Prezydent Donald Trump kocha wszystko, co największe. Wielkie pieniądze, wielkie budynki – w stolicy Stanów planuje postawić wielki łuk triumfalny i salę balową – wielkie inwestycje, wielkie gesty, a przede wszystkim wielkie sukcesy. Takim sukcesem byłby z pewnością "wielki deal" między Waszyngtonem a Pekinem, rozwiązujący najważniejsze problemy w relacjach między dwoma najpotężniejszymi dziś mocarstwami. Byłby, bo go nie było - pisze w felietonie dla Wirtualnej Polski Jakub Majmurek.