Straszą strajkiem generalnym w sklepach. "Ruszają intensywne przygotowania"

5 godzin temu

Zastraszali pracowników?

W ubiegłą sobotę, 25 kwietnia, w sklepach Dino odbył się dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Przystąpiła do niego część punktów, gdyż — jak twierdzą związki zawodowe — pracownicy mieli być zastraszani przez przełożonych zwolnieniem z pracy.

W rozmowie z naszym portalem szef związkowców wyjaśnia, iż sprawa zastraszania pracowników przekazana została minister pracy i polityki społecznej, która z kolei powiadomiła o sytuacji Państwową Inspekcję Pracy.

- Państwowa Inspekcja Pracy prawdopodobnie będzie powiadamiała prokuraturę. Nie można zakazać strajku. W jakich czasach my żyjemy, żeby grozić komuś za udział w strajku, korzystania z konstytucyjnych praw? - grzmi Wojciech Jendrusiak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji OPZZ Konfederacja Pracy.

Do strajków doprowadził brak dialogu z przedstawicielami spółki, którzy lekceważą postulaty pracowników, jak i próby załagodzenia sporu.

Kolejny skandal w Dino

Po mediacyjnej klapie z 7 kwietnia przyszedł czas na drugą turę rozmów. Mediacje były zaplanowane na 27 kwietnia, godz. 14:00 w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, podległym Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Na spotkaniu stawił się zespół negocjacyjny Międzyzakładowej Organizacji OPZZ Konfederacja Pracy oraz mediator wyznaczony przez ministerstwo. Przy stole, zamiast przedstawicieli Dino Polska zastali jednak puste krzesła. Jak słyszymy od związkowców, o swojej nieobecności zarząd spółki powiadomił mediatorkę na dwie godziny przed spotkaniem.

OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu nie ostawia na zarządzie suchej nitki.

- Ignorancja i tchórzostwo – skandal w Dino. Zarząd spółki nie pojawił się na mediacjach i zerwał rozmowy, mimo iż są one uregulowane w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Sporządzony został protokół rozbieżności! - informują związki.

Co więcej, przedstawiciele spółki mieli przedstawić dokumenty, które do dziś nie zostały przekazane stronie społecznej. przez cały czas dochodzi do łamania przepisów prawa, co jednoznacznie wskazuje Państwowa Inspekcja Pracy.

Szykują się do strajku generalnego

OPZZ zapowiada dalszą walkę.

- Z uwagi na brak dialogu niedługo zaplanujemy pierwsze protesty. Równolegle ruszają intensywne przygotowania do strajku generalnego, bezterminowego.

W tym tygodniu poznamy termin protestu pod centralą w Krotoszynie, natomiast 30 kwietnia przedstawiciele OPZZ wezmą udział w spotkaniu Komisji Pracy i Polityki Społecznej, a 1 maja będą manifestować w Warszawie w sprawie prawa do strajku generalnego.

Co istotne — do legalnego strajku generalnego konieczne jest wcześniejsze przeprowadzenie referendum strajkowe. Żeby referendum było ważne, musi głosować przynajmniej połowa załogi, a większość z nich powinna opowiedzieć się za strajkiem.

- Mamy przestarzałą ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, która zakazuje strajkowania dużych sieci handlowych, bo jest coś takiego jak referendum strajkowe. Jest to ponad 3 tys. lokalizacji. Na każdą trzeba poświęcić około dwóch dni, bo każdy musi mieć szanse zagłosować. Plus kilkaset tysięcy złotych, żeby to wszystko zorganizować — wylicza Wojciech Jendrusiak.

Ustawa pochodzi z 1991 roku, kiedy w Polsce nie było jeszcze wielkich korporacji z branży handlowej. Dlatego, zdaniem związkowców, potrzebne są zmiany systemowe.

Idź do oryginalnego materiału