Historia jest nauczycielką życia. Problem polega na tym, iż politycy bardzo często nie chcą odrabiać jej lekcji.
Od kilku dni nie mogę uwolnić się od jednego skojarzenia. Nie z Platformą Obywatelską. Nie z Lewicą. Z Akcją Wyborczą Solidarność.
Dla młodszych czytelników AWS to dziś nazwa niemal historyczna. A przecież jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych wydawało się, iż ta formacja będzie rządziła polską prawicą przez długie lata. W 1997 roku zdobyła ponad jedną trzecią głosów, stworzyła rząd Jerzego Buzka i dysponowała potężnym zapleczem politycznym. Cztery lata później praktycznie zniknęła z mapy politycznej Polski. Z jej gruzów narodziły się między innymi Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska.
Dlaczego o tym przypominam?
Bo mam wrażenie, iż PiS zaczyna wpadać w te same koleiny.
Te koleiny mają jedną nazwę.
Ego.
AWS nie przegrała dlatego, iż nagle zabrakło jej wyborców. Zaczęły ją rozsadzać od środka ambicje liderów, wewnętrzne frakcje, spory o wpływy i przekonanie, iż racja zawsze jest po mojej stronie. Różnice programowe zeszły na dalszy plan. Coraz ważniejsze stawało się pytanie: kto będzie liderem i kto będzie rozdawał karty. To właśnie konflikty wewnętrzne i ambicje przywódców są wskazywane jako jedne z głównych przyczyn rozpadu AWS.
Brzmi znajomo?
Dziś zamiast dyskusji o tym, jak wygrać kolejne wybory, słyszymy o lojalności, ultimatach, frakcjach, odejściach i nowych projektach politycznych. Mówi się o Mateuszu Morawieckim, Przemysławie Czarnku, Jacku Sasinie, Tobiaszu Bocheńskim i kolejnych środowiskach walczących o wpływy. Coraz częściej bohaterem dnia nie jest program, ale polityczny konflikt.
Historia uczy, iż to bardzo niebezpieczny moment.
Bo wielkie partie niezwykle rzadko przegrywają z przeciwnikami.
Znacznie częściej przegrywają same ze sobą.
Jest jeszcze jedna lekcja z historii AWS.
Marian Krzaklewski wydawał się politykiem, który przez wiele lat będzie naturalnym liderem polskiej prawicy. Był przewodniczącym „Solidarności”, twórcą AWS, człowiekiem mającym ogromny wpływ na losy państwa. Wielu uważało, iż jego pozycja jest niezagrożona.
Dziś jego nazwisko pamiętają przede wszystkim historycy, politolodzy, dziennikarze i ci, którzy od lat interesują się polityką. Dla młodego pokolenia jest postacią z podręczników.
Tak bezwzględna potrafi być polityka.
Nie daje nikomu wiecznego mandatu na przywództwo.
To powinno być przestrogą dla wszystkich lidera, niezależnie od tego, po której stronie sceny politycznej stoi.
Bo historia pokazuje, iż nie ma ludzi niezastąpionych.
Jest jeszcze coś, co szczególnie zwraca moją uwagę.
Kiedy powstawało Prawo i Sprawiedliwość, miało być odpowiedzią na błędy AWS. Miało być bardziej zdyscyplinowane, bardziej jednolite, mniej podatne na wewnętrzne wojny. Sami twórcy PiS mówili o potrzebie przełamania syndromu podzielonej prawicy.
A dziś?
Coraz częściej można odnieść wrażenie, iż historia zatacza koło.
Jarosław Kaczyński stawia ultimatum. Mateusz Morawiecki wybiera własną drogę. Powstaje nowe środowisko polityczne. Pojawiają się pytania o przyszłe listy, koalicje i lojalność.
To jeszcze nie oznacza, iż PiS podzieli los AWS.
Historia nigdy nie powtarza się jeden do jednego.
Ale bardzo często się rymuje.
Być może za kilka miesięcy okaże się, iż obecny konflikt był tylko chwilowym kryzysem i wszyscy ponownie usiądą przy jednym stole.
A może właśnie jesteśmy świadkami początku nowego rozdania na polskiej prawicy.
Nie wiem.
Wiem natomiast jedno.
Największym zagrożeniem dla dużych partii bardzo rzadko jest opozycja.
Największym zagrożeniem jest chwila, w której liderzy zaczynają wierzyć, iż są ważniejsi od projektu, który stworzyli.
Że bez nich partia przestanie istnieć.
AWS już raz zapłaciła za to najwyższą polityczną cenę.
Czy PiS wyciągnie z tej historii wnioski?
Odpowiedź poznamy prawdopodobnie nie za kilka lat.
Być może już za kilka miesięcy.














![BOCHNIA. W niedzielne popołudnie na Plantach Salinarnych koncertowała Orkiestra Dęta OSP Tarnawa [ZDJĘCIA]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/07/757889398_894997306490496_4838032079112293106_n.jpg)