Szaleństwo
Oszalej dziś ze mną
zacznij od rana
odrzuć konwenanse
zapomnij o spojrzeniach
zazdrośnie rzuconych przy śniadaniu
Pozwól zajrzeć w Twe oczy
zatonąć
wędrując przez Twoje ciało
uciekam od zapomnienia
Wznosimy się i opadamy
gładko, niemal bezgłośnie
zawstydzeni gośćmi za ścianą
przemykamy między chwilami
jak powietrza potrzebujemy
siebie
każdym oddechem
pożeramy nasze ciała
A ty
szaleństwem przepełniona
uciekasz...
mijasz granice bez wahania
muskasz ustami, dotykasz
mącisz nieznane
Odpływamy w rozkosz
zamykamy się we wspomnieniach
szept za szeptem
na wieczność
w nieznane












