Pan przedstawicielem młodego pokolenia prawników, które weszło na rynek w czasie kryzysów klimatycznych, technologicznych i geopolitycznych. Czy uważa Pan, iż te doświadczenia zmieniają sposób myślenia o zawodzie prawnika?

Myślę, iż czas, w jakim młode pokolenie prawników wchodzi na rynek pracy, stawia znacznie więcej wyzwań niż kiedyś. Owszem, mamy łatwiejszy dostęp do wiedzy, systemy informacji prawnej, opracowania, zebrane orzecznictwo, ale ta wielowątkowość prawa w Polsce i UE, rozrost legislacyjny, oczekiwania klientów, w tym biznesu, powodują, iż prawnik, adwokat, radca prawny, nie może być już tylko prawnikiem, ale jest cenny, kiedy posiadając wiedzę prawniczą staje się doradcą biznesowym, wsparciem merytorycznym w prowadzeniu działalności. Zrozumienie tego daje przewagę młodym prawnikom w nawiązywaniu z klientami relacji, które muszą opierać się na partnerstwie. Klient nie potrzebuje „Pana Mecenasa”, tylko specjalisty z bogatą wiedzą prawniczą, który będzie uczestniczył w ważnych decyzjach prowadzonego przez niego biznesu. Budowanie wizerunku zamkniętej elity zawodowej nie sprzyja dziś relacjom z klientami.

Wyróżnienie w konkursie „Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2025” potwierdziło, iż obrana przez Pana droga ma sens. Dziękując za nagrodę napisał Pan, iż to motywacja do dalszego działania zgodnie z wytyczonymi celami. Jakie cele i marzenia zawodowe towarzyszą Panu dziś, po tym doświadczeniu? Co chciałby Pan, aby w Pana pracy zawodowej było za kilka lat najważniejsze?

Myślę, iż ważna jest determinacja, pewnego rodzaju powtarzalność i systematyka. Chciałbym za kilka lat mieć poczucie, iż moja praca realnie coś zmienia. Chciałbym też, aby polskie prawo nadążało za zmianami w społeczeństwie i odpowiadało na jego potrzeby, aby można było realnie działać i nie mówić klientowi, iż w Polsce niestety czegoś się nie da zrobić.

Prowadzi Pan intensywne życie zawodowe, a jednocześnie znajduje czas na wymagające aktywności sportowe. A przecież ekstremalne biegi, trening siłowy wymagają wytrwałości i dyscypliny. Jaką rolę ruch pełni w utrzymaniu równowagi między pracą a życiem prywatnym? Czy nauczył Pana czegoś o zarządzaniu energią, nie tylko czasem?

Bardzo dużą rolę odgrywa dla mnie to, co robię po pracy. To sposób na reset myśli i stresu. Po treningu, wysiłku, wejściu na szczyt górski, odczuwam szczęście, satysfakcję i pewnego rodzaju poczucie spełnienia. Poza tym w naszej pracy często i długo przesiadujemy nad dokumentami czy przed komputerem, więc ruch i wysiłek jest nam po prostu potrzebny, a zmęczenie pracą nie może być wymówką dla rezygnacji z dbania o własne zdrowie.

Gdyby miał Pan wskazać jedną kompetencję, która w najbliższych latach okaże się kluczowa dla prawników – obok wiedzy prawniczej – co by to było i dlaczego? Jakie wskazówki dałby Pan młodym prawnikom rozpoczynającym swoją karierę w związku z tym?

Tak jak mówiłem wcześniej – to zrozumienie biznesu i doradztwo wykraczające poza doradztwo prawne. To również umiejętność adaptacji do nowych realiów i oczekiwań, jak również odnalezienie się w dobie social mediów. Coraz więcej klientów w pierwszej kolejności szuka pomocy właśnie tam. Warto również znaleźć sobie taką dziedzinę prawa, w której czujemy się dobrze, a nie zajmować się taką, która lepiej brzmi lub wydaje się, iż przyniesie najwięcej korzyści. Inaczej bardzo gwałtownie to prawo nas wypali.

Dziękujemy za inspirującą rozmowę i życzymy dalszych sukcesów zawodowych.

***

Konrad Kaczyński jest adwokatem związanym z kancelarią Dubois i Wspólnicy. Specjalizuje się w prawie cywilnym i administracyjnym, w szczególności w sporach budowlanych pomiędzy zamawiającymi a generalnymi wykonawcami oraz w postępowaniach przed organami nadzoru budowlanego. W pracy zawodowej kieruje się stwierdzeniem, iż „prawo powinno chronić to, co bezbronne, a najbardziej bezbronne jest środowisko”, dlatego na każdy spór, inwestycję czy decyzję patrzy zarówno przez pryzmat przepisów, ale także ich wpływu na otaczającą przyrodę. Ma na swoim koncie wiele głośnych spraw, m.in. dotyczącą katastrofy ekologicznej na Odrze w 2022 r. Brał też udział w pracach legislacyjnych nad nowatorską ustawą o osobowości prawnej Odry, której celem jest uznanie rzeki za osobę prawną, by skuteczniej chronić jej ekosystem. Między innymi dlatego został laureatem III miejsca w konkursie „Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2025”.

Idź do oryginalnego materiału