
fot. Radio DoxaChoć część trafiła do nas w sposób naturalny, większość przypadków jest jednak spowodowana ingerencją człowieka. Gatunki inwazyjne, które zostały sprowadzone z uwagi na ich walory estetyczne lub praktyczne, mogą być poważnym zagrożeniem dla rodzimej fauny oraz flory. Naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego przeprowadzili w Nadleśnictwie Opole szkolenie, którego celem było pokazanie, jak chronić ekosystem przed gatunkami inwazyjnymi.
– Gatunki inwazyjne to są takie gatunki, które pojawiają się na terenie, który nie jest dla nich rodzimy i w takich właśnie miejscach przeważnie wykazują tendencję do rozprzestrzeniania się, przejawiają różnego rodzaju negatywny wpływ – tłumaczy dr Katarzyna Bzdęga z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
– Część z tych gatunków jest uznawana za jedno z poważniejszych zagrożeń dla rodzimej różnorodności biologicznej. Przykładowym gatunkiem mogą być północnoamerykańskie nawłocie – mówi botanik prof. Barbara Tokarska-Guzik.
– Takim najważniejszym inwazyjnym gatunkiem zwierzęcia jest szop pracz. Ma bardzo szeroką bazę pokarmową, wspina się po drzewach i jest zagrożeniem dla wszystkich rodzimych gatunków ptaków – wyjaśnia Kamil Kaniecki, starszy specjalista ds. ochrony przyrody w Nadleśnictwie Opole.
Na Opolszczyźnie do najbardziej znanych gatunków inwazyjnych zalicza się właśnie szopa pracza czy jelenie sika, a wśród roślin nawłoć kanadyjską, moczarkę kanadyjską czy jeszcze do niedawna bardzo licznie sadzone dęby czerwone. Gatunki te charakteryzują się zwykle bardzo dużą łatwością w rozmnażaniu się, więc ważne jest, aby proces ich rozprzestrzeniania się był pod ścisłą kontrolą.
Katarzyna Bzdęga, Barbara Tokarska-Guzik, Kamil Kaniecki:
Autor: Damian Serwuszok

3 dni temu












