Leszek Miller chciałby, żeby Polska przystąpiła do Rady Pokoju, którą w swojej pomarańczowej głowie wymyślił Donald Trump. – Pan premier Miller mówi tym samym głosem co Kaczyński – podsumował Waldemar Pawlak. o ile faktycznie mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym, jak kończy, to były premier Leszek Miller postanowił brawurowo rozmienić swoją polityczną karierę na drobne. Z byłym szefem SLD można się było zgadzać lub nie, śmiać się albo z zażenowaniem drapać po głowie po jego żarcikach, ale to on podpisywał traktat, na mocy którego Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. I cytując klasyka: nikt mu tego nie zabierze. W kwietniu 2024 r. Leszek Miller ogłosił za na łamach „Rzeczpospolitej”, iż kończy na dobre z polityką. Były premier jednak wciąż chętnie komentuje polityczną rzeczywistość. I odnosimy wrażenie, iż poszedł w jakimś dziwnym kierunku. A to pójdzie na wywiad do Telewizji Republika, a to podsyca antyukraińskie nastroje (sugerował, iż za aktami sabotażu w Polsce mogą stać Ukraińcy, co okazało się bzdurą), słowem: brzmi jakby pół życia spędził gdzieś po prawej stronie sceny politycznej. I to tej skrajnej. Ostatnio Miller gościł w Polsat News w programie „Prezydenci i premierzy”. W rozmowie oczywiście nie zabrakło wątku Donalda Trumpa (jego „bojówka” zwana