Susza nie budzi grozy, nie zalewa ulic ani nie niszczy w sposób spektakularny domów. Nie jest gwałtowna, rozwija się po cichu – dzień po dniu, tydzień po tygodniu – gdy brak opadów. A jednak jej skutki są poważne: wysuszona gleba, straty w rolnictwie, większe ryzyko wystąpienia pożarów, obniżenie poziomu wód w rzekach i studniach, a czasem braki w kranach.
W Polsce zjawisko suszy przestało być incydentalne. Od 2015 r. niemal co sezon notowane są jej różne oblicza – meteorologiczna (brak opadów), rolnicza (niedobór wody w glebie) czy hydrologiczna (niski stan wód w rzekach i zbiornikach). W kolejnych latach już od wczesnej wiosny diagnozowano suszę. Właśnie o tej porze roku, gdy gleba zasilana roztopami powinna budzić się do życia, zaczynają się problemy. Lata 2015, 2018, 2019, 2020 czy 2022 należały do szczególnie suchych – żyliśmy w stanie nieustannej suszy. Tym bardziej, iż Polska znajduje się w grupie państw o bardzo niskich zasobach wodnych – w Europie zajmujemy trzecie miejsce od końca. Według raportu GUS odnawialne zasoby wody słodkiej przypadające na 1 mieszkańca naszego kraju (wg danych za 2023 r.) wynoszą 1,3 tys. m3, a badania ONZ wskazują, iż aby mówić o bezpieczeństwie wodnym, niezbędne są roczne zasoby odnawialne w ilości 1,7 tys. m3.
Co gorsze, okresom suszy towarzyszą inne zjawiska ekstremalne, czyli krótkotrwałe, intensywne opady deszczu, które nie oznaczają rozwiązania problemu. Wyschnięta gleba traci swoją naturalną strukturę. Twardnieje, zespaja się i przestaje być chłonna – działa niczym powierzchnia szczelna. W takiej sytuacji intensywny deszcz powoduje szybki spływ powierzchniowy. Woda – zamiast wsiąkać – odpływa wraz ze spadkiem terenu. Zamiast zasilić wody gruntowe, przemieszcza się gwałtownie, często powodując erozję i lokalne podtopienia.
Można to zjawisko porównać do działania gąbki. Wilgotna przyjmuje wodę łatwo i równomiernie. Skrajnie sucha – odpycha ją. To właśnie dlatego tak istotne jest zatrzymywanie wody w krajobrazie i zapobieganie jego przesuszeniu (wszelkimi możliwymi środkami).
Jak objawia się susza w mieście, a jak na terenach wiejskich?
Choć przyczyna jest ta sama – niedobór wody – skutki suszy mogą wyglądać zupełnie inaczej w zależności od miejsca występowania.
Na terenach wiejskich susza jest widoczna niemal natychmiast. Przesuszona gleba pęka, rośliny więdną, zbiory są niższe lub gorszej jakości. Rolnicy odczuwają niedobór wody bezpośrednio – w plonach, w hodowli, w poziomie wód w studniach. Obniżają się stany rzek i zbiorników wodnych, przylegające do nich pola czy pastwiska tracą swoją wydajność. To wymiar ekonomiczny i środowiskowy jednocześnie.
W miastach susza bywa mniej oczywista, ale nie mniej dotkliwa. Objawia się przesuszonymi trawnikami i usychającymi drzewami, wzrostem temperatury (zjawisko miejskiej wyspy ciepła), większym zapyleniem i pogorszeniem jakości powietrza oraz wyzwaniami wynikającymi z koniczności utrzymania zieleni miejskiej. Tu też wyschnięta gleba traci zdolność do przyjmowania wody podczas gwałtownych opadów, a intensywny deszcz powoduje lokalne podtopienia, bowiem studzienki kanalizacyjne nie radzą sobie z odbiorem wód nadmiarowych – spływających z nawierzchni uszczelnionych w efekcie suszy.
Susza w mieście oznacza także większe zużycie wody do podlewania zieleni oraz przeciążenia systemów wodociągowych. W wielu przypadkach prowadzi to do ograniczeń w jej wykorzystaniu, a choćby fizycznym brakiem wody w punktach czerpalnych.
Niezależnie od miejsca susza jest sygnałem, iż obieg wody w środowisku został zaburzony. Zarówno w krajobrazie rolniczym, jak i w zurbanizowanym, najważniejsze staje się zatrzymywanie wody tam, gdzie spada lub możliwie najbliżej tego miejsca.
Edukacja dorosłych – zmiana nawyków
Rozmowa o suszy nie powinna ograniczać się do komunikatów o stanie rzek czy strat w rolnictwie. Edukacja przez straszenie nie działa tak dobrze, jak poprzez obrazowe objaśnianie zjawiska, sugerowanie rozwiązań oraz inspirowanie i wzmacnianie przekazu, iż każdy ma wpływ na zasoby poprzez codzienne wybory.
