Jak sprawić, by to technologia służyła ludziom, a nie na odwrót? Jaka jest różnica między „algorytmami” a „androrytmami”? Czy przekazywanie zadań myślowych sztucznej inteligencji osłabia zdolność ludzi do myślenia i prowadzi do rozpowszechnienia się „supergłupoty”? Jak w przyszłości będzie wyglądała ludzka sprawczość? Leszek Jażdżewski rozmawia z Gerdem Leonhardem, czołowym futurystą i jednym z wiodących światowych mówców, autorem pięciu książek, w tym bestsellera „Technology vs. Humanity”, a także filmowcem. Jest on członkiem Królewskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych w Londynie oraz dyrektorem generalnym The Futures Agency w Zurychu w Szwajcarii.
Leszek Jażdżewski (LJ): Biorąc pod uwagę współczesne napięcia między ludzką sprawczością a gwałtownym postępem cyfrowym, w jaki sposób możemy strukturalnie zagwarantować, iż technologia będzie służyć ludzkim potrzebom, a nie je dyktować?
Gerd Leonhard (GL): Zastanawiam się nad tym od dziesięciu, dwunastu lat, a może choćby i dłużej. Moja ostatnia książka ukazała się w 2016 roku. Została zatytułowana „Technology Vs. Humanity”. Podtytuł, który w tamtym czasie mógł wydawać się dość dziwny, brzmiał: „Nadchodzące starcie między ludźmi a maszynami” (ang. The Coming Clash Between Man and Machine). Właśnie to obserwujemy dzisiaj – mamy do czynienia ze starciem między ludźmi a maszynami.
Jedynym sposobem, w jaki naprawdę możemy rozwiązać ten problem, jest zmiana leżącego u podstaw paradygmatu gospodarczego. Obecny paradygmat skupiał się na wzroście gospodarczym, zysku, miejscach pracy, władzy i potencjale militarnym. Każda technologia posiada takie aspekty. Jak możemy zaobserwować, duże firmy zajmujące się sztuczną inteligencją zmagają się z wpływem władzy i dyskusjami o kwestiach związanych z potencjałem militarnym – na przykład firmę Anthropic zablokowano, a serwis Fable Five został wyłączony z powodów politycznych.
Musimy teraz przyjrzeć się tej sytuacji i zdecydować, iż jeżeli pragniemy lepszej przyszłości, sama świetna technologia nie wystarczy. Potrzebujemy również lepszej organizacji logiki ekonomicznej. Co się stanie, gdy ludzie nie będą już musieli tak intensywnie pracować? Czy powstanie superfundusz sztucznej inteligencji? To są bardzo ważne kwestie, ponieważ nasze społeczeństwo zmienia się pod wpływem technologii – nie chodzi tylko o drobne aspekty, takie jak nasze miejsca pracy czy sposób komunikacji, ale o wszystko. Musimy zdać sobie sprawę, iż obecny paradygmat gospodarczy, który zasadniczo opiera się na zysku i wzroście, prawdopodobnie nie sprawdzi się w tym przypadku. Technologia sprawia, iż wszystko staje się zmienne i łatwo dostępne. Wymaga to innego paradygmatu.
LJ: Biorąc pod uwagę, iż globalny rynek i konkurencja geopolityczna silnie motywują do wydajności i maksymalizacji zysków, czy zmiana tej fundamentalnej logiki kapitalistycznej jest realistyczna, czy też jesteśmy skazani na nieunikniony technologiczny wyścig zbrojeń?
GL: Z perspektywy czasu przypomina to proces rozbrojenia jądrowego, wynalezienie broni jądrowej oraz traktaty o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Ostatecznie Związek Radziecki, Chiny i Stany Zjednoczone uzgodniły przy stole negocjacyjnym, iż dalsze nieograniczone działania w zakresie broni jądrowej nie będą skuteczne.
