Te domy zapłacą najwięcej za ogrzewanie. Skąd biorą się wysokie rachunki?

2 godzin temu

Szef resortu podkreślił, iż nie jest to problem powszechny ani prosty do uogólnienia, a jego źródła tkwią w konkretnych decyzjach technologicznych, jakości instalacji oraz sposobach rozliczania energii.

Rekordowe zapotrzebowanie na energię. 30 gigawatów w środku zimy

Podczas czwartkowej rozmowy w programie „Gość Poranka” na antenie TVP Info minister energii Miłosz Motyka przedstawił dane, które pokazują skalę wyzwania, z jakim musiał zmierzyć się system. – Wczoraj (środa, 14 stycznia – red.) mieliśmy rekordowe zapotrzebowanie na moc w systemie. Do tej pory w 2024 roku, w styczniu, było to 28 gigawatów, a w pierwszych dniach tego roku – 29 gigawatów. Wczoraj przekroczyliśmy 30 gigawatów zapotrzebowania mocy brutto, choćby biorąc pod uwagę eksport – poinformował.

To pierwszy taki przypadek w historii krajowej elektroenergetyki. Co istotne, rekord padł w czasie utrzymujących się niskich temperatur, które znacząco zwiększyły zużycie prądu nie tylko w gospodarstwach domowych, ale także w sektorze ciepłowniczym i przemysłowym. Minister zwrócił uwagę, iż skala obciążenia systemu pokazuje, jak bardzo zmienił się sposób ogrzewania domów i mieszkań w ostatnich latach.

Polska eksporterem energii w szczycie. „System jest gotowy – z rezerwą”

Motyka podkreślił, iż mimo ekstremalnego zapotrzebowania system poradził sobie bez zakłóceń. – Jednocześnie zmieniła się sytuacja – do tej pory było tak, iż importowaliśmy energię w szczytowych momentach. Teraz jesteśmy państwem, które energię eksportuje. Nasz system jest na to gotowy – i to z rezerwą – zapewnił.

Jak wyjaśnił, na stabilność systemu wpływa kilka czynników: dywersyfikacja źródeł energii, lepsza integracja odnawialnych źródeł energii z siecią, większa liczba dostępnych mocy dyspozycyjnych oraz mechanizmy rynku mocy. Istotnym elementem jest również postępująca elektryfikacja ogrzewania, która w czasie mrozów znacząco podnosi chwilowe zapotrzebowanie na energię.

100 mld zł na sieci. Bez tej decyzji system byłby zagrożony

Minister energii przypomniał, iż już na początku kadencji zapadła decyzja o bezprecedensowym zwiększeniu nakładów na infrastrukturę. – Dlatego na początku kadencji podjęliśmy decyzję o rekordowym zwiększeniu wydatków na sieci. To 100 mld zł do 2030 roku. Wielu powie, iż to bajońskie sumy, ale są one niezbędne, aby w takich momentach system mógł być stabilnie utrzymany – powiedział.

Rozbudowa i modernizacja sieci przesyłowych oraz dystrybucyjnych są najważniejsze w realiach rosnącej liczby pomp ciepła, instalacji fotowoltaicznych i innych odbiorników energii elektrycznej. Bez takich inwestycji lokalne przeciążenia sieci mogłyby skutkować przerwami w dostawach energii, zwłaszcza podczas długotrwałych epizodów mrozów.

Pompy ciepła pod lupą. Skąd biorą się wysokie rachunki

W czasie mrozów do mediów zaczęły trafiać sygnały od osób, które zainwestowały w pompy ciepła i fotowoltaikę, a mimo to mają problem z ogrzaniem domów lub otrzymują wysokie rachunki. Prowadzący rozmowę przytoczył przykład osoby, której rachunek za grudzień wyniósł 1100 zł.

Minister energii wyraźnie zaznaczył, iż sytuacja nie jest jednoznaczna. – najważniejsze pytanie brzmi: czy mówimy o prognozie rachunku, czy o faktycznym rozliczeniu za zużycie? Czy problem wynika z samej pompy ciepła – czy działa ona sprawnie i czy została prawidłowo dobrana oraz zainstalowana – wskazał.

