Sześć przejść na wschodzie w podwyższonej gotowości. Rosja testuje Polskę

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Sześć przejść na wschodzie w podwyższonej gotowości. Rosja testuje Polskę


Polska objęła we wtorek 22 września sześć przejść granicznych na odcinku lubelsko-podkarpackim trybem podwyższonej gotowości. Wojsko wzmocniło Straż Graniczną, zbudowało bastiony HESCO i rozwinęło obronę przeciwlotniczą oraz przeciwdronową. Rząd wskazuje na ryzyko rosyjskich prowokacji i sabotażu. Dla Polaków oznacza to realne zaostrzenie ochrony wschodniej granicy.

Wojsko wzmacnia sześć przejść

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w Dorohusku o zwiększeniu obecności żołnierzy na granicy Polski z Ukrainą. Decyzja zapadła tydzień wcześniej podczas odprawy u premiera Donalda Tuska. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński doprecyzował, iż trybem podwyższonej gotowości objęto łącznie sześć przejść na odcinku lubelsko-podkarpackim.

Na przejściach pojawiły się dodatkowe zabezpieczenia. Pułki saperów w ciągu kilkunastu godzin ustawiły bastiony HESCO, a wojsko rozwinęło kolejne elementy obrony przeciwlotniczej, przeciwrakietowej i przeciwdronowej. Według Kierwińskiego dodatkowe posterunki powstały praktycznie w ciągu 24 godzin od decyzji. To adekwatna reakcja, bo państwo nie może czekać z ochroną granicy do chwili, gdy prowokacja stanie się faktem dokonanym.

Ryzyko sabotażu i naruszeń przestrzeni powietrznej

Kosiniak-Kamysz ocenił, iż Rosja podnosi poziom eskalacji wobec państw NATO. Za najbardziej realne zagrożenia uznał prowokacje hybrydowe, akty sabotażu oraz kolejne próby naruszania polskiej przestrzeni powietrznej. To spójne z wcześniejszym ostrzeżeniem szefa MON przed rosyjskim sabotażem.

Baterie Patriot rozmieszczono kilka tygodni wcześniej w województwach lubelskim i mazowieckim, a od dłuższego czasu stacjonują także na Podkarpaciu. Minister zapowiedział dalszą rozbudowę obrony przeciwlotniczej i przeciwdronowej oraz miejsc schronienia. Nie wykluczył też kolejnego posiedzenia Komitetu Bezpieczeństwa jeszcze w tym tygodniu.

Ataki blisko polskiej granicy

Wzmacnianie ochrony rozpoczęło się na początku września po informacjach o rosyjskich działaniach w rejonie przejść granicznych Ukrainy z Mołdawią i Rumunią. Kosiniak-Kamysz przypomniał również zdarzenia z 13 września. Około dwóch kilometrów od polskiej granicy zaatakowana została lokomotywa pociągu Kijów-Warszawa, a po uderzeniu drona wybuchł pożar stacji paliw położonej około 800 metrów od przejścia Dorohusk-Jagodzin.

Te zdarzenia pokazują, dlaczego szlaki pomocy dla Ukrainy pozostają celem rosyjskiej presji. Uderzenie w infrastrukturę po ukraińskiej stronie może zakłócić odprawy, transport i bezpieczeństwo po stronie polskiej. Warszawa musi więc traktować granicę jako element obrony państwa, a nie wyłącznie linię administracyjną obsługiwaną przez Straż Graniczną.

Sojusznicy wspierają wschodnią flankę

W działania na wschodniej flance włączają się również sojusznicy. W Polsce są czeskie śmigłowce, a Słowacja ma w najbliższych dniach dostarczyć systemy radarowe. Warszawa prowadzi także rozmowy o kolejnych misjach wzmacniających operację Eastern Sentry. Wcześniej europejskie służby ostrzegały przed możliwym testowaniem granic NATO.

Sojusznicze wsparcie ma znaczenie, ale odpowiedzialności za polską granicę nie wolno przerzucać na partnerów. Polska potrzebuje własnych zdolności wykrywania dronów, szybkiego reagowania, osłony przeciwlotniczej i ochrony infrastruktury krytycznej. Każda luka zachęca Kreml do sprawdzania, jak daleko może się posunąć bez zdecydowanej odpowiedzi.

Podwyższona gotowość na sześciu przejściach jest konieczna. Teraz liczy się trwałość tych zabezpieczeń, sprawna kooperacja wojska ze Strażą Graniczną i jasna komunikacja z obywatelami. Stawką są ciągłość transportu, bezpieczeństwo mieszkańców wschodnich województw i wiarygodność państwa. Rosja testuje granice presją. Polska musi odpowiadać przygotowaniem, nie improwizacją.

Źródło: Kresy.pl

Źródło: Kresy.pl

Idź do oryginalnego materiału