Dzisiaj mówi się, iż jeżeli nie przyspieszymy rozwoju sztucznej inteligencji (AI) i ogólnej sztucznej inteligencji (AGI), Chiny przejmą kontrolę. Może to być jak najbardziej możliwe, jeżeli nie podejmiemy żadnych działań. To, co naprawdę musimy zrobić, to współpracować z Chinami nad ustaleniem odpowiednich ram. Wiele osób twierdzi, iż nie jest to możliwe; jednak możliwość taka istnieje. Rozmowy na ten temat już trwają, ponieważ są to kwestie o znaczeniu egzystencjalnym. Twierdzenie, iż nie mamy innego wyboru, jak tylko prowadzić wyścig zbrojeń w dziedzinie sztucznej inteligencji, jest krótkowzroczne i pesymistyczne.
Gdybyśmy po prostu ścigali się o miejsce na szczycie piramidy technologicznej w dziedzinie informatyki kwantowej, syntezy jądrowej i sztucznej inteligencji, to ostatecznie, około 2050 roku, doświadczylibyśmy zapaści, ponieważ prowadzi to po prostu do konfliktu. w tej chwili obserwujemy pochodzący ze Stanów Zjednoczonych trend dyplomacji opartej na dominacji w zakresie władzy, który w tym zakresie zakończy się całkowitą porażką.
LJ: Biorąc pod uwagę poważne zagrożenia geopolityczne i technologiczne w Europie, jakie konkretne mechanizmy należy uruchomić, aby przejść od zależności od zewnętrznych systemów do odzyskania prawdziwej ludzkiej i strategicznej sprawczości?
GL: W życiu ludzkim zmiany są wynikiem cierpienia i miłości. w tej chwili znajdujemy się w Europie, gdzie odczuwamy wiele cierpienia. Jesteśmy całkowicie zależni od amerykańskiej technologii i, oczywiście, od ich sił zbrojnych. Nie osiągnęliśmy suwerenności w tym zakresie. Nie mamy choćby ministra spraw zagranicznych dla całej Europy. Powinniśmy mieć ministra ds. przyszłości dla całej Europy.
To właśnie dzięki Trumpowi jesteśmy teraz w końcu zmuszeni do dążenia do większej równowagi i suwerenności. adekwatnie to dobrze. Będziemy musieli stanąć na własnych nogach i zastanowić się, jak przejąć kontrolę nad własnym losem. Aby tak się stało, potrzebujemy zjednoczonej Europy. Zjednoczona Europa to niezwykle trudne wyzwanie, ale alternatywa jest znacznie gorsza. Nie jest to najłatwiejsze zadanie, ale w porównaniu ze wszystkimi innymi opcjami jest to najlepsza decyzja, jaką można podjąć. Jesteśmy teraz zmuszeni do zjednoczenia się. Oznacza to wspólne siły zbrojne, wspólne działania w zakresie cyberbezpieczeństwa oraz wspólną walutę cyfrową – wszystko to, o czym mówimy od dwudziestu lat. Ludzie i społeczeństwo zmienią się tylko wtedy, gdy doświadczymy poważnych trudności uniemożliwiających nam realizację naszych celów lub gdy zakochamy się w jakiejś idei. To właśnie te dwie rzeczy zmieniają ludzi. Właśnie teraz znajdujemy się w samym środku tego procesu. Nie byłbym aż tak pesymistyczny, by twierdzić, iż nie da się tego zrobić. Potrzebujemy racjonalnych argumentów, a te właśnie się pojawiają, w tym kryzys energetyczny oraz schyłek ery ropy i gazu.
LJ: Biorąc pod uwagę globalny wzrost populizmu politycznego, który zasadniczo odrzuca głębszą integrację regionalną, czy wdrożenie tego zbiorowego, racjonalnego modelu zarządzania jest realistyczne, czy też impas polityczny uniemożliwi podjęcie niezbędnych działań?
GL: Smutne i niepokojące jest to, iż prawdopodobnie potrzebujemy więcej cierpienia, aby faktycznie ruszyć z miejsca. Na przykład w tej chwili obserwujemy, jak technologie amerykańskie są zakazane lub blokowane w Europie z powodu decyzji Białego Domu podjętej zaledwie kilka dni temu. Widzimy wszystkie te sytuacje, w których jesteśmy w zasadzie użytkownikami drugiej kategorii i w każdej chwili możemy zostać zablokowani. w tej chwili toczy się cała dyskusja na temat zwiększania niezależności sił zbrojnych.
