Stworzenie miejskie

9 godzin temu

_

„Nieszczęśliwe miasto może zawierać w sobie,

choćby przez chwilę, miasto szczęśliwe;

przyszłe miasta są zawarte w miastach teraźniejszych,

jak owady w poczwarce”.

Italo Calvino, Niewidzialne miasta

Podróżuję zawsze z tą samą książką. Od miasta do miasta, z kraju do kraju, od maleńkich wioseczek po wielkie metropolie. Wszędzie towarzyszą mi Niewidzialne miasta Itala Calvina, opowieści o miastach idealnie nieidealnych, tych, co wydarzyć się mogły, ale nie musiały. Opowieści, w których można przeglądać się niczym w lustrze, zderzając marzenia i oczekiwania z biegiem zdarzeń. Bo miasta – te niewidzialne, ale i całkiem prawdziwe – to miejsca naszych zatrzymań, przywiązań, rozmyślań, medytacji, przestrzenie naszej wolności, którą dzielimy z innymi.

Miasto swoje każdy nosi w sobie. To wyobrażone i to najprawdziwsze. To, w którym przyszliśmy na świat, to wybrane na miejsce zamieszkania/pracy/życia (niepotrzebne skreślić), to odwiedzane najczęściej, a może i to, do którego wracamy po siły niczym mityczny olbrzym Antajos, który po siły wracał zawsze do matki ziemi. Miasto do-życia. Wielopoziomowe działo sztuki, które jest, a przynajmniej powinno być przedmiotem naszej troski. Sztuka miasta to nie tylko mury, parki, architektoniczne perełki i koszmary, szklano-betonowe blokowiska, ulice, parkingi, tramwaje, chodniki, place zabaw, targowiska, teatry, kina, szkoły. Sztuka miasta to również sztuka rządzenia miastem, układania go jako równowagi pomiędzy starym a nowym, koniecznością a potrzebą, wymogami finansów a wymogami ludzi. To balansowanie na cienkiej linii poparcia, w którym obecność, otwartość, troska, ale też racjonalność i fakty muszą znajdować swoje odzwierciedlenie. I… to całkiem realne, bo już Arystoteles wskazywał, iż idealna polis – jak nasze miasta – powinna być tak mała, by „dało się ją objąć wzrokiem”. Jak wspólnotę, którą można ogarnąć rozumem i doświadczeniem.

To sztuka troski o miasto praktykowana przez każdą ze stron – przez rządzących i obywateli. W dialogu, ale też w sporze. W słuchaniu siebie nawzajem, w dostrzeganiu potrzeb, a także szans. W umiejętności tłumaczenia nie zawsze łatwych decyzji, stwarzania możliwości dla wszystkich, a nie tylko dla bliskich-nielicznych. To także mądry aktywizm, który często widzi palące kwestie szybciej i wyraźniej niż nieco oddalona od przyziemności i prozaiczności władza. Ta sztuka to również umiejętność przygotowywania i wprowadzania w życie budżetów obywatelskich, które naprawdę odwzorowują wartości i potrzeby danej wspólnoty. To przekonywanie kolejnych ludzi, iż w tym naszym miejscu na ziemi możemy więcej niż mogłoby się wydawać.

Miasta to także miejsca wciągnięte w wir nieustannego, nieuchronnego rozwoju. Miejsca, które, jako obywatele, chcemy zmieniać. Bo jako mieszkańcy chcemy mieć do nich prawo. Nie potrzebujemy kolejnych wypasionych hoteli, ale naszych sentymentalnych miejsc, przestrzeni spotkań i dialogu, systemów międzypokoleniowej integracji i uczenia się od siebie nawzajem. Potrzebujemy bycia dostrzeżonymi, wysłuchanymi, uczestniczącymi w systemie, jakim jest miasto. Potrzebujemy autentyczności, a nie plastikowego „Disneylandu”, zamieszkałych centrów a nie skansenów, po których poruszają się turyści.

Potrzebujemy naszych miast – my, prawdziwi mieszkańcy. Bo to relacja wzajemności, w której ludzie tworzą miejsca, a później one nie pozostają bez wpływu na nas. Stanowią o budowaniu więzi, o przenikaniu się spraw i interesów, o trosce obejmującej to, co wspólne. Miejsca, domy, które nie składają się z czterech ścian i dachu, ale z całego układu relacji, do którego chce (lub nie chce) się wracać. Miasta z miejscami znaczącymi, stanowiącymi o ich autentyczności i wyjątkowości. Miasta, w których robimy wszystko, a czasem możemy sobie pozwolić, by nie robić nic. Wielowymiarowe działa sztuki, które bez mieszkańców… umrą.

***

Miasta Itala Calvina, mimo iż wyobrażone, są prawdziwe, bo każde zachowuje własną tożsamość. Tym samym stają się dla podróżników wyzwaniem, wezwaniem, zagadką, odpowiedzią, nieustannym odkrywaniem prawdy. O mieście, o ludziach, o wartościach, o sobie. Zmieniając miasta w skanseny, okradamy sztukę. I to od istot miejskich zależy, co z tej prawdy się obroni.

Idź do oryginalnego materiału