Świat według Marcusa: Ibiza, kryptowaluty i immunitet, który może stać się bardzo potrzebny

wschodni24.pl 1 godzina temu

Są w polityce historie, które od pierwszej chwili pachną kłopotami. I są takie, przy których człowiek czyta dwa razy, bo za pierwszym razem wydaje mu się, iż czegoś nie zrozumiał.

Historia Michała Moskala należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii.

Młody poseł PiS, przez lata jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, leci w sierpniu 2025 roku na Ibizę. Nie na urlop z rodziną, nie na konferencję partyjną i nie po to, żeby sprawdzić, czy zachód słońca rzeczywiście wygląda tam lepiej niż nad Zalewem Zemborzyckim.

Spotyka się z Przemysławem Kralem, ówczesnym szefem Zondacrypto.

Wyjazd trwa niecałą dobę.

I tu zaczyna się problem.

Bo w polityce można polecieć niemal wszędzie. Można też spotkać się niemal z każdym. Tyle iż potem trzeba umieć odpowiedzieć na najprostsze pytanie świata:

Po co?

Według ustaleń dziennikarzy podróż i nocleg Moskala zostały przy rezerwacji opłacone przez byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego, współpracującego z Kralem. Sam poseł zapewnia, iż pieniądze zwrócił z własnych środków. Niedługo po powrocie zaczął jednak aktywnie zajmować się w Sejmie sprawami rynku kryptowalut i występować w obronie branży wobec Komisji Nadzoru Finansowego.

I właśnie w tym miejscu kończy się polityczna egzotyka Ibizy, a zaczyna bardzo poważna sprawa.

Koalicja Obywatelska zapowiedziała i złożyła zawiadomienie do prokuratury, wskazując na możliwość nielegalnego wpływania na proces legislacyjny. Borys Budka domaga się zabezpieczenia materiałów związanych ze sprawą posła.

Profesor Tomasz Siemiątkowski powiedział w TVN24, iż Moskal mógł stać się „ofiarą własnej fantazji”.

Mocne słowa.

Ale chyba jeszcze mocniejsze jest pytanie, które dopiero przed nami:

czy Michał Moskal za jakiś czas będzie musiał bronić już nie swojej reputacji, ale immunitetu?

Bo ja zaryzykuję dzisiaj prognozę.

Wniosek o uchylenie immunitetu Michała Moskala pojawi się.

Nie twierdzę, iż jutro. Nie twierdzę też, iż oznaczałoby to jego winę. W demokratycznym państwie o odpowiedzialności karnej nie decyduje felietonista, telewizja ani polityczny przeciwnik. Decydują dowody, prokuratura i ostatecznie sąd.

Ale polityczna logika tej historii prowadzi właśnie w tym kierunku.

Prokurator krajowy Dariusz Korneluk już kilka dni temu zapowiadał, iż w najbliższych dwóch–trzech miesiącach do parlamentu mogą trafić kolejne wnioski o uchylenie immunitetów i iż przygotowywanych jest ich ponad dziesięć. Nie oznacza to oczywiście, iż którykolwiek z nich dotyczy Moskala. Pokazuje jednak klimat, w którym ta sprawa będzie badana.

I nie chodzi choćby o samą Ibizę.

Ibiza jest tylko obrazkiem.

Problemem jest kolejność zdarzeń.

Spotkanie.

Powrót.

Zaangażowanie w temat kryptowalut.

Kontakty z KNF.

Poprawki legislacyjne.

A później pytania o to, czy wszystko było wyłącznie działalnością poselską, czy ktoś próbował wykorzystać dostęp do polityka, aby wpłynąć na stanowienie prawa.

To właśnie będzie musiała ustalić prokuratura.

Co ciekawe, kłopot Moskala zaczyna być widoczny choćby wewnątrz jego własnego środowiska. Beata Mazurek napisała po ujawnieniu sprawy, iż „w polityce przejrzystość nie jest łaską – jest obowiązkiem”. Jednocześnie według informacji WP partyjny rzecznik dyscyplinarny nie zamierza na razie podejmować wobec posła działań.

I może właśnie tutaj kryje się największa lekcja tej historii.

Polityków nie gubią czasem milionowe afery.

Gubi ich jedno spotkanie.

Jeden lot.

Jedna kolacja.

Jedna poprawka.

Jedno pismo wysłane kilka tygodni później.

A przede wszystkim przekonanie, iż nikt nigdy nie połączy kropek.

Dzisiaj Michał Moskal może mówić, iż wszystko ma swoje racjonalne wyjaśnienie. Ma do tego pełne prawo.

Prokuratura będzie miała natomiast obowiązek sprawdzić, czy wyjaśnienie jest prawdziwe.

A jeżeli uzna, iż do postawienia zarzutów potrzebne jest uchylenie immunitetu, wtedy historia jednodniowej podróży na Ibizę wróci na salę sejmową.

I wtedy posłowie dostaną do ręki kartę do głosowania z pytaniem znacznie poważniejszym niż to, kto zapłacił za hotel.

Czy poseł powinien odpowiedzieć na pytania prokuratora bez ochrony immunitetu?

Mój typ?

Jeszcze będziemy oglądać takie głosowanie.

Bo czasem najdroższa podróż w życiu trwa tylko jedną dobę.

Marcus

Idź do oryginalnego materiału