– Wczoraj nasza przyjaźń weszła na tak wysoki poziom, iż mogę pomóc w każdy możliwy sposób – zapewnił Władimira Putina premier Węgier Viktor Orban. Wygląda na to, iż przyjaciel PiS właśnie przerżnął nadchodzące wybory. Zagraniczni idole PiS Środowisko PiS i prezydenta ma dwóch zagranicznych bohaterów, o których można mówić dobrze albo wcale. Pierwszy to oczywiście Donald Trump: wzór do naśladowania, zbawca świata i niemal półbóg. Odnosimy nieodparte wrażenie, iż ci wszyscy śmieszni posłowie PiS, którzy paradowali po Sejmie w czapeczkach z hasłem „Make America Great Again” chętnie ucałowaliby prezydenta USA – i to nie tylko w sam środek czoła. Drugim idolem jest Viktor Orban. Na Węgrzech kończy się kampania wyborcza, a szef Fideszu chyba zaczyna czuć, iż przegra wybory: ostatnio został wybuczany podczas wiecu w Gyor. Wściekły zwrócił się do demonstrantów i powiedział, iż wspierają politykę, której on sam się sprzeciwia. adekwatnie jego słowa można wpisać w szerszy kontekst: od miesięcy krytykuje europejską pomoc dla Ukrainy. W większości niezależnych sondaży partia TISZA wyprzedza Fidesz. W marcowym badaniu firmy Median demokratyczne ugrupowanie uzyskało aż 58 proc. poparcia wśród zdecydowanych wyborców, podczas gdy Fidesz – 35 proc. Z kolei najnowsze badanie 21 Research Center daje TISZY 56 proc., a Fideszowi 37 proc.