Zasadniczo wszystkie te trudności będą się nasilać. Na przykład międzynarodowy incydent, w którym sztuczna inteligencja znajdzie tylne drzwi do wszystkich systemów i po prostu zniszczy naszą gospodarkę na trzy tygodnie, jest niestety całkiem prawdopodobny. Wydaje się, iż nie potrafimy przewidzieć ani wykazać się wystarczającą dalekowzrocznością, by stwierdzić, iż gdyby to się stało, bylibyśmy bezbronni. Niestety, były już takie przypadki. Protokół montrealski powstał dopiero wtedy, gdy zdaliśmy sobie sprawę, iż ozon jest niszczony przez nasze lodówki. Musimy mieć ku temu powody, a w tej chwili pojawia się ich coraz więcej, w tym kryzys irański oraz cała dyskusja na temat ropy i gazu, choć w pewnym sensie jest to bardzo przewrotna sytuacja. Obecna sytuacja sprawi, iż ludzie będą próbowali ograniczyć dominację ropy i gazu, ponieważ jest oczywiste, iż to nie działa. Pod tym względem jestem optymistą, ale pesymistycznie oceniam to, co będzie czynnikiem wyzwalającym.
LJ: Jako futurysta określający się mianem „terazisty” (ang. nowist), jakich metodologii i obserwacji używa Pan, by zidentyfikować konkretne trajektorie przyszłości i odróżnić trafne długoterminowe prognozy od zwykłej retoryki biznesowej?
GL: Przede wszystkim mam swoją misję. Dotyczy ona przyszłości ludzkości. Nie mam jasnego planu, jak przekonać ludzi, by wymyślili, jak zarobić więcej pieniędzy. Moja praca tak naprawdę nie polega na przewidywaniach. W rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak prognozy, z wyjątkiem Arthura C. Clarke’a i podobnych mu osób sprzed pięćdziesięciu lat. Dzisiaj chodzi o obserwacje.
Kiedy obserwujemy, co się dzieje, podsumowujemy to wszystko i spoglądamy pięć do dziesięciu lat w przyszłość, to w pewnym momencie odkrywamy to, co nazywam „twardymi cechami” – definitywną przyszłość. Jedną z nich jest to, iż maszyny stają się inteligentne. Inną jest to, iż ropa i gaz nie będą w przyszłości głównymi źródłami energii. To są nieodwracalne elementy naszej przyszłości. Kiedy się już je odkryje, trzeba podjąć działania, aby opracować konkretne scenariusze. Tym właśnie się zajmuję.
Cała moja praca opiera się na dążeniu do rozkwitu ludzkości i naszej planety. To jest mój cel, stąd też wywodzi się mój paradygmat ekonomiczny, w którym wytycznymi działania są: ludzie, planeta, cel, pokój i dobrobyt. Nie jest to oczywiście nic nowego – Organizacja Narodów Zjednoczonych również się tym kieruje. Musimy jednak stwierdzić, iż nasz rynek papierów wartościowych powinien zachęcać do tego rodzaju zachowań, a nie do tych, które polegają na zarabianiu pieniędzy za wszelką cenę. Właśnie w tym zakresie pozostajemy w tyle. Dlatego też zmiana klimatu i przejście na zieloną energię, podobnie jak sztuczna inteligencja i ochrona przed nią, nie przyniosą rzeczywistych efektów, dopóki nie zajmiemy się tą kwestią. jeżeli motywacją będzie zarabianie jak największej ilości pieniędzy, to bez wątpienia doprowadzimy do własnej zagłady. jeżeli motywacją będzie tych pięć kwestii, to myślę, iż mamy szansę.
LJ: Biorąc pod uwagę gwałtowne, postępujące tempo rozwoju sztucznej inteligencji, czy istnieje absolutna granica jakościowa między ludzką świadomością a inteligencją maszyn, czy też okaże się, iż ludzkie poznanie jest jedynie złożonym algorytmem, który maszyny mogą odtworzyć i prześcignąć?
