Szprycha nr 7 zmieni reguły gry. Tarnów rozmawia. Poseł Wicher: Nowy Sącz czeka na decyzję

1 godzina temu

Tarnów, sala Starostwa Powiatowego, poniedziałek 26 stycznia. Rozmowa o kolei, która w teorii dotyczy subregionu tarnowskiego, w praktyce sięga daleko poza Wisłę. Na stole pojawiła się „szprycha nr 7” – nowy korytarz kolejowy, który może wpiąć Nowy Sącz i Sądecczyznę w szybkie połączenie z Kielcami i Warszawą. W debacie wyraźnie zaznaczył swoją obecność poseł Patryk Wicher. Padły deklaracje, padły kierunki. Teraz wszystko zależy od decyzji w Warszawie.

Debata w Tarnowie. Stawka większa niż lokalna linia

W sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego w Tarnowie spotkali się samorządowcy, eksperci i przedstawiciele środowisk kolejowych. Oficjalnie rozmawiano o przyszłości linii kolejowych wokół Tarnowa i modernizacji linii nr 115 Tarnów–Szczucin. Nieoficjalnie – o tym, czy region znów zostanie na bocznym torze, czy wejdzie do gry o poważne pieniądze i realne połączenia.

W centrum rozmów znalazła się koncepcja przedłużenia modernizowanej trasy w kierunku Buska-Zdroju oraz powrotu do idei nowej linii Tarnów–Busko jako elementu szerszego systemu kolejowego w Polsce. Padały argumenty o braku mostu kolejowego przez Wisłę, o ograniczonym sensie inwestycji kończącej się „w polu” i o konieczności myślenia w skali ponadregionalnej.

Szprycha nr 7. Nowy Sącz w tle wielkiej układanki

Właśnie w tym momencie wątek sądecki wybrzmiał najmocniej. Poseł Patryk Wicher, obecny na spotkaniu, jasno powiązał debatę w Tarnowie z interesem Nowego Sącza i Sądecczyzny.

Jak podkreślił, chodzi nie tylko o samą modernizację lokalnych linii, ale o szerszą koncepcję tzw. szprychy nr 7 w ramach układu CPK. To korytarz: Nowy Sącz – Tarnów – Busko-Zdrój – Kielce – Centralna Magistrala Kolejowa – Warszawa.

Według tej logiki Podłęże–Piekiełko nie jest projektem oderwanym od reszty kraju, ale początkiem większej osi transportowej, która może dać regionowi realny impuls rozwojowy. W grę wchodzi nie tylko skrócenie czasu dojazdu do stolicy, ale też zupełnie nowy układ powiązań gospodarczych w kierunku Kielc i centralnej Polski.

„To ma bezpośrednie znaczenie dla Sądecczyzny”

Poseł Wicher nie ukrywał, iż jego obecność w Tarnowie nie była kurtuazyjna. Wprost mówił o tym, iż to, co dziś ustala się przy stole w Tarnowie, jutro może zdecydować o pozycji komunikacyjnej Nowego Sącza na kolejne dekady.

Wskazywał, iż szprycha nr 7 to drugi, najważniejszy kierunek obok Podłęża–Piekiełka. Kierunek, który może wpiąć Sądecczyznę w ogólnopolski system szybkich połączeń, zamiast zostawiać ją na końcu lokalnej nitki.

W jego przekazie pojawiła się też szersza mapa działań: kolej Podłęże–Piekiełko i szprycha nr 7, droga Sądeczanka oraz stała obecność tam, gdzie zapadają decyzje – w Sejmie, w samorządach i w powiatach.

Co z tego wynika dla Nowego Sącza?

Dla mieszkańców Nowego Sącza i całej Sądecczyzny to nie jest abstrakcyjna debata. jeżeli koncepcja szprychy nr 7 zostanie podchwycona przez rząd i wpisana w realne programy inwestycyjne, region może po raz pierwszy od lat dostać kolejowe połączenie o znaczeniu krajowym, a nie tylko regionalnym.

Jeśli nie – Podłęże–Piekiełko pozostanie kosztowną, ale samotną inwestycją, bez mocnego przedłużenia na północ i bez realnego przełożenia na pozycję Sądecczyzny w układzie transportowym Polski.

Debata w Tarnowie była sygnałem ostrzegawczym i politycznym testem. Teraz piłka jest po stronie Warszawy. A zegar dla regionu tyka…

Idź do oryginalnego materiału