Stanowisko MON ws. programu Nuclear Sharing. "Polska jest niezmiennie zainteresowana"

6 godzin temu

"Rozwiewając wszelkie wątpliwości: Polska jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing" - przekazał wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Wcześniej wiceszef MON Paweł Zalewski zapytany o tę sprawę, odparł, iż "Polska nie chce mieć głowic nuklearnych". "To niezrozumiały błąd strategiczny" - ocenił słowa wiceministra generał Stanisław Koziej.

PAP/Łukasz Gągulski
Władysław Kosiniak-Kamysz podkreśla niezmienne zainteresowanie Polski udziałem w programie NATO Nuclear Sharing

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, iż Polska jest zainteresowana udziałem w programie NATO dotyczącym broni nuklearnej.

"Rozwiewając wszelkie wątpliwości: Polska jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing" - napisał w mediach społecznościowych.

"Prowadzimy także rozmowy na temat propozycji uczestnictwa w europejskim nuklearnym parasolu ochronnym. Stanowisko naszego rządu jest w tych kwestiach jednoznaczne" - dodał.

Rozwiewając wszelkie wątpliwości: Polska jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing.

Prowadzimy także rozmowy na temat propozycji uczestnictwa w europejskim nuklearnym parasolu ochronnym.

Stanowisko naszego rządu jest w tych kwestiach…

— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) August 27, 2026

"Polska jest niezmiennie zainteresowana". Stanowisko MON ws. programu NATO

Wcześniej tego dnia w Brukseli wiceszef MON Paweł Zalewski spotkał się ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Elbridge'em Colbym. Jak relacjonował, rozmowy dotyczyły m.in. wzmocnienia Sojuszu Północnoatlantyckiego przez realizację planu NATO 3.0 oraz potencjalnych miejsc stałego stacjonowania wojsk amerykańskich w Polsce.

Zalewski został zapytany, czy przyszła obecność wojskowa USA w Polsce mogłaby obejmować zdolności nuklearne. - Nie. Chciałbym to powiedzieć bardzo jasno i otwarcie. Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium - odparł wiceszef MON.

Dodał, iż jednocześnie Polska chce być częścią nuklearnego odstraszania NATO, ale to nie oznacza obecności głowic na jej terytorium.

W czwartek wieczorem wiceszef resortu obrony doprecyzował swą wypowiedź na X. "Polski rząd właśnie uzyskał możliwość udziału w programie DCA (Dual Capabilities Airborne - PAP), który jest wstępem do Nuclear Sharing. Ale to nie oznacza składowania broni nuklearnej w Polsce. To nie jest ani możliwe, ani pożądane" - napisał.

Zalewski o programie NATO Nuclear Sharing. Generał Koziej: To niezrozumiały błąd

Na wypowiedź Zalewskiego zareagował także w czwartek wieczorem szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

"Polska konsekwentnie od lat deklarowała i przez cały czas deklaruje gotowość do ponoszenia większej odpowiedzialności za politykę odstraszania realizowaną przez NATO, w tym w domenie nuklearnej. Kolejne polskie rządy zgłaszały gotowość naszego kraju do udziału w programie Nuclear Sharing" - napisał na X.

"Funkcjonariusze państwa polskiego, wypowiadający się w jego imieniu, powinni znać zasadnicze kierunki polityki w tym zakresie, wyznaczane przez najwyższe czynniki władzy" - dodał.

Do słów Zalewskiego odniósł się wieczorem także gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego i b. wiceszef resortu obrony.

"Publiczna deklaracja przedstawiciela rządu, iż Polska NIE CHCE mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium to niezrozumiały błąd strategiczny w dziedzinie odstraszania. BJ (broni jądrowej - red.) nie musimy mieć u siebie, ale powinniśmy móc ją mieć i to właśnie ma wiedzieć Putin" - ocenił.

ZOBACZ: Kosiniak-Kamysz o F-35 w Polsce. "Jesteśmy niekwestionowanym liderem"

Nuclear Sharing to program NATO, w ramach którego Stany Zjednoczone rozmieszczają broń jądrową na terytoriach wybranych państw członkowskich nieposiadających własnego arsenału nuklearnego.