Już samo oszczędzanie wody wodociągowej ma znaczenie, ale równie ważne jest zatrzymywanie deszczówki, ograniczanie uszczelniania powierzchni wokół własnych posesji, sadzenie roślin wspierających retencję i dbanie o jakość gleby.
Świadomość przekłada się na decyzje dotyczące najbliższego otoczenia, własnej posesji, osiedli, terenów wokół szkół i miejsc pracy. To od każdego z nas zależy, czy woda zostanie zatrzymana tam, gdzie spadnie, czy też gwałtownie odpłynie.
Dlaczego warto rozmawiać o suszy z dziećmi?
Dzieci uważnie obserwują świat. Zauważają brak śniegu zimą, wysychające trawniki latem, coraz częstsze upały i gwałtowne zjawiska pogodowe. Często zadają pytania, które pokazują, iż rozumieją więcej, niż nam, dorosłym, się wydaje.
Edukacja w tym zakresie nie powinna wzbudzać lęku, ale rozwijać zrozumienie procesów zachodzących w przyrodzie. Susza to nie abstrakcyjne pojęcie – to zjawisko, które będzie wpływać na ich przyszłość. Im wcześniej zrozumieją zależności między opadem, glebą, roślinnością a zasobami wody, tym łatwiej będzie im w przyszłości podejmować odpowiedzialne decyzje.
Jak w prosty sposób wyjaśnić zjawisko suszy?
Zjawiska hydrologiczne warto tłumaczyć poprzez obrazowe doświadczenia. Oto kilka propozycji. Ja rekomenduję wykonywać wszelkie wodne zabawy w plenerze, aby wykorzystywana podczas nich woda zasilała glebę.
Gąbka i woda
Potrzebne są zwykłe gąbki i woda. Zadbaj, aby część gąbek była lekko wilgotna, a część pozostała sucha. Sprawdźcie, jak różne gąbki przyjmują wodę podawaną małymi porcjami i co dzieje się w sytuacji, gdy spróbujemy wlać dużą ilość wody na raz na oba rodzaje gąbek. To prosta zabawa pokazująca, iż woda potrzebuje czasu, by wniknąć w podłoże.
Sucha i wilgotna ziemia
Doświadczenie to warto przeprowadzić po okresie bezdeszczowym. Wystarczy taką samą porcję wody wylać na glebę wysuszoną i zbitą (np. na tzw. przedept) oraz na fragment ziemi z trawnikiem. Po polaniu ich wodą widać wyraźnie, iż z przesuszonej powierzchni woda spływa, a na trawniku wsiąka. To pokazuje, jak różne rodzaje gleby różnie wchłaniają wodę oraz jak cenne dla magazynowania wody są tereny zielone.
Mały ogród retencyjny
Warto stworzyć w donicy (najlepiej przezroczystej, tzw. produkcyjnej) układ warstwowy: od dołu kamienie, piasek, ziemia i roślina. Podczas podlewania widać, jak woda zatrzymuje się między cząstkami gleby. To dobry punkt wyjścia do rozmowy o ogrodach deszczowych i mądrym zatrzymywaniu wody w mieście.
Takie działania nie tylko tłumaczą zjawisko suszy, ale także budują poczucie sprawczości. Każdy uczestnik (dorosły i dziecko) takich doświadczeń lepiej zrozumie, iż woda nie znika, a przemieszcza się i podlega określonym prawom.
Wspólna odpowiedzialność
Susza nie dotyczy wyłącznie rolników czy hydrologów. To wyzwanie społeczne i edukacyjne. W świecie, w którym okresy bezopadowe przeplatają się z intensywnymi ulewami, najważniejsze staje się zrozumienie obiegu wody i roli jej czasowego zatrzymania w środowisku.
Rozmowa o suszy powinna toczyć się w domu, w szkole i w przestrzeni publicznej. Budowanie świadomości nie jest jednorazową kampanią, ale długotrwałym procesem. To inwestycja w przyszłość, w pokolenie, które będzie mierzyć się z coraz większą zmiennością klimatu. Edukacja o wodzie to nie temat na kiedyś. To temat na dziś.
Anna Michałowska – hydrolog, specjalista inżynierii środowiska, technolog wody i autorka książki Porozmawiaj ze mną o wodzie oraz bloga Jesteś wodą. Od pięciu lat popularyzuje wiedzę o zasobach wodnych, śladzie wodnym i zielonej retencji. Prowadzi warsztaty o wodzie dla dzieci i całych rodzin. Autorka licznych scenariuszy zajęć oraz publikacji na temat retencji, rozwiązań zielono-niebieskiej infrastruktury oraz uwarunkowań wodno-prawnych w tym obszarze. W pracy zawodowej od 18 lat łączy naukę z praktyką i pokazuje, jak codzienne działania mogą realnie wpływać na zasoby wodne.

3 dni temu
![Czas na wycieczkę do Bronowic. Wiśnie już kwitną [zdjęcia, video]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/04/wisnie-1.jpg)















