Na posiedzeniu komisji Rady Miasta Katowice sporo uwagi poświęcono problemom z konkretnymi frakcjami odpadów, które coraz mocniej wpływają na koszty systemu i możliwość osiągania wymaganych poziomów recyklingu. W centrum dyskusji znalazły się tekstylia oraz wchodzący w życie system kaucyjny – dwa elementy, które w praktyce mogą paradoksalnie utrudnić gminom realizację obowiązków narzuconych przez przepisy.
Radni pytali m.in. o to, jak miasto radzi sobie z odpadami tekstylnymi po zawirowaniach na rynku odbioru odzieży. W rozmowie wskazywano, iż problemem jest nie tylko sama logistyka, ale przede wszystkim brak wystarczającej liczby zakładów przetwarzających, które realnie mogą przyjąć taki strumień odpadów.
Podkreślono też, iż po zmianach i komunikatach płynących z poziomu centralnego mieszkańcy zaczęli masowo oddawać tekstylia do systemu komunalnego, co przełożyło się na gwałtowny wzrost kosztów zagospodarowania tej frakcji. Według przedstawicieli miasta ceny odbioru i przetwarzania tekstyliów potrafiły skokowo wzrosnąć choćby kilkukrotnie, co dla gmin jest wyjątkowo dotkliwe – bo to dodatkowy, drogi element systemu, który trzeba „wpiąć” w codzienną obsługę odpadów.
W trakcie posiedzenia zwracano uwagę na jeszcze jeden problem: w praktyce do frakcji „tekstyliowej” trafia bardzo dużo odzieży zniszczonej, nienadającej się do ponownego użycia. To sprawia, iż nie jest to strumień, który można łatwo „zmonetyzować” czy oddać do organizacji zajmujących się ponownym obrotem – bo dla wielu podmiotów „odzież” to nie to samo co „odpad”, a część firm w ogóle nie przyjmuje rzeczy sklasyfikowanych jako odpady.
System kaucyjny: „czysty surowiec” poza gminą, koszty zostają
Drugim wątkiem był system kaucyjny, który – jak wskazywano – może wyprowadzić z gminnego strumienia odpadów tzw. „czysty surowiec” (np. wartościowe opakowania), czyli to, co dziś w największym stopniu pomaga poprawiać wyniki selektywnej zbiórki i recyklingu.
Radni zwracali uwagę, iż jeżeli najlepszy jakościowo materiał trafi do punktów kaucyjnych, gminie zostanie trudniejsza, bardziej zanieczyszczona część odpadów. To może oznaczać, iż miasto będzie musiało utrzymywać odbiór i infrastrukturę z tą samą częstotliwością, ale przy gorszym „efekcie” w statystykach recyklingu. W praktyce – jak ostrzegano – może się to skończyć tym, iż gmina będzie miała większy problem z osiągnięciem wymaganych poziomów, a konsekwencją mogą być dodatkowe koszty systemu, przerzucane ostatecznie na mieszkańców w opłatach.
„Obowiązki rosną, a narzędzi brakuje”
W dyskusji powtarzał się wniosek, iż w przypadku tekstyliów i systemu kaucyjnego samorządy otrzymują kolejne obowiązki, natomiast nie zawsze idą za tym realne narzędzia, stabilny rynek odbioru czy rozwiązania, które ułatwiałyby domknięcie systemu. Radni pytali również o to, czy i w jaki sposób miasto planuje zachęcać mieszkańców do adekwatnego postępowania z tekstyliami oraz czy analizowane są rozwiązania stosowane w innych gminach (np. dodatkowe pojemniki czy specjalne worki).
Jednocześnie przedstawiciele miasta podkreślali, iż część rozwiązań może wiązać się z ryzykiem formalnym i dodatkowymi kosztami – a w obecnych realiach problemem jest nie tylko edukacja, ale też to, co dzieje się „na końcu” łańcucha: czyli dostępność instalacji, ceny i możliwości recyklingu.

2 miesięcy temu









