Napięta atmosfera w Polsce 2050
Rada Krajowa Polski 2050 zadecydowała, iż II tura wyborów na nowego szefa partii zostanie powtórzona do 31 stycznia. W rywalizacji zmierzą się ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz ministerka funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Atmosfera w Polsce 2050 jest bardzo napięta. - Ta walka o przywództwo, ta agresja, to przekalkowanie tak naprawdę tych wszystkich mechanizmów, które znamy z polaryzacji sceny politycznej, doprowadziło do tego, iż ruch rzeczywiście jest w stanie bardzo głębokiego kryzysu - powiedział Szymon Hołownia w poniedziałek (26 stycznia) na antenie Polsat News.
REKLAMA
Zobacz wideo Koniec kadencji Hołowni. Najlepsze momenty marszałka Sejmu
Jak tłumaczył, wartością partii było "umiarkowanie". - Ja tego umiarkowania w tej kampanii, która ma miejsce, nie widzę i to jest dla mnie dowód w sprawie, jeżeli chodzi o przywództwo. Decyzje, które podejmuje dzisiaj Rada Krajowa mojego ugrupowania doprowadzą do jego zniszczenia. To jest programowana samozagłada - mówił szef Polski 2050 i ocenił, iż wewnątrz toczy się "wojna domowa".
Szymon Hołownia nie wykluczył odejścia
- Ja nie odnajdę się ani w Polsce 2050 Pauliny Hennig-Kloski, ani w Polsce 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz - powiedział Szymon Hołownia. Polityk widzi dwa rozwiązania - unieważnienie całego procesu wyborów na przewodniczącego Polski 2050, albo doprowadzenie do współprzewodnictwa w partii przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i Paulinę Hennig-Kloskę. - To musi być Polska 2050 Pauliny, Katarzyny, Szymona i wszystkich innych - powiedział i dodał, iż partii potrzebny jest spokój. - Cała Polska widzi, co dzieje się na naszych grupach, jak ludzie się nienawidzą, jakie instynkty wychodzą ze szlachetnych działaczy, z ludzi, którzy byli harcerzami, byli księgowymi, byli ludźmi, którzy zmieniali swój świat - mówił.
Polityk nie widzi innego scenariusza. jeżeli partia nie zdecyduje się na żadne z proponowanych przez niego rozwiązań, nie wykluczył odejścia. - o ile będzie sytuacja, w której mamy do czynienia z prywatyzacją ugrupowania przez jedną z frakcji, oczywiście one obie teraz zaklinają, iż będą wszystkich włączać i iż będą innego rozwiązania, to tak, opuszczę Polskę 2050, bo nie będzie to już Polska 2050 ani Szymona Hołowni, ani tych wartości, z którą tę Polskę 2050 zakładałem - powiedział i dodał, iż wraz z nim odejdzie "większość rządowa". - Jest przy mnie skupiona grupa posłów, którzy patrzą na to wszystko, co się dzieje i podobnie jak ja nie wierzą, iż można było ruch dobrych ludzi doprowadzić do tego piekła, które dzisiaj widzimy - mówił. Zapewnił, iż "absolutnie nie rozważa, żadnego wychodzenia z koalicji [rządzącej - red.]". - Oczywiście my w tej koalicji musimy być dużo bardziej asertywni niż do tej pory i rozumiem, iż nasi partnerzy to słyszą. Oni też z wielką troską patrzą na to, co się dzisiaj u nas dzieje. Nie dziwię się - powiedział.
Co dalej?
Nie wiadomo, czy dojdzie ostatecznie do głosowania w powtórzonej drugiej turze wyborów na szefa Polski 2050. W partii jest grono polityków - przede wszystkim partyjne zaplecze Hołowni, nazywane "Szymonitami" - którzy uważają, iż wybory należałoby unieważnić i ewentualnie powtórzyć już z udziałem obecnego szefa ugrupowania. Szymon Hołownia zgodził się na propozycję Pełczyńskiej-Nałęcz, by wprowadzić w partii model współprzewodniczenia. Współliderkami miałyby zostać właśnie dwie ministerki. Hennig-Kloska dotąd odrzucała taki wariant, argumentując, iż należy dokończyć wybory rozpoczęte w grudniu.
Czytaj także: Szymon Hołownia powinien odejść z polityki? Ten sondaż może mu się nie spodobać
Źródło:Polsat News, Gazeta.pl

12 godzin temu











