Nie wystarczyło im rujnowanie państwa, niszczenie instytucji, dzielenie społeczeństwa. Muszą jeszcze kłamać. Permanentnie. Metodycznie. Bezwstydnie. Kłamstwo to ich paliwo, propaganda, która ma trwać choćby wtedy, gdy wszystko inne się wali. Kłamstwo, a to powinien wiedzieć i rozumieć każdy katolik, gdy jest powtarzane ciągle, stanowi też grzech śmiertelny.
W ostatnich dniach po raz kolejny przekonaliśmy się, jak działa ta fabryka kłamstwa – tym razem na przykładzie sprawy Anny W., bliskiej współpracownicy byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Kobieta została tymczasowo aresztowana w związku z podejrzeniem przyjęcia 3,5 miliona złotych łapówki w zamian za wpływanie na przetarg na agregaty prądotwórcze w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Zarzuty są poważne: zorganizowana grupa przestępcza, korupcja, nadużycia władzy.
Chcesz czytać więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej. |
Ale PiS, zamiast milczeć, od razu ruszył do ataku. Jak zwykle: nie z faktami, tylko z insynuacjami, emocjami i… kolejnymi kłamstwami.
Łzy, dziecko i kajdanki – czyli pisowska manipulacja
Przez media społecznościowe i kontrolowane przez PiS kanały informacyjne rozlała się fala oburzenia. Narracja była prosta: „zła prokuratura Tuska” prześladuje matkę dziecka, nie pozwala na widzenia z synem, zakłada kajdanki, pastwi się nad kobietą, łamie prawo. Wszystko po to, by uderzyć w „niewinną” kobietę, która przecież tylko pracowała w KPRM.
Tyle że… każde słowo tej opowieści to kłamstwo.
Prokuratura – być może zirytowana skalą manipulacji – postanowiła wydać oficjalny komunikat, który obala pisowskie brednie punkt po punkcie. Oto, co naprawdę się wydarzyło:
Nie było odmowy widzenia z dzieckiem.
Nikt nie złożył wniosku o widzenie syna z matką. Gdyby złożono – rozpatrzenie byłoby formalnością. Kłamstwo.
Nie było kajdanek.
W dniu przesłuchania w prokuraturze Anna W. nie miała założonych kajdanek. Prokurator nie wydawał żadnych poleceń ich użycia. Kłamstwo.
Stan dziecka jest przedmiotem badania.
Prokurator powołał biegłego z zakresu psychologii dziecięcej. Wszystko zgodnie z procedurą. Kłamstwo.
Dziecko jest pod opieką ojca.
Ojciec – również podejrzany – został przesłuchany. Dodatkowo prokuratura złożyła wniosek do sądu opiekuńczego o zabezpieczenie dobra dziecka. Procedury działają. Kłamstwo.
Kłamstwo systemowe
To nie jest odosobniony przypadek. Kłamstwo w PiS nie jest wypadkiem przy pracy – to fundament strategii politycznej. jeżeli prawda nie pasuje do narracji – zakłamiemy ją. jeżeli media ją pokażą – zaatakujemy media. jeżeli sąd ją potwierdzi – zaatakujemy sąd.
Dziś kłamią w sprawie Anny W.
Wczoraj kłamali w sprawie Pegasusa.
Przedwczoraj – w sprawie Obajtka.
Jutro – będą kłamać o sędziach, prokuratorach i dziennikarzach.
Kłamstwo to tlen PiS-u. Bez niego nie potrafią funkcjonować.
A może tak… przeprosić?
Niestety, nie ma na to co liczyć. Żaden z pisowskich funkcjonariuszy nie przeprosił za rozsiewanie kłamstw. Żaden nie powiedział: „Pomyliłem się”. W ich świecie fakt nie ma znaczenia – liczy się wrzawa. Liczy się zmanipulowany obrazek, który trafi do elektoratu. Bo przecież „ciemny lud to kupi”.
Ale nie wszyscy kupują.
Na koniec: kto tu naprawdę gra dzieckiem?
To pytanie, które warto zadać tym, którzy zrobili z Ksawerego W. – małego chłopca – oręż w swojej politycznej wojnie. Czy naprawdę chodziło wam o dziecko? Czy może o to, żeby zohydzić społeczeństwu nową władzę i zrobić z siebie męczenników?
Jeśli PiS kłamie choćby w tak wrażliwych sprawach jak więź dziecka z matką – to znaczy, iż nie cofną się przed niczym. A kłamstwo jest grzechem śmiertelnym o ile jest powtarzane ciągle.