Trafił się naszej ojczyźnie – i tak nad miarę dotkniętej nieszczęściami – prezydent, który sam w sobie jest problemem. Doszukiwanie się w tym, co mówi, czegoś głębszego ma taki sens jak jego wystąpienie na defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego. Pan prezydent raczył chwalić naszych dzielnych obrońców Monte Cassino. Wychodzi więc na to, iż on może być ukrytą opcją niemiecką, której w Polsce szuka ekipa prezesa Kaczyńskiego. Oczywiście każdy może się przejęzyczyć i każdy może pomylić karty historii, ale były prezes IPN, niezależnie od tego, jak marna to instytucja, powinien mieć elementarną wiedzę. Chyba iż zgubił snusy i był na głodzie nikotynowym. Wiadomo, iż w takiej sytuacji człowiek przestaje trzeźwo myśleć.
Nim Polacy znający historię II wojny światowej wyszli z szoku, prezydent Nawrocki wprawił w osłupienie świat medyczny, nie podpisując ustawy „lex szarlatan”. Skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Czyli do instytucji, którą z premedytacją rozwala. Skandalem jest to, co robi
Post Szarlatani dziękują Nawrockiemu pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

3 dni temu