Motyka dodał, iż w Polsce przez cały czas funkcjonują instalacje wykonane bez uwzględnienia warunków klimatycznych. – Zdarzają się przypadki pomp ciepła instalowanych całkowicie nie pod kątem naszej szerokości geograficznej. Takie urządzenia, przy niskich temperaturach – a takie występowały w grudniu i występują w styczniu – mogą powodować wysokie rachunki – wyjaśnił. Dodatkowym czynnikiem są systemy rozliczeń energii elektrycznej z fotowoltaiki, takie jak net-billing czy net-metering. – Każdą sytuację trzeba analizować indywidualnie – podkreślił.

Certyfikacja i jakość urządzeń. Minister wskazuje najważniejszy problem

Szef resortu energii nie zgodził się z tezą, iż użytkownicy pomp ciepła są z góry skazani na wysokie rachunki podczas długotrwałych mrozów, bo „system nie jest dostosowany do takiej zimy”. – Przy instalowaniu pomp ciepła trzeba zwracać uwagę na jakość urządzeń. Tak ważna jest certyfikacja – aby nie dochodziło do sytuacji, w których pompy ciepła przeznaczone do pracy np. tylko do –5°C są instalowane w naszym systemie klimatycznym – zaznaczył Motyka.

Jak dodał, rynek w ostatnich latach uległ wyraźnej poprawie. Nowe urządzenia i instalatorzy działają dziś w ramach bardziej rygorystycznych standardów. – Instalacje są wykonywane po audycie energetycznym budynku, dzięki czemu sytuacja jest dziś zdecydowanie lepsza niż kilka lat temu – ocenił minister.

Kto zapłaci najwyższe rachunki za ogrzewanie domu i mieszkania

Zapytany wprost o to, kto poniesie tej zimy najwyższe koszty ogrzewania, minister energii odpowiedział jednoznacznie: „Najwyższe rachunki zapłacą ci, którzy nie mają fotowoltaiki, a ogrzewają dom pompą ciepła – a takie przypadki się zdarzają”.

Jednocześnie zaznaczył, iż choćby w tej grupie sytuacja nie jest jednakowa. – Wiele zależy jednak od jakości i doboru pompy ciepła, a także od tego, czy ktoś posiada fotowoltaikę oraz z jakiego systemu rozliczeń korzysta: net-billingu czy net-meteringu – dodał na antenie TVP Info.

Mrozy, OZE i węgiel. Rola źródeł zapasowych

Motyka odniósł się również do dyskusji o przyszłości pieców węglowych w kontekście zimowych epizodów. Przyznał, iż wiele rodzin traktuje je dziś jako zabezpieczenie. – W sytuacjach zagrożenia wiele rodzin pozostawia takie źródło ogrzewania jako backup – i dobrze – powiedział.

Prowadzący zwrócił uwagę, iż w czwartkowy poranek jedynie około 5 proc. energii elektrycznej w Polsce pochodziło z odnawialnych źródeł energii, co wywołało komentarze sugerujące konieczność pozostania przy węglu. Minister odpowiedział, iż struktura generacji zmienia się w ciągu doby bardzo dynamicznie. – System jest dziś mocno zróżnicowany i znacznie bardziej zdywersyfikowany niż kiedykolwiek wcześniej. W momencie rekordowego zapotrzebowania w ciągu ostatnich dni generacja z węgla w strukturze dnia wynosiła 59 proc. Jeszcze cztery lata temu było to 69 proc., a siedem lat temu – 89 proc. – wyliczył.

Bezpieczeństwo systemu ponad wszystko

Minister energii podkreślił, iż niezależnie od warunków pogodowych priorytetem pozostaje bezpieczeństwo energetyczne. – Bezpieczeństwo jest najważniejsze, niezależnie od pogody. Może się okazać, iż generacja energii z OZE – także latem – nie zawsze jest na odpowiednim poziomie, bo nie zawsze wtedy mocno wieje lub świeci słońce – zaznaczył.

Dlatego państwo rozwija także inne technologie. – Inwestujemy również w bloki gazowe, elektrownie jądrowe oraz magazyny energii. Przedłużyliśmy także wsparcie na rynku mocy dla elektrowni konwencjonalnych opalanych węglem, aby mogły one stabilizować nasz system – dodał Motyka.

Idź do oryginalnego materiału