To, co wydarzyło się w Stargardzie, nie jest jedynie lokalnym sporem o uchwałę. To przykład szerszego zjawiska, które coraz częściej obserwujemy w Polsce – stopniowego ograniczania realnego wpływu mieszkańców na decyzje podejmowane w ich własnych wspólnotach. W teorii samorządność ma oznaczać bliskość władzy wobec obywatela, możliwość oddziaływania na kierunki rozwoju miasta, powiatu czy regionu. W praktyce jednak coraz częściej okazuje się, iż decyzje zapadają poza lokalnymi społecznościami, a rola mieszkańców sprowadzana jest do biernych obserwatorów.
Stargard stał się symbolem tego procesu. Symbolem, w którym inicjatywa obywatelska została najpierw przyjęta, a następnie – w sposób budzący poważne wątpliwości – uchylona bez debaty, bez wysłuchania mieszkańców i bez zachowania podstawowych standardów demokratycznych.
Uchwała obywatelska – głos mieszkańców
W czerwcu 2025 roku Rada Miejska w Stargardzie przyjęła uchwałę będącą efektem inicjatywy obywatelskiej. Było to wydarzenie istotne nie tylko ze względu na treść samego dokumentu, ale przede wszystkim ze względu na jego źródło. Nie była to bowiem uchwała narzucona przez polityków, ale rezultat zaangażowania mieszkańców, którzy zebrali podpisy i aktywnie uczestniczyli w procesie decyzyjnym.
Treść uchwały była jednoznaczna. Rada Miejska wyraziła sprzeciw wobec lokowania na terenie Stargardu ośrodków dla migrantów, w tym osób nielegalnie przekraczających granicę państwa. Wskazano również sprzeciw wobec angażowania zasobów samorządu – zarówno infrastrukturalnych, jak i kadrowych – w działania związane z obsługą takich procesów.
W uzasadnieniu uchwały podnoszono kwestie bezpieczeństwa mieszkańców, ryzyka napięć społecznych oraz doświadczeń państw Europy Zachodniej, które – zdaniem autorów – pokazują negatywne skutki masowej migracji. Podkreślano również, iż decyzje w tak istotnych sprawach powinny uwzględniać interes lokalnej społeczności.
Co istotne, uchwała została przyjęta większością głosów. Poparli ją nie tylko radni opozycyjni, ale również część radnych związanych z lokalną władzą. Był to moment, w którym można było mówić o szerokim konsensusie – przynajmniej w zakresie wyrażenia stanowiska wobec polityki migracyjnej.
Nagłe wycofanie – co się wydarzyło?
Zaledwie kilka miesięcy później, w marcu 2026 roku, doszło do wydarzeń, które diametralnie zmieniły sytuację. Rada Miejska zdecydowała się uchylić wcześniej przyjętą uchwałę. Sam fakt zmiany stanowiska – choć kontrowersyjny – mógłby być jeszcze przedmiotem demokratycznej debaty. Problem polega jednak na tym, w jaki sposób ta decyzja została podjęta.
Sesja Rady Miejskiej została zwołana w trybie nadzwyczajnym, na dzień przed jej odbyciem. Taki tryb, choć formalnie dopuszczalny, w praktyce ogranicza możliwość przygotowania się do obrad przez mieszkańców, organizacje społeczne czy choćby samych radnych.
Jeszcze bardziej kontrowersyjny był przebieg samej sesji. Na jej początku przegłosowano przejście bezpośrednio do głosowania, rezygnując z jakiejkolwiek debaty. W efekcie nie dopuszczono do głosu mieszkańców, w tym inicjatorów uchwały obywatelskiej. Ograniczono również możliwość wypowiedzi radnych.
Decyzja została więc podjęta szybko, bez dyskusji, bez wysłuchania argumentów i bez udziału społeczności lokalnej.
PODPISZ PETYCJĘ DO PREZYDENTA STARGARDU:
Brak debaty – złamanie zasad demokracji
Najbardziej uderzającym elementem całej sytuacji nie jest sama zmiana stanowiska, ale sposób jej przeprowadzenia. Demokracja lokalna opiera się nie tylko na głosowaniu, ale przede wszystkim na debacie. To ona pozwala na konfrontację argumentów, wypracowanie kompromisu i uwzględnienie różnych punktów widzenia.
W Stargardzie tej debaty zabrakło.
Nie dopuszczono do głosu mieszkańców, którzy byli autorami inicjatywy obywatelskiej. Tym samym odebrano im prawo do obrony własnego projektu. To szczególnie istotne, ponieważ inicjatywa obywatelska jest jednym z fundamentów demokracji – narzędziem, które pozwala obywatelom bezpośrednio wpływać na decyzje władzy.
Brak dyskusji oznacza również brak transparentności. Decyzje podejmowane w taki sposób budzą naturalne pytania o ich motywy oraz o to, czy rzeczywiście odzwierciedlają wolę mieszkańców.
Presja polityczna i unijna
Nie sposób analizować wydarzeń w Stargardzie w oderwaniu od szerszego kontekstu politycznego. W ostatnich latach polityka migracyjna stała się jednym z kluczowych tematów w relacjach między państwami członkowskimi a instytucjami Unii Europejskiej.
