Premier Donald Tusk poinformował 10 września w Bratysławie, iż otrzymał od dyrektora CIA Johna Ratcliffe'a „dość precyzyjny raport” o zagrożeniach w najbliższych miesiącach. Ostrzegł przed prowokacjami na przejściach granicznych i sabotażem w Polsce. Dla Polaków oznacza to konieczność realnego wzmocnienia granic, kontrwywiadu i ochrony infrastruktury krytycznej.
Raport, którego szczegółów nie ujawniono
Donald Tusk mówił o zagrożeniu po spotkaniu szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej i premiera Irlandii Micheála Martina w Bratysławie. Premier stwierdził, iż raport przekazany przez Johna Ratcliffe'a dotyczy możliwych wydarzeń w najbliższych miesiącach. Opinia publiczna nie poznała jednak jego treści, stopnia prawdopodobieństwa poszczególnych scenariuszy ani zaleceń amerykańskiego wywiadu.
To zastrzeżenie jest ważne. Wiemy, iż ostrzeżenie ma rangę państwową i pochodzi z bezpośredniego kontaktu z kierownictwem CIA. Nie wiemy natomiast, jakie konkretne operacje opisano. Władza ma prawo chronić dane operacyjne, ale nie może zasłaniać tajemnicą pytań o gotowość polskich służb, granic i infrastruktury.
Raport poprzedziło spotkanie Tomasza Siemoniaka z dyrektorem CIA. Minister koordynator służb specjalnych informował we wtorek, iż przekazał premierowi najważniejsze ustalenia dotyczące bezpieczeństwa Polski. To pokazuje, iż nie chodzi o luźną ocenę polityczną, ale o informacje analizowane na najwyższym szczeblu.
Przejścia graniczne na celowniku prowokacji
Tusk przekazał, iż dzięki współpracy polskich i ukraińskich służb udało się uniknąć bezpośredniego zagrożenia dla jednego z przejść granicznych. Nie podał jego nazwy ani charakteru niebezpieczeństwa. Zapowiedział jednak, iż państwo przygotowuje się na prowokacje wymierzone w przejścia na granicy z Ukrainą oraz na akty sabotażu wewnątrz kraju.
Punkty graniczne są newralgiczne z oczywistego powodu. Przechodzą przez nie ludzie, towary i transporty związane z pomocą dla walczącej Ukrainy. Zakłócenie ich pracy uderza zarazem w bezpieczeństwo obywateli, handel i zdolność państwa do kontroli własnego terytorium. Rosyjska presja nie musi przybrać postaci otwartego ataku wojskowego. Sabotaż, dezinformacja i działania wykonywane przez pośredników pozwalają Moskwie powodować straty, podsycać chaos i sprawdzać reakcję państwa.
Premier przywołał rosyjski atak na ukraińską część przejścia Tudora-Starokozacze przy granicy z Mołdawią. Kiszyniów uznał uderzenie za celowe i odrzucił rosyjskie twierdzenia o rzekomym transporcie broni z Mołdawii na Ukrainę. Ten przypadek pokazuje mechanizm: cios w infrastrukturę graniczną zostaje połączony z przekazem informacyjnym mającym usprawiedliwić agresję.
Moskwa bada odporność państw NATO
Pod koniec sierpnia Ratcliffe rozmawiał w Moskwie z szefem rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiejem Naryszkinem i dyrektorem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Aleksandrem Bortnikowem. Kanał kontaktu CIA z rosyjskimi służbami nie jest dowodem odprężenia. W warunkach ostrej konfrontacji służy także rozpoznaniu intencji przeciwnika i ograniczaniu ryzyka niekontrolowanej eskalacji.
Polska nie może budować bezpieczeństwa na samych zapewnieniach sojuszników. Informacje wywiadowcze są potrzebne, ale o odporności państwa przesądzają własne zdolności: kontrwywiad, ochrona kolei i energetyki, zabezpieczenie przejść granicznych, szybka komunikacja z obywatelami oraz sprawne ściganie wykonawców obcych operacji. Każda luka zostanie wykorzystana.
Stawką jest także wiarygodność NATO. Rosja od lat sprawdza, gdzie kończą się deklaracje, a zaczyna realna gotowość do działania. Scenariusz testowania artykułu 5 NATO nie musi zaczynać się od kolumn czołgów. Może rozpocząć się od serii incydentów, których sprawstwo trudno gwałtownie wykazać, a skutek polityczny jest natychmiastowy.
Państwo ma działać, nie zarządzać strachem
Ostrzeżenie premiera należy potraktować poważnie, ale równie poważnie trzeba oceniać działania rządu. Konferencja prasowa nie zabezpieczy granicy i nie ochroni strategicznego zakładu. Potrzebne są mierzalne decyzje, ćwiczenia służb, zapasowe procedury działania i uczciwa informacja dla społeczeństwa, która nie ujawnia tajemnic, ale nie zostawia miejsca dla plotek.
Rosyjska prowokacja ma zwykle dwa cele: wyrządzić szkodę i skłócić wspólnotę, która padła jej ofiarą. Polska odpowiedź musi być twarda, spokojna i suwerenna. Sojusz z USA wzmacnia nasze bezpieczeństwo, ale odpowiedzialności za polskie granice nikt z Warszawy nie zdejmie. To podstawowy obowiązek państwa wobec własnego narodu.
Źródło: Kresy.pl














