Projekt autorstwa Ministerstwa sprawiedliwości został przyjęty przez Radę Ministrów już w sierpniu zeszłego roku. Jeszcze wcześniej, wskutek głośnych przypadków przemocy wobec ratowników, domagali się oni zaostrzeń kar za ataki. Wedle danych resortu, w 2024 doszło do 3 tysięcy ataków na ratowników. Dotychczas obowiązujące kary za ataki na funkcjonariuszy na służbie przewidywały trzy lata więzienia, natomiast za atak na obywatela pomagającego w obliczu zagrożenia przewidywano dwa lata. Jak informował jeszcze w sierpniu rzecznik rządu Adam Szłapka, nowe przepisy mówią, że: Za atak na policjanta, strażaka czy ratownika medycznego lub kogoś, kto pomaga innej osobie narażając się na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, czyli wszystkie też te osoby, które interweniują w tych sytuacjach, będzie grozić kara pozbawiania wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Tym razem podkreślono aspekt narażenia życia, gdyż wcześniej przepisy przewidywały kary za użycie “niebezpiecznego przedmiotu”. Przewidziane są także kary za ubliżanie lub groźby wobec ratowników, od mandatu w wysokości 1000 złotych, grzywny o kwocie od 1000 do 5000 złotych, po areszt lub ograniczenie wolności. Zmiany dotyczą też procesu sądowego - osoby złapane na gorącym uczynku w trakcie akcji medycznej lub w placówce publicznej typu szpital, zostaną doprowadzone przed sąd, gdzie zostaną osądzone w trybie przyspieszonym. Ponadto sąd będzie w oparciu o wniosek pokrzywdzonego, publikować wyrok, co jest równoznaczne z ujawnieniem imienia i nazwiska skazanego agresora.Nie jest to koniec zmian w zakresie bezpieczeństwa ratowników. Ministerstwo zdrowia planuje od końca marca wprowadzić obowiązek wyposażania karetek w kamizelki nożoodporne. Te zmiany jednak spotykają się z krytyką środowiska ratowniczego, ze względu na wpisanie kamizelek w wyposażenie karetek, zamiast indywidualne wyposażenie każdego ratownika w taką kamizelkę.