Od haseł o tym, iż kaucja “robi z nas śmieciarzy” po teorie, że… zwiększa migrację – system kaucyjny jest przedmiotem dezinformacji na wielką skalę. Rząd chce z nią walczyć. Ale od interesariuszy zaangażowanych w system można usłyszeć, iż aby wygrać z fałszywymi informacjami, nie wystarczy przekonywanie obywateli – po pierwsze trzeba zapewnić, żeby system działał jak najlepiej.
System kaucyjny “nie działa”, ale jednocześnie “zarobią na nim niemieckie firmy”. Butelkomaty “nigdy nie działają”, ale w tym samym czasie mają “wyciągać z nas pieniądze”. System “nie wspiera recyklingu”, a z korzystających “robi śmieciarzy” – to tylko niektóre z fałszywych informacji i dezinformujących narracji, jakie pojawiły się w pierwszych miesiącach działania systemu kaucyjnego.
Rząd uważa problem za poważny, a Ministerstwo Klimatu dyskutuje o nim zarówno z zaangażowanymi w sam system – od sklepów po organizacje branżowe – jak i specjalistami od dezinformacji. Debata poświęcona walce z dezinformacją na temat kaucji odbyła się w resorcie pod koniec maja.
Odpowiadająca za politykę odpadową wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska przekonywała na niej, iż same liczby świadczą o tym, iż system działa. Zebrano już ponad miliard opakowań z kaucją, działa 57 tys. punktów zbiórki, przybywa automatów, z których korzystamy znacznie chętniej niż z ręcznych punktów zbiórki. A narastająca wokół tego dezinformacja ma nie tylko uderzyć w sam system, ale też szerzej w politykę środowiskową Polski i UE, jak i zaufanie do państwa oraz instytucji publicznych
– Pożywką dla dezinformacji stały się błędy, które wynikają ze zbyt szybkiego wdrożenia systemu. Teraz potrzeba wsparcia operatorów, żeby system był jak najsprawniejszy, potrzeba poprawek, a także dobrej komunikacji – komentuje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związek Pracodawców, pytany o sprawę przez SmogLab.
Nieodebrana kaucja generuje zyski dla producentów? „To bzdura”
Dezinformacji wokół kaucji przyjrzał się NASK – Państwowy Instytut Badawczy, który zajmuje się m.in. bezpieczeństwem cyberprzestrzeni. Dane z sieci pokazują, iż w kwietniu pojawiła się fala zainteresowania systemem i zalew fałszywych informacji. Badacze opisali kilka konkretnych narracji na temat kaucji, która pojawiały się w wielu różnych publikacjach i wypowiedziach, także polityków.
Najczęściej pojawiała się narracja o tym, iż system kaucyjny służy temu, żeby “obce koncerny zarabiały na Polakach”. Wpisuje się to w szerszą opowieść uderzającą w ekologię i politykę klimatyczną, która według rozpowszechniających te informacje prowadzi do tego, iż inne kraje (często wymieniane są Niemcy) “na nas zarabiają”. W rzeczywistości system kaucyjny w Polsce działa podobnie jak w innych krajach i sama kaucja nie generuje zysku dla firm. Ogromna większość trafia z powrotem do konsumentów, a pieniądze z nieodebranej kaucji są przeznaczane na funkcjonowanie samego systemu.
– To bzdura, iż nieodebrana kaucja generuje zyski dla producentów. Po pierwsze – operatorzy działają na zasadzie not-for-profit, nie ma żadnych dywidend dla udziałowców. Po drugie – firmom wprowadzającym opakowania zależy na tym, żeby koszty systemu były jak najniższe, a jego działanie maksymalnie sprawne. Więc te pieniądze muszą być wykorzystane racjonalnie i finansują samo działanie systemu – mówi Andrzej Gantner.
- Czytaj także: Prof. UJ: to, co zrobiliśmy z ropą, możemy zrobić z plastikiem
Trolle, politycy i antysystemowcy. Ale niezadowolenie jest realne
Inne często pojawiające się narracje próbują pokazać system kaucyjny jako “upokorzenie i pogorszenie życia” – a także niektórzy politycy powtarzają, iż “robi z nas śmieciarzy”. Pojawiają się też próby wykazania, iż system kaucyjny “bardziej szkodzi, niż pomaga”. Wiele z tych treści osiąga milionowe zasięgi w internecie, a ich źródłami są według NASK konta zaangażowane politycznie, środowiska antysystemowe oraz trolle lub konta parodystyczne. Stosują cały wachlarz technik manipulacji – dowody anegdotyczne i uogólnienia (np. jeden wyłączony automat jako dowód na to, iż “system nie działa”), manipulację danymi (np. o liczbie zebranych w systemie opakowań), a także obrazy wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
Jednak problemem jest nie tylko dezinformacja – nieprawdziwe informacje, które mają celowo wywołać jakiś efekt u odbiorców – ale też po prostu autentyczne niezadowolenie i krytyka. Odczuciom w sieci przyjrzał się także Instytut Monitorowania Mediów.
