Marek Suski zasłabł podczas przesłuchania w prokuraturze. W PiS zaczynają się porównania tej sytuacji do… śmierci Barbary Skrzypek. We wtorek Marek Suski pojawił się w prokuraturze, gdzie miał zeznawać w charakterze świadka w sprawie, którą wytoczyła europosłowi PiS Jackowi Ozdobie prokurator Ewa Wrzosek. Dotyczy ona zdarzenia, do którego doszło w marcu 2025 podczas protestu przed Prokuraturą Okręgową w Warszawie. Ozdoba powiedział, iż popchnie Wrzosek. Suski odparł, żeby kolega zrobił to „delikatnie”. Ten skandaliczny dialog został nagrany. Przesłuchanie Suskiego nie doszło jednak do skutku, bo polityk PiS zasłabł. Na miejsce wezwano pogotowie. – Gdy zobaczyłem panią Wrzosek, doznałem bólu i skoku ciśnienia. Poprosiłem o karetkę, nie nadawałem się do przesłuchiwania. Powiedziałem pani Wrzosek, iż nie chcę tu umierać, jak nasza koleżanka, śp. Basia Skrzypek – relacjonował w rozmowie z WP Suski. Pojawiła się wersja o zawale, ale medycy, którzy przybyli na miejsce, tego nie stwierdzili. Suski wyszedł z prokuratury o własnych siłach, a przesłuchanie przełożono na 1 kwietnia. Suski sam wspomniał o zmarłej w ubiegłym roku Barbarze Skrzypek i to cyniczne porównanie zaczyna przebijać się w PiS. Przypomnijmy, iż Skrzypek to wieloletnia współpracownica Jarosława Kaczyńskiego. Zmarła trzy dni po tym, jak była przesłuchiwana w charakterze świadka w sprawie „dwóch wież”. Politycy