Tajemnicze drony nad bazą w USA. Media: Mieszkają tam ludzie Trumpa

1 godzina temu

Niezidentyfikowane drony zauważono nad bazą wojskową Fort Lesley J. McNair w Waszyngtonie, w której mieszkają sekretarz stanu Marco Rubio oraz szef Pentagonu Pete Hegseth - informuje "Washington Post". Z ustaleń dziennika wynika, iż przenieśli się tam także inni urzędnicy administracji Donalda Trumpa, jak choćby ustępująca sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem.

Wikimedia Commons
Fort Lesley J. McNair w Waszyngtonie

Odwet Iranu może rozszerzyć się na urzędników na terytorium Stanów Zjednoczonych - alarmuje dziennik "Washington Post".

Według trzech osób poinformowanych o sytuacji, nad bazą wojskową w Waszyngtonie, w której mieszkają sekretarz stanu Marco Rubio i szef Pentagonu Pete Hegseth wykryto niezidentyfikowane drony. Dwóch z tych informatorów twierdzi, iż amerykańskie służby nie ustaliły, skąd pochodzą bezzałogowce.

ZOBACZ: Największy lotniskowiec USA wycofany z Bliskiego Wschodu. "Pytania o morale marynarzy"

W ciągu ostatnich 10 dni nad Fortem Lesley J. McNair zauważono wiele dronów, co doprowadziło do zaostrzenia środków bezpieczeństwa i spotkania w Białym Domu, którego celem było omówienie sposobów ewentualnego reagowania.

USA: Drony nad bazą w Waszyngtonie. Chcieli przenieść Rubio i Hegsetha

- Wojsko uważniej monitoruje potencjalne zagrożenia ze względu na podwyższony poziom alertu w związku z atakiem USA i Izraela na Iran - poinformował wysoki rangą urzędnik amerykańskiej administracji, który zastrzegł sobie anonimowość.

- Pojawienie się dronów nad Fortem McNair skłoniło urzędników do rozważenia przeniesienia Rubio i Hegsetha - poinformowały z kolei dwa źródła "Washington Post". Według ustaleń dziennika amerykańscy sekretarze pozostali w bazie. O ich kwaterach na terenie obiektu donosiły liczne media w październiku 2025 r.

ZOBACZ: Współpracownik Trumpa rezygnuje, w tle atak na Iran. "Nie stanowili zagrożenia"

Rzecznik Pentagonu Sean Parnell odmówił komentarza na temat tajemniczych dronów. "Departament Wojny nie może komentować działań sekretarza ze względów bezpieczeństwa, a informowanie o takich działaniach jest rażąco nieodpowiedzialne" - przekazał. Do sprawy nie odniósł się również Departament Stanu.

Jak wynika z depeszy, do której dotarł "Washington Post", we wtorek Departament Stanu nakazał wszystkim placówkom dyplomatycznym USA na świecie "natychmiastowe" przeprowadzenie oceny bezpieczeństwa, powołując się na "trwającą i rozwijającą się sytuację na Bliskim Wschodzie oraz potencjalne skutki uboczne".

Obawiają się ataku ze strony Iranu. USA ogłaszają alert

Obserwacje dronów w Waszyngtonie zbiegły się z ogłoszeniem przez Stany Zjednoczone alertu bezpieczeństwa dla zagranicznych placówek dyplomatycznych i zamknięciem w kraju kilku baz.

W tym tygodniu Baza Połączona McGuire-Dix-Lakehurst w New Jersey i Baza Sił Powietrznych MacDill na Florydzie podniosły poziom ochrony swoich sił do poziomu Charlie - oznacza to, iż dowódca dysponuje informacjami wywiadowczymi wskazującymi na możliwość ataku lub zagrożenia. Jedyny wyższy poziom alertu, Delta, obowiązuje w przypadku, gdy atak już nastąpił lub jest przewidywany.

ZOBACZ: "Z siłą, jakiej nie widzieli". Trump grozi Iranowi, stawia ultimatum

W tym tygodniu amerykańskie władze dwukrotnie zamknęły obiekty w Bazie Sił Powietrznych MacDill, siedzibie Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM), odpowiedzialnego za operacje wojskowe USA przeciwko Iranowi. FBI prowadzi w tej chwili dochodzenie w sprawie podejrzanej przesyłki, z powodu której w poniedziałek na kilka godzin zamknięto centrum dla odwiedzających, a w środę, z powodu nieokreślonego incydentu związanego z bezpieczeństwem, na terenie kompleksu przez kilka godzin obowiązywał nakaz pozostania w domach - informowała baza w oświadczeniu.

"Aby zapewnić bezpieczeństwo naszym ludziom i misji, dowódcy dostosowują politykę bezpieczeństwa swoich obiektów do lokalnej oceny zagrożeń" - przekazał rzecznik Sił Powietrznych USA w oświadczeniu.

Urzędnicy z administracji Trumpa mieszkają w bazach. Obawiają się o bezpieczeństwo

W Forcie McNair mieści się Narodowy Uniwersytet Obrony, mieszka tam wielu najwyższych rangą urzędników Pentagonu. Baza tradycyjnie nie była siedzibą polityków, ale coraz więcej członków administracji Trumpa, w tym ustępująca sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem, przeniosło się w tam, powołując na obawy dotyczące bezpieczeństwa.

Jak czytamy, Fort McNair położony jest w pobliżu Kapitolu i Białego Domu. Nie zapewnia jednak takiego samego poziomu bezpieczeństwa jak inne bazy w rejonie Waszyngtonu.

ZOBACZ: Amerykański generał o wojskach USA w Polsce. "Są kluczowe" nie tylko dla NATO

"Washington Post" przypomina, iż o zagrożeniu ze strony dronów mówiło się w USA już w 2020 r., gdy irańscy przywódcy szukali zemsty za atak, w którym zginął generał Kasem Sulejmani.

Podczas kampanii prezydenckiej w 2024 r. Secret Service, ochraniająca ekipę Trumpa, wielokrotnie natykała się na niezidentyfikowane drony - tak było podczas konferencji prasowej w Los Angeles i przejazdu kolumny samochodów przez wiejskie tereny zachodniej Pensylwanii. We wrześniu 2025 r. urzędnicy informowali Trumpa, iż ​​Iran chce go zabić i ma w kraju wielu agentów, którzy mogliby tego dokonać. "Choć nie było dowodów łączących Iran z którąkolwiek z prób zamachu na Trumpa w 2025 r., nie można było wykluczyć takiego związku" - zauważa dziennik.

Irańskie groźby wobec byłego sekretarza stanu Mike'a Pompeo i byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona, których Iran uznał za odpowiedzialnych za atak na Sulejmaniego, skłoniły administrację Joe Bidena do rozszerzenia rządowej ochrony bezpieczeństwa. Trump cofnął im ochronę w 2025 r.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: "Mieliśmy dane wywiadowcze". Ambasador Izraela o powodach ataku na Iran
Idź do oryginalnego materiału