Rząd węgierski nie wyrazi zgody na żadną decyzję na korzyść Ukrainy, dopóki Kijów nie wznowi dostaw ropy do Węgier przez rurociąg Przyjaźń, potwierdził w poniedziałek w Brukseli minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó.
Według oświadczenia ministerstwa, przed posiedzeniem Rady Spraw Zagranicznych UE, Szijjártó poinformował w związku z nowym atakiem drona na rurociąg Przyjaźń, iż otrzymał uspokajające informacje, iż już naprawiono szkody wyrządzone w stacji pomp w Tatarstanie. Oznacza to, iż wszystkie odcinki rurociągu naftowego Przyjaźń są sprawne fizycznie, technicznie i technicznie. Cały rurociąg jest już czynny. Oznacza to, wszystko będzie zależało wyłącznie od decyzji państwa ukraińskiego, czy i kiedy wznowi dostawy ropy naftowej – podkreślił.
„Fakt, iż Ukraińcy nie wznawiają transportu rurociągiem, jest politycznym szantażem wobec Węgier. Nie ma żadnego technicznego ani fizycznego powodu, by nie wznowić dostawy. To decyzja polityczna, szantaż wobec Węgier, oczywiście we współpracy z Brukselą i węgierską opozycją” – kontynuował.
Więc nasza decyzja jest oczywiście przez cały czas ważna. Dopóki Ukraina nie wznowi dostaw ropy na Węgry, nie jesteśmy gotowi zgodzić się na żadną decyzję tutaj w Brukseli, która byłaby korzystna dla Ukraińców lub ważna dla nich – zauważył. „Dlatego nie będą mieli dostępu do pożyczki wojennej i nie będzie dwudziestego pakietu sankcji, dopóki będą się manipulować naszymi dostawami energii” – dodał. „Węgry są członkiem Unii Europejskiej, podczas gdy Ukraina nie jest członkiem Unii Europejskiej, w przeciwieństwie do tego, Bruksela opowiedziała się po stronie państwa spoza UE, przeciwko państwom członkowskim Unii Europejskiej – ponieważ mówimy też o Słowacji. To potwierdza, iż w Brukseli nie ma Komisji Europejskiej, ale Komisja Ukraińska” – zauważył.
Uznał politykę sankcji UE, która uderza w europejską gospodarkę znacznie mocniej niż Rosję, za całkowitą porażkę i bezsens. Polityka sankcji zaczyna teraz wyglądać jak sytuacja, gdy słabeusz próbuje prężyć swoje muskuły. Oczywiście, śmieją się z niego. Więc ten dwudziesty pakiet sankcji również nie ma sensu – powiedział. Wskazał, iż rząd węgierski nigdy nie popierał środków odwetowych sprzecznych z fundamentalnymi interesami narodowymi Węgier, w tym w dziedzinie zaopatrzenia w energię.
Jeśli Europejczycy chcą sobie zaszkodzić, to jest to wystarczająco poważny problem, ale tak właśnie jest. Ale teraz sytuacja jest taka, iż Ukraińcy zaczęli się z nami bawić. Utrudnianie naszych dostaw energii to atak na naszą suwerenność i oczywiście nie jesteśmy gotowi tego tolerować w milczeniu. Teraz wszyscy muszą to zrozumieć
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy minister potępił następnie „antywęgierską politykę” ukraińskiego kierownictwa, zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz pozbawienie praw mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu. Podkreślił, iż Węgry przez cały czas mają suwerenne prawo decydować, gdzie i jakie rodzaje nośników energii kupują, a rząd nie jest skłonny importować droższych i mniej wiarygodnych źródeł niż obecnie. W tym kontekście wspomniał również, iż eksport węgierskiej ropy naftowej stanowi jedynie 0,2 procent rosyjskiego produktu krajowego brutto (PKB), więc Moskwa raczej nie sfinansuje swojej wojny na Ukrainie właśnie z tego powodu.
Za: Magyar Nemzet