W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się sygnały o powiązaniu dostępu do środków unijnych z realizacją określonych kierunków polityki, w tym w zakresie migracji. Samorządy, które wyrażają sprzeciw wobec takich działań, mogą znajdować się pod presją – formalną lub nieformalną.
W tym kontekście decyzja o uchyleniu uchwały w Stargardzie rodzi pytania. Czy była to wyłącznie zmiana stanowiska radnych? Czy może efekt szerszych procesów i nacisków, które wykraczają poza poziom lokalny?
Odpowiedzi na te pytania nie są jednoznaczne, ale sam sposób procedowania – szybki, bez debaty, bez udziału mieszkańców – może sugerować, iż decyzja miała charakter bardziej polityczny niż merytoryczny.
Centra Integracji Cudzoziemców – czym są naprawdę?
Kluczowym elementem całej sprawy są Centra Integracji Cudzoziemców. Oficjalnie mają one służyć integracji migrantów – oferować kursy językowe, wsparcie prawne, pomoc w znalezieniu pracy czy adaptacji w nowym środowisku.
Z jednej strony są więc przedstawiane jako narzędzie ułatwiające funkcjonowanie cudzoziemców w społeczeństwie. Z drugiej jednak strony stanowią element szerszego systemu zarządzania migracją, w którym państwa i samorządy odgrywają określoną rolę.
Ich funkcjonowanie wiąże się z koniecznością zaangażowania zasobów – zarówno finansowych, jak i organizacyjnych. Oznacza to realny wpływ na budżety samorządów, infrastrukturę oraz lokalne społeczności.
Dla części mieszkańców i samorządów budzi to obawy. Nie tylko ze względu na koszty, ale również na potencjalne konsekwencje społeczne.
Doświadczenia Europy Zachodniej
Debata o migracji nie jest nowa. W wielu krajach Europy Zachodniej trwa od lat i wiąże się z konkretnymi doświadczeniami. W niektórych przypadkach wskazuje się na trudności związane z integracją, napięcia społeczne czy obciążenie systemów publicznych.
Nie oznacza to, iż każde państwo doświadcza tych samych problemów w takim samym stopniu. Jednak doświadczenia innych państw stanowią punkt odniesienia, który wpływa na sposób postrzegania migracji w Polsce.
To właśnie do tych doświadczeń odwoływali się autorzy uchwały w Stargardzie. Niezależnie od oceny tych argumentów, nie można odmówić im jednego – są elementem realnej debaty publicznej, która powinna mieć swoje miejsce również na poziomie lokalnym.
Dlaczego referendum jest konieczne
W sytuacji, w której uchwała obywatelska zostaje uchylona bez debaty, naturalnym rozwiązaniem wydaje się odwołanie do najwyższej formy demokracji bezpośredniej – referendum.
Referendum pozwala jednoznacznie ustalić wolę mieszkańców. Eliminuje wątpliwości co do reprezentatywności decyzji i daje społeczeństwu realny wpływ na najważniejsze kwestie.
Sprawa Stargardu dotyczy nie tylko jednego miasta. To pytanie o to, kto ma decydować o kierunku rozwoju lokalnych wspólnot. Czy będą to mieszkańcy i ich przedstawiciele działający w oparciu o debatę i dialog? Czy decyzje będą zapadać w sposób ograniczający udział społeczeństwa?
PODPISZ PETYCJĘ DO PREZYDENTA STARGARDU:
Stargard jako sygnał ostrzegawczy
Wydarzenia w Stargardzie pokazują, iż mechanizmy demokracji lokalnej mogą być osłabiane nie tylko przez decyzje, ale również przez sposób ich podejmowania. Brak debaty, ograniczenie udziału mieszkańców, szybkie procedowanie – to wszystko elementy, które podważają zaufanie do instytucji publicznych.
Nie chodzi tu wyłącznie o migrację. Chodzi o standardy. O to, czy inicjatywa obywatelska ma realne znaczenie, czy jest jedynie formalnym narzędziem, które można łatwo unieważnić.
Puenta: kto decyduje?
Stargard stał się miejscem, w którym zderzyły się dwie wizje demokracji. Jedna oparta na aktywności mieszkańców, inicjatywach obywatelskich i debacie. Druga – na szybkim podejmowaniu decyzji, bez szerokiego udziału społeczeństwa.
Ostateczne pytanie brzmi: która z nich przeważy?
Jeśli demokracja ma mieć realny sens, mieszkańcy muszą mieć możliwość decydowania o sprawach, które ich dotyczą. Nie tylko raz na kilka lat przy urnie wyborczej, ale również w bieżących, istotnych kwestiach.
Dlatego dziś najuczciwszym rozwiązaniem wydaje się jedno – oddać głos mieszkańcom.
Bo to oni powinni decydować o przyszłości swojego miasta.
To, co wydarzyło się w Stargardzie, to podręcznikowy przykład politycznego szantażu. Radni Koalicji Obywatelskiej oraz prezydenta Rafała Zająca ugięli się pod bezwzględnym naciskiem Unii Europejskiej i rządu Donalda Tuska. Choć jeszcze w czerwcu zeszłego roku deklarowali, iż nie… pic.twitter.com/8mMdfcxZU7
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) March 29, 2026

4 tygodni temu