GL: Inteligencja i świadomość są ze sobą powiązane, ale nie są tym samym. Świadomość polega na doświadczaniu rzeczy. W ten sposób doświadczamy świata; stajemy się świadomi, ponieważ istniejemy. Posiadamy zdolność do działania, ponieważ istniejemy. Maszyny nie istnieją. Potrafią naśladować i symulować istnienie; są w tym bardzo dobre. Posiadają jednak inteligencję, która prędzej czy później okazuje się ograniczona w porównaniu z naszą własną. Świadomość to coś innego.
Stwierdzenie, iż inteligencja, gdy osiągnie wystarczająco wysoki poziom, staje się świadomością, byłoby ogromnym błędem. Można zapytać dowolnego filozofa lub neurologa, na czym polega różnica, ale ludzka inteligencja obejmuje wiele złożonych aspektów: inteligencję emocjonalną, społeczną, muzyczną i kinestetyczną. Każdy terapeuta potwierdzi, iż nie myślimy mózgiem; myślimy całym ciałem. Zbliżamy się do momentu, w którym sztuczna inteligencja będzie w stanie symulować wszystkie te aspekty i zachowywać się tak, jakby faktycznie była świadoma, udając świadomość – tak samo jak może udawać twojego przyjaciela lub terapeutę. Ale to nie to samo.
Jak wiemy z gier wideo, potencjał i gry to nie to samo, co rzeczywistość. Czy w końcu stworzymy maszynę, którą będziemy mogli nauczyć świadomości? Jest to prawdopodobnie możliwe, ale nie jest to coś, czego byśmy chcieli, ponieważ – wyobraźmy sobie konsekwencje – bardzo gwałtownie stracilibyśmy nad tym kontrolę. Dla naszego własnego dobra idealnym rozwiązaniem jest stwierdzenie, iż korzystamy z inteligencji, ponieważ jest ona lepsza pod względem logiki, ale wartości decyzyjne, etyka, zrozumienie – to powinno być naszym punktem wyjścia. Musimy to przewidzieć. Takie jest moje spojrzenie na przyszłość technologii i ludzkości.
LJ: Skoro nasz sposób podejmowania decyzji jest w dużym stopniu dyktowany przez irracjonalne, podświadome impulsy, a nie przez czystą logikę, jakie są szersze zagrożenia społeczne związane z przekazaniem systemowej władzy procesom czysto algorytmicznym?
GL: Ludzie sądzą, iż podejmujemy decyzje w oparciu o logikę; tak nie jest. Podejmujemy decyzje w oparciu o setki czynników. jeżeli po prostu damy komputerowi i sztucznej inteligencji możliwość podejmowania decyzji w oparciu o logikę, pominiemy wszystko inne, co stanowi około dziewięćdziesiąt procent tego, co naprawdę ma znaczenie. To jeden z powodów, dla których nie powinniśmy powierzać sztucznej inteligencji żadnych tego typu zadań w wojsku. Nie tylko jest ona niedoskonała, ale przede wszystkim jest to tylko algorytm. Nie rozumie ona tego, co nazywamy „zgodnością”; nie jest dostosowana do tego, czym się zajmujemy. Dlatego lekarz może korzystać ze sztucznej inteligencji, aby szybciej się wdrożyć, ale ostatecznie to zgodność z ludzkimi wartościami ma największe znaczenie.
LJ: Chociaż twierdzi Pan, iż maszyny nie powinny posiadać ram etycznych, to w jaki sposób musi ewoluować ludzka etyka, aby poradzić sobie z bezprecedensowymi możliwościami i egzystencjalnymi pytaniami, jakie stawiają te systemy?
GL: Zdecydowanie. Nie jest to kwestia tego, co możemy zrobić, ale tego, co powinniśmy zrobić. w tej chwili znajdujemy się w punkcie, w którym zadajemy sobie pytania o to, czy możemy coś zrobić, jak możemy to zrobić i ile to kosztuje? Teraz te pytania są zastępowane pytaniem: dlaczego powinniśmy to zrobić? Czy mogę wgrać swój mózg do internetu i żyć wiecznie? Jesteśmy już całkiem blisko takiego rozwiązania. Czy mogę stać się nadczłowiekiem, nosząc interfejs mózg-komputer? Tak, prawdopodobnie już wkrótce. Ale pytanie brzmi: dlaczego i czy to rzeczywiście czyni nas, jako ludzi, szczęśliwszymi? Czy w rezultacie osiągniemy pełnię rozwoju ludzkiego, czy też staniemy się podobni do maszyn? Jak nieustannie powtarzam, prawdopodobnie bardziej grozi nam to, iż staniemy się maszynami, niż maszynom to, iż staną się ludźmi. To dla nas ogromne wyzwanie.