Z analizy wynika, iż w mediach społecznościowych głosy na temat kaucji były w większości (74 proc.) krytyczne – i iż stały za nimi prawie zawsze prawdziwe osoby, a nie boty.
Głosy krytyczne mówiły o niedogodnościach związanych z systemem, opisywały go jako nieprzyjazny dla konsumentów i utrudnia codzienne życie. Z kolei wspierająca mniejszość skupiała się na potencjalnych korzyściach środowiskowych. Pięć najczęściej zauważonych w tych treściach emocji to kolejno frustracja, ironia, sceptycyzm, nadzieja oraz agresja.
- Czytaj także: Zwożą tu śmieci z całej Europy. „Tekstylia, opony, auta i elektronika”
Krytycy chcą ulepszenia systemu, a nie jego likwidacji
Zdaniem Andrzeja Gantnera, przedstawiciela branży żywnościowej, największym wyzwaniem na teraz jest rozbudowanie logistyki i punktów odbioru dla konsumentów, bo właśnie to decyduje o wygodzie korzystania z systemu.
– Kaucja nakłada na nas wszystkich pewien nowy obowiązek i jego spełnianie powinno być jak najbardziej wygodne. Teraz mamy awarie, mamy pomyłki, automaty się zapychają. Dlaczego? Bo brakuje adekwatnej logistyki – wskazuje. Jego zdaniem działanie systemu mogłoby poprawić działania legislacyjne, na przykład wprowadzenie organizacji parasolowej, która mogłaby ujednolicić i nadzorować działanie poszczególnych operatorów.
Mimo zmasowanej dezinformacji, dane Instytutu Monitorowania Mediów pokazują, iż większość ludzi oczekuje poprawy efektywności i ulepszenia systemu kaucyjnego, a także większej przejrzystości, a nie pozbycia się go.
„Jesteśmy bardzo dużym rynkiem w skali Europy”
Według danych Ministerstwa Klimatu w tej chwili zdecydowana większość butelek jest oddawana w automatach – te stanowią jednak mniejszą część punktów zbiórki. To prowadzi też do tego, iż gdy zapełnia się lub psuje jeden automat w dużym markecie, to problemu doświadcza wiele osób.
– W naszej strukturze demograficznej i geograficznej konieczna jest odpowiednia liczba punktów odbioru w małych sklepach. One nie muszą zbierać wielkich ilości, ale to dostępność systemu w tych sklepach decyduje o wygodzie. Wszyscy skupili się na problemach dużych sklepów i automatów – które są, choćby przez brak standaryzacji – ale trzeba myśleć też o małym handlu – ocenia Gantner.
Przyznaje jednocześnie, iż obok problemów samego systemu dezinformacja także stanowi wyzwanie. – System potrzebuje dziś spokoju i dobrej komunikacji. Jesteśmy bardzo dużym rynkiem w skali Europy – trudno porównywać nasz rynek i system kaucyjny do na przykład Estonii. Dlatego on cały czas jest w budowie – mówi i dodaje: – W komunikacji ministerstwo i operatorzy powinni odejść od jedynie reagowania na dezinformację i zacząć dobrze tłumaczyć, po co ten system jest, jakie daje korzyści
A korzyścią jest czystsze środowisko i lepsze rozwiązanie problemu śmieci. Bo choć niektórzy krytycy kaucji twierdzą, iż jest ona niepotrzebna, bo mamy system selektywnej zbiórki – dane jasno pokazują, iż ten nie wystarczy.
W obecnym systemie segregacji i sortowni zbieramy około 45 proc. butelek PET. Tymczasem poziom ten powinien teraz wzrosnąć do 77 proc., a od 2029 roku 90 proc.. Przykłady innych państw pokazują, iż bez kaucji jest to praktycznie niemożliwe. Z kolei tam, gdzie ją wprowadzono – osiągany jest poziom 90 proc. odzyskanych opakowań.
- Czytaj także: Szklane butelki mogą zawierać więcej mikroplastiku niż plastikowe. Jak to możliwe?

1 godzina temu










.webp)



