Obejmując stanowisko 1 marca 2007 r., Tadeusz Wicherek otrzymał od ówczesnego prezydenta Marcina Zamoyskiego jasne zadanie – zmienić oblicze orkiestry. Cel ten został zrealizowany z nawiązką. Zespół, który wcześniej koncentrował się głównie na muzyce ludowej i sakralnej, pod batutą Wicherka wszedł na najwyższy poziom artystyczny, wykonując pełne dzieła operowe, takie jak „Straszny Dwór”, „Halka” czy „Madame Butterfly”. Tadeusz WicherekZamojska orkiestra stała się stałym gościem największych sal koncertowych w Polsce i ambasadorem polskiej kultury za granicą. Symbolem tego sukcesu jest kooperacja z wybitnymi artystami, jak chociażby włoski dyrygent Giovanni Pompeo, który zafascynowany twórczością Karola Namysłowskiego włączył ją do swojego światowego repertuaru.PRZECZYTAJ: Z ostatniej chwili. IPN reaguje w sprawie tablicy Róży Luksemburg w Zamościu. "Stanowczy sprzeciw"Sala, której nie maMimo pasma sukcesów, dyrektor Wicherek, który oficjalnie pożegnał się z orkiestrą na ostatniej sesji Rady Miasta Zamość, a więc 23 lutego, odchodzi z poczuciem niedosytu w jednej, kluczowej kwestii – braku własnej sali koncertowej. – To, czego mi się nie udało zrealizować w Zamościu, to w pierwszej kolejności budowa sali koncertowej – wyznał podczas
sesji.Tadeusz Wicherek poświęcił ogromną energię na przygotowanie dwóch pełnych koncepcji architektonicznych. Pierwsza z nich zakładała budowę obiektu w miejscu starego amfiteatru z niezwykłym, zielonym dachem pokrytym trawą, który służyłby jako taras widokowy na Starówkę. Druga propozycja dotyczyła lokalizacji przy ul. Sadowej. Niestety, mimo gotowych planów i doprowadzenia spraw do etapu przetargów, inwestycji nie udało się zrealizować.CZYTAJ TEŻ: Zamość: Awangardowe Laury dla dyrygenta i Orkiestry Symfonicznej im. NamysłowskiegoNajpoważniejsze ostrzeżenie, jakie dyrektor pozostawił radnym, dotyczy przyszłości kadrowej zespołu. Zamość przestaje być atrakcyjnym miejscem dla młodych wirtuozów. Statystyki są bezlitosne: podczas gdy w Warszawie czy Krakowie o jedno miejsce w orkiestrze ubiega się 30-50 chętnych, w Zamościu na dwa wolne etaty często zgłasza się tylko jedna
osoba.Kluczową barierą nie są zarobki, ale warunki bytowe, a więc przede wszystkim zapewnienie młodym muzykom mieszkań. Bez systemowego wsparcia w postaci lokali dla muzyków absolwenci zamojskich szkół, po studiach w dużych ośrodkach, wybierają karierę w stolicy lub innych metropoliach, co skazuje na stopniowe kurczenie się Namysłowiakó
w.Burza oklaskówŻegnając się, Tadeusz Wicherek zaapelował do władz miasta o realną, finansową opiekę nad instytucją, podkreślając, iż sala koncertowa to inwestycja na lata, ale zespół tworzy się przez pokolenia. Instytucję pozostawia w rękach swojego zastępcy, Tomasza Janczaka, uznanego menedżera, mając nadzieję, iż miasto nie pozwoli, by najstarsza orkiestra w Polsce straciła swój blask przez brak mieszkań czy niedofinansowanie. – Pamiętajcie, iż to wszystko zależy od dobrego finansowania i pełnej akceptacji ze strony państwa – tymi słowami dyrektor Wicherek zamknął dwudziestoletni rozdział swojej pracy artystycznej, dziękując za pomoc oraz współpracę i pozostawiając radnym „piłkę w grze”.Dyrektora pożegnano burzą oklasków. To było 23 lutego. Dwa dni później Tadeusz Wicherek „nabył uprawnienia emerytalne”. – Stosownie do obowiązujących przepisów sukcesor dyrektora Wicherka wybrany zostanie w otwartym konkursie na stanowisko dyrektora zamojskiej Orkiestry – poinformował nas Jacek Bełz, rzecznik prezydenta Zamoś
cia.Po raz ostatni Tadeusz Wicherek poprowadził Orkiestrę Symfoniczną im. Karola Namysłowskiego jako jej dyrektor 12 lutego. Podczas koncertu w sali widowiskowej Zamojskiego Domu Kultury Namysłowiacy połączyli siłę symfonicznego brzmienia z legendarnymi hitami Beatlesów w wykonaniu słowackiego zespołu The Backwards, który wiernie oddaje styl, brzmienie i charyzmę kultowej czwórki z
Liverpoolu.To był bardzo udany koncert.