LJ: W jaki sposób zlecanie zadań poznawczych i interakcji emocjonalnych zautomatyzowanym asystentom osłabia naszą zdolność do krytycznego myślenia i w jaki sposób ta dynamika sprzyja temu, co określa Pan mianem „supergłupoty”?
GL: Ludzie są z natury leniwi pod wieloma względami. Gdybyśmy mieli maszynę, która myślałaby za nas, po prostu zapytalibyśmy jej: „Czy to odpowiednia kobieta na żonę? Przejrzyj jej e-maile i zdjęcia i doradź mi, czy podchodzi do tego poważnie”. Możemy to zrobić. Możemy napisać list miłosny przy pomocy sztucznej inteligencji; mamy możliwość robienia wszystkich tych rzeczy. Istnieje poważne ryzyko, iż przestaniemy używać naszych mózgów.
Kiedy przestajesz z czegoś korzystać, zaczynasz to tracić. To tak, jakbyś nie nauczył się pisać odręcznie. Brak umiejętności pisania odręcznego sam w sobie nie byłby wielkim problemem, ale mózg rozwija się wraz z pisaniem. Istnieje powód, dla którego musimy wkładać wysiłek, aby osiągnąć wynik, a powodem tym jest to, iż to właśnie proces prowadzi do wyniku. jeżeli cały czas będziemy pomijać ten proces powyżej pewnego poziomu, to sami się odcinamy od naszej głowy.
Wszystko zaczęło się od samego internetu, który początkowo był dobrodziejstwem w zakresie informacji. Potem jednak zaczęliśmy traktować wszystko, co podaje wyszukiwarka, jako prawdę. Teraz sytuacja jest tysiąc procent gorsza, ponieważ to właśnie sztuczna inteligencja podaje nam odpowiedź na pytanie, na kogo powinniśmy głosować. Tego rodzaju lenistwo prowadzi do zrzeczenia się odpowiedzialności, utraty kontroli i ostatecznie do dehumanizacji.
LJ: Czy liberalna demokracja jest strukturalnie zgodna z ekosystemem informacyjno-komunikacyjnym, który jest całkowicie rządzony przez algorytmy, media społecznościowe i sztuczną inteligencję?
GL: jeżeli chodzi o politykę, powinniśmy naprawdę pożegnać się z przestarzałym podziałem na socjalizm, komunizm, kapitalizm i populizm. Nic z tego już nie ma znaczenia. Jedynym pytaniem jest to, czy to, co możemy zrobić w zakresie polityki, zapewni nam dobrą przyszłość, czy złą.
Niektóre działania, które podejmiemy, aby zapewnić sobie dobrą przyszłość, będą brzmiały bardziej autokratycznie. Wprowadzenie naprawdę surowych przepisów dotyczących środowiska to środek o charakterze ekstremalnym, podobnie jak wyższe opodatkowanie czy europejski fundusz społeczny na rzecz sztucznej inteligencji – to przypomina socjalizm. Musimy zastanowić się, czy nasza polityka jest dostosowana do przyszłości. Czy wpisuje się ona w ten scenariusz przyszłości? Czy ma znaczenie, gdy wszystko wokół nas się zmienia? Czy wciąż możemy mówić o tym, co jest liberalne, a co nie? Chodzi po prostu o to, co jest odpowiednie i co przynosi dobre wyniki. Wiele z tych działań będzie w tym sensie liberalnych.
Musimy jak najszybciej przyjąć takie myślenie w Europie, zamiast postrzegać sprawę w kategoriach czarno-białych lub po prostu czekać, aż ktoś inny stworzy naszą przyszłość. To europejska bolączka – zachowujemy się tak, jakbyśmy nie mieli nad tym kontroli, więc po prostu czekamy, aż Dolina Krzemowa dostarczy nam kolejny produkt.
