Poseł Konfederacji postanowił przejść do historii tej kadencji Sejmu jako jeden z największych błaznów. Bronisław Foltyn (też słyszycie o nim pierwszy raz?) wniósł na mównicę wielkie pudełko stylizowane na paczkę prezerwatyw. Z podobizną premiera i balonem w środku. Szokujący happening na mównicy Wiele idiotycznych, dziwacznych i przekraczających granice żenady występów widział polski Sejm. Politycy biegali po sali plenarnej z banerami, transparentami, w czapeczkach Donalda Trumpa, występowali z tabletami albo znajdowali się w stanie upojenia alkoholowego. Innymi słowy: sposobów na zrobienie z siebie błazna jest cała masa. Jak się okazuje poseł Konfederacji Bronisław Foltyn wymyślił jeszcze coś innego, coś z czego zostanie zapamiętany. Bo przecież nie ze swojej działalności – sami słyszymy jego nazwisko po raz pierwszy. I pewnie po raz ostatni. Pan Konfederata postanowił zostać jednak zapamiętany. I przyniósł ze sobą na mównicę wielkie pudełko stylizowane na paczkę prezerwatyw. Widniało na nim zdjęcie Donalda Tuska, w środku znajdował się balonik wypełniony helem – również z twarzą premiera. Skąd w ogóle ten pomysł? Bronisław Foltyn zabrał głos w sprawie Tomasza Sidorczuka z Bielska-Białej. To autor nagrania, który podczas zakupu prezerwatyw poprosił o wystawienie faktury na dane Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Sprawa miała pokazać działanie Krajowego Systemu e-Faktur, ale skończyła się dla