Statystyki KGP: Ukraińcy najliczniejsi wśród cudzoziemców podejrzanych

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Statystyki KGP: Ukraińcy najliczniejsi wśród cudzoziemców podejrzanych


W pierwszej połowie 2026 r. KGP odnotowała 8534 cudzoziemców podejrzanych o przestępstwa, w tym 5045 obywateli Ukrainy, podawały Rzeczpospolita i DGP. To około 10 proc. mniej niż rok wcześniej, ale przez cały czas największa grupa. Wniosek jest prosty: pomoc sąsiedzka nie zwalnia Polski z twardej kontroli bezpieczeństwa.

Największa grupa w statystykach

Dane Komendy Głównej Policji przytoczone przez Rzeczpospolitą i opisane przez Gazetę Prawną pokazują, iż w pierwszych sześciu miesiącach 2026 r. w Polsce odnotowano 8534 cudzoziemców podejrzanych o popełnienie przestępstw. Rok wcześniej było ich o blisko 800 więcej. Ogólny kierunek jest więc spadkowy, ale struktura pozostaje czytelna: najliczniejszą grupą wśród podejrzanych cudzoziemców są obywatele Ukrainy.

W pierwszym półroczu 2026 r. było ich 5045. W analogicznym okresie 2025 r. liczba wynosiła 5608, czyli spadła o 563 osoby. To fakt, którego nie wolno pomijać. Tak samo nie wolno pomijać drugiego faktu: Ukraińcy są dziś największą społecznością cudzoziemską w Polsce, więc sama liczba bez odniesienia do skali migracji nie mówi wszystkiego.

Rzetelna debata o bezpieczeństwie zaczyna się właśnie tu. Bez przemilczania danych i bez odpowiedzialności zbiorowej. Państwo ma obowiązek widzieć ryzyka, reagować na przestępczość i chronić Polaków, a zarazem nie może zamieniać statystyki w wyrok na całe narodowości.

Zabójstwa wymagają precyzji

Najcięższe liczby przywołała Wirtualna Polska, powołując się na dane KGP. Według WP w 2025 r. wśród osób narodowości ukraińskiej stwierdzono 25 przestępstw zakwalifikowanych jako zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. W 2024 r. było ich 24, a w 2026 r. do czasu publikacji danych odnotowano 11. WP dodała, iż w 2021 r. podobnych czynów było 19.

To są liczby ciężkie. Każde zabójstwo jest klęską bezpieczeństwa dla ofiary, rodziny i państwa. Trzeba jednak powiedzieć jasno: z przytoczonych statystyk nie wynika, iż ofiarami tych czynów byli wyłącznie Polacy. Nie wynika też, iż każda osoba wskazana w statystykach jest już prawomocnie skazana. W tekście publicznym różnica między podejrzeniem, czynem stwierdzonym i wyrokiem ma znaczenie.

Narodowy punkt widzenia nie polega na dorabianiu faktów do gniewu. Polega na tym, by z faktów wyciągnąć konsekwencje dla polskiego bezpieczeństwa. jeżeli w danej grupie pojawia się zauważalna liczba poważnych czynów, służby muszą działać szybciej, sądy sprawniej, a procedury pobytowe muszą uwzględniać realne ryzyko dla porządku publicznego.

Deportacje działają, gdy państwo je wykonuje

Według relacji Rzeczpospolitej przytaczanej przez DGP, spadek liczby podejrzanych obywateli Ukrainy i Gruzji może mieć związek z konsekwentnym wydalaniem osób, które rażąco naruszyły polskie prawo. To istotny sygnał. Polska nie potrzebuje histerii. Potrzebuje działających procedur.

Jeżeli cudzoziemiec łamie prawo, państwo ma prawo i obowiązek reagować. W przypadku poważnych naruszeń powinny działać decyzje powrotowe, zakazy wjazdu do strefy Schengen i realna kontrola legalności pobytu. To nie jest wrogość wobec ludzi. To normalna funkcja państwa, które odpowiada przed własnymi obywatelami.

DN pisał niedawno, iż CBŚP uderza w przestępczość zorganizowaną szerokim frontem działań. Ten sam realizm powinien obowiązywać przy przestępczości cudzoziemców: mniej ideologicznych zaklęć, więcej egzekucji prawa i wymiany danych między policją, prokuraturą, Strażą Graniczną oraz urzędami wojewódzkimi.

Polska nie może importować zachodnich błędów

W skali całego kraju przestępczość cudzoziemców pozostaje mniejszością ogółu czynów. WP wskazywała, iż w 2024 r. obcokrajowcy odpowiadali za około 26,3 tys. czynów zabronionych przy około 440 tys. przestępstw stwierdzonych w Polsce. To nie jest obraz państwa zalanego przestępczością migracyjną. To jest obraz państwa, które ma problem do opanowania, zanim rozrośnie się jak w części Europy Zachodniej.

Wystarczy spojrzeć na niemieckie dane o przestępczości z użyciem przemocy w Niemczech. Lekcja jest prosta: liberalna niechęć do nazywania problemów nie usuwa problemów. Ona je oswaja, rozmywa i odkłada rachunek na później.

Polska ma jeszcze czas, by wybrać inną drogę: legalny pobyt dla tych, którzy przestrzegają prawa, pracują i respektują polski porządek, oraz szybka reakcja wobec tych, którzy ten porządek łamią. Interes narodowy wymaga obu elementów. Sama otwartość bez kontroli jest naiwnością. Sama podejrzliwość bez faktów jest niesprawiedliwością.

Bezpieczeństwo Polaków na pierwszym miejscu

Dane KGP nie są amunicją do nienawiści. Są narzędziem państwa. Mają pokazywać, gdzie rośnie ryzyko, jakie grupy wymagają większej uwagi służb, jakie przestępstwa dominują i gdzie procedury pobytowe zawodzą. Polacy mają prawo oczekiwać, iż rząd nie będzie ukrywał niewygodnych liczb pod dywanem poprawności politycznej.

Pomoc na Ukrainie i przyjęcie uchodźców po rosyjskiej agresji były decyzjami o ogromnej skali. Tym bardziej państwo musi dziś uczciwie rozliczać skutki tej skali: na rynku pracy, w szkołach, w systemie świadczeń i w bezpieczeństwie publicznym. Przyjaźń między narodami nie polega na udawaniu, iż problemów nie ma.

Polska racja stanu jest tu jasna. Kto żyje w Polsce, ma respektować polskie prawo. Kto je poważnie łamie, powinien ponieść odpowiedzialność, a jeżeli jest cudzoziemcem, również liczyć się z utratą prawa pobytu. Twarde państwo nie potrzebuje nienawiści. Wystarczy, iż konsekwentnie egzekwuje własne reguły.

Źródło: Magna Polonia, Wirtualna Polska, Gazeta Prawna za Rzeczpospolitą, dane KGP przytaczane przez redakcje.

Źródło: Magna Polonia

Idź do oryginalnego materiału