LJ: jeżeli politykę ocenia się wyłącznie pod kątem jej przydatności w kształtowaniu przyszłości, a nie w oparciu o tradycyjny konsensus demokratyczny, to skąd czerpie ona swoją legitymizację polityczną i czy takie podejście nieuchronnie prowadzi z powrotem do autokratycznego lub oligarchicznego modelu sprawowania władzy?
GL: To bardzo dobre pytanie. Myślę o tym raczej w kategoriach gospodarki rodem ze „Star Treka”. Będziemy mieli pieniądze i pracę, ale nie w takim sensie, w jakim mamy je dzisiaj. Praca stanie się czymś, czym można się zajmować w różnych momentach, ale nie będzie już ona centralnym punktem naszego życia. Będziemy mieli silne zasady demokratyczne, ale potrzebujemy również rady złożonej z ludzi, którzy nie zajmują się niczym innym, jak tylko analizowaniem tych naprawdę skomplikowanych kwestii. Kiedyś nazywaliśmy to Organizacją Narodów Zjednoczonych, ale stała się ona rozdętą, biurokratyczną organizacją pełną dobrych intencji, ale pozbawioną rzeczywistej władzy.
Gdybyśmy mieli radę, podobną do tej ze „Star Treka”, składającą się z trzydziestu lub czterdziestu osób na poziomie globalnym, niekoniecznie to oni by wszystkim kierowali. Zamiast tego stwierdziliby na przykład, iż nieograniczona możliwość edycji ludzkiego genomu nie jest dobrym pomysłem, a my moglibyśmy opierać nasze demokratyczne decyzje na tych wytycznych, ponieważ są to skomplikowane decyzje. Tutaj, w Szwajcarii, głosujemy trzy lub cztery razy w roku. Niektóre z tych kwestii są niezwykle skomplikowane – na przykład wprowadzenie limitu dziesięciu milionów mieszkańców, który na szczęście odrzuciliśmy wczoraj, a który był absurdalną propozycją tutejszej partii prawicowej. Podejmujemy takie decyzje co trzy lub cztery miesiące i potrzebujemy wskazówek w tych kwestiach. Nie mogą one opierać się wyłącznie na opiniach przedsiębiorców, dyrektorów generalnych czy Światowego Forum Ekonomicznego. Wykonali oni przyzwoitą pracę, udzielając nam wskazówek, ale oczywiście stali się częścią problemu, a nie częścią rozwiązania.
Aspekt demokratyczny nie będzie tu wcale łatwy ze względu na tempo zmian i mnogość opinii. Jednak gdy stajemy w obliczu naprawdę egzystencjalnych wyzwań – jak teraz, w tej właśnie chwili, gdy zmagamy się z egzystencjalnymi problemami związanymi z nadmiernym rozwojem sztucznej inteligencji – gdy tylko dojdzie do pierwszego poważnego incydentu, wszyscy będziemy zgodni. Chciałbym, żebyśmy mogli tego uniknąć, ale nie wydaje się to prawdopodobne.
LJ: Poza serialem „Star Trek”, które konkretne dzieła z gatunku science fiction dostarczają najdokładniejszych lub najbardziej inspirujących punktów odniesienia do wyobrażenia sobie naszej przyszłości w zakresie ludzkiej sprawczości i współistnienia z technologią?
GL: Najbardziej poruszającą książką w tej chwili jest powieść Kima Stanleya Robinsona zatytułowana „Ministerstwo dla przyszłości”. Akcja rozgrywa się w Zurychu. Przedstawia ona wizję istnienia ministerstwa odpowiedzialnego za opracowywanie planów na przyszłość ludzkości, zajmującego się zmianami klimatycznymi i technologią. To bardzo poruszająca książka, przedstawiająca pozytywną wizję przyszłości.
Z filmów science fiction bardzo trudno wyciągnąć wnioski dotyczące rzeczywistych działań, ponieważ nie są one do tego przeznaczone. Mamy jednak takie filmy jak „Ona”, w którym postać grana przez Joaquina Phoenixa zakochuje się w systemie operacyjnym. To bardzo dobry obraz najgorszego możliwego scenariusza, w którym zostajemy uwięzieni w komputerze i stajemy się całkowicie samotni i bezużyteczni. To jest sedno tego filmu. No i oczywiście pozostało oryginalny „Blade Runner”. To, co w tej chwili tworzymy, to właśnie replikanci; humanoidalne roboty w połączeniu ze sztuczną inteligencją dają w rezultacie replikanta. Możemy więc wyciągnąć pewne wnioski z tych opowieści.
Jeśli chodzi o decyzje podejmowane w realnym świecie, wszystko sprowadza się do kierunku, w którym zmierzamy, tego, jaki jest cel, oraz tego, jak współpracujemy, aby uniknąć wyścigu w kierunku zera. Niezależnie od tego, o jaką technologię chodzi – czy to o obliczenia kwantowe, syntezę jądrową, czy sztuczną inteligencję – musimy uzgodnić, jaki jest nasz wspólny cel. W przypadku energii jądrowej i broni jądrowej uzgodniliśmy, iż głównym celem jest przetrwanie, a nie wzajemne zabijanie się. Podobny proces ma miejsce właśnie teraz.
LJ: Biorąc pod uwagę Pańskie stwierdzenie, iż przyszłość zależy od tego, czego pragniemy, a nie od tego, co jest nieuniknione, jakie konkretne nawyki lub sposób myślenia powinniśmy przyjąć, aby stać się aktywnymi twórcami przyszłości?
GL: Nazywam to „przyszłościowym sposobem myślenia” i często o tym mówię. Przyszłościowy sposób myślenia to podejście charakteryzujące się ciekawością i świadomością tego, co będzie się działo w najbliższej przyszłości. Jak mawiał Bill Gates, powinniśmy codziennie poświęcać od czterdziestu pięciu minut do godziny na myślenie o przyszłości. Nie chodzi tu o oglądanie Netflixa, ale o czytanie dobrych książek, artykułów i bycie na bieżąco. Kiedy masz nastawienie gotowe na przyszłość, a twój umysł już się z tymi kwestiami zapoznał, wiesz, jak zareagować. Masz większą zdolność przewidywania i jesteś spostrzegawczy; nie musisz przewidywać, ale musisz być świadomy. To powinno być zadaniem każdego z nas.
Kolejna sprawa to to, iż nie możemy wkraczać w przyszłość kierując się strachem. Czasami musimy zignorować strach podsycany przez media społecznościowe, gdzie narracja zawsze brzmi: „ta osoba zrobiła to” albo „sztuczna inteligencja nas wszystkich zabije”. Musimy uniknąć tej reakcji napędzanej strachem. Kiedy się boimy, zwykle głosujemy na niewłaściwych ludzi. Musimy pozbyć się strachu, uznając jego istnienie, i powiedzieć: „Naprawdę mnie to martwi”. Zawsze powtarzam, iż przyszłość jest lepsza, niż nam się wydaje, ponieważ wszystkie karty, jakie mamy dziś w ręku – możliwości wyleczenia raka, rozwiązania problemu zmian klimatycznych i zrewolucjonizowania energetyki – są w dziewięćdziesięciu pięciu procentach korzystne. Musimy tylko uzgodnić proces i warunki współpracy, aby to faktycznie się stało.
Gerd Leonhard będzie jednym z gości tegorocznej edycji Igrzysk Wolności. Dowiedz się więcej na: igrzyskawolnosci.pl/event/igrzyska-wolnosci-2026
Niniejszy podcast został wyprodukowany przez Europejskie Forum Liberalne we współpracy z Movimento Liberal Social i Fundacją Liberté!, przy wsparciu finansowym Parlamentu Europejskiego. Ani Parlament Europejski, ani Europejskie Forum Liberalne nie ponoszą odpowiedzialności za treść ani za jakiekolwiek wykorzystanie niniejszego podcastu.
Podcast jest dostępny także na platformach SoundCloud, Apple Podcast, Stitcher i Spotify
Z języka angielskiego przełożyła dr Olga Łabendowicz
Czytaj po angielsku na 4liberty.eu

3 dni temu











![Nietypowa kradzież w sąsiednim powiecie. Ukradł defibrylator, by… zmierzyć sobie ciśnienie [VIDEO]](https://www.infoprzasnysz.com/wp-content/uploads/2026/07/kradziez-aed.webp)