Szczątki Konowalca wróciły na Ukrainę. Polska musi pamiętać o OUN

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Szczątki Konowalca wróciły na Ukrainę. Polska musi pamiętać o OUN


Szczątki Jewhena Konowalca, pierwszego przewodniczącego OUN w latach 1929-1938, zostały 13 sierpnia 2026 r. sprowadzone z Rotterdamu na Ukrainę i przyjęte z honorami państwowymi oraz wojskowymi. Dla Polski to nie detal pamięci sąsiada: OUN prowadziła w II RP walkę przeciw państwu polskiemu.

Honor państwowy dla szefa OUN

Szczątki Jewhena Konowalca przewieziono z Niderlandów na Ukrainę po ekshumacji przeprowadzonej 11 sierpnia na cmentarzu Crooswijk w Rotterdamie. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej poinformował, iż działania odbyły się na polecenie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego oraz przy udziale Biura Prezydenta, MSZ Ukrainy i UINP. Dwa dni później, 13 sierpnia, trumnę z Konowalcem przyjęto na przejściu Użhorod z wojskowymi honorami.

Ukraińska narracja przedstawia Konowalca przede wszystkim jako pułkownika Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, dowódcę Strzelców Siczowych i postać walki z sowiecką dominacją. Ten element historii jest realny. Ale polski czytelnik ma prawo domagać się pełnego obrazu, a nie wygładzonej ceremonii bez kontekstu.

OUN i polska racja historyczna

Konowalec był pierwszym przewodniczącym Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w latach 1929-1938. Zginął 23 maja 1938 r. w Rotterdamie w zamachu przeprowadzonym przez sowieckiego agenta. W ukraińskiej pamięci państwowej wraca więc jako wróg Moskwy. Problem polega na tym, iż dla Polski OUN nie jest neutralnym symbolem antykomunizmu.

W II Rzeczypospolitej środowisko ukraińskich nacjonalistów prowadziło działalność wymierzoną w państwo polskie, również z użyciem przemocy politycznej. OUN była później zapleczem ideowym nurtu, z którego wyrosła zbrodnicza praktyka banderowska. Konowalec nie żył w czasie rzezi wołyńskiej, więc dat nie wolno mieszać. Nie wolno też udawać, iż ideologiczny rodowód tej formacji nie ma znaczenia.

DN już wcześniej pisał, iż Konowalec wraca na Ukrainę, a Polska nie może milczeć o OUN. Dzisiejsza ceremonia potwierdza, iż spór nie jest akademicki. Kijów konsekwentnie buduje panteon własnej pamięci wojennej i niepodległościowej, a Warszawa musi pilnować, aby polska pamięć nie została zepchnięta do przypisu.

Zełenski buduje panteon, Warszawa musi mówić jasno

Biuro Prezydenta Ukrainy zapowiadało, iż szczątki Konowalca mają zostać czasowo złożone na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Memorialnym, a ceremonia pożegnalna odbędzie się w Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Chrystusa Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w Kijowie. To jest oprawa państwowa i symboliczna, nie prywatny rodzinny pochówek.

Właśnie dlatego reakcja Polski nie może być nerwowa, ale musi być stanowcza. Ukraina walczy z Rosją i Polska ma interes w tym, aby rosyjski imperializm został zatrzymany jak najdalej od naszych granic. Ten fakt nie unieważnia Wołynia, zbrodni OUN-UPA ani doświadczenia II RP. Realizm narodowy polega na tym, iż sojusz wojenny nie wymaga amnezji.

Gdy w Polsce ruszały inicjatywy przeciw gloryfikacji banderyzmu, DN opisywał projekt „Stop Banderyzmowi” jako próbę ochrony prawdy o zbrodniach OUN-UPA. Takie sprawy będą wracały, bo Ukraina prowadzi własną politykę pamięci, często twardą i jednostronną. Polska odpowiedź też musi być polityką, nie okazjonalnym oburzeniem.

Pamięć nie jest dodatkiem do dyplomacji

Dla polskiego państwa stawka jest większa niż jeden pochówek. Chodzi o to, czy w relacjach z Ukrainą potrafimy łączyć pomoc przeciw Rosji z wymaganiem prawdy historycznej. Polacy mają prawo oczekiwać ekshumacji ofiar, godnych pochówków, rzetelnej edukacji i języka, który nie wybiela sprawców przemocy wobec II RP i ludności polskiej.

Kijów ma prawo upamiętniać swoje postacie. Warszawa ma obowiązek przypominać, gdzie kończy się antyrosyjski mit, a zaczyna polska krzywda. o ile polska dyplomacja będzie milczała, inni napiszą historię za nas. I zrobią to tak, aby polskie ofiary zniknęły pod warstwą państwowych ceremonii.

Źródło: Kresy.pl, Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej, Biuro Prezydenta Ukrainy, PAP.

Źródło: Kresy.pl

Idź do oryginalnego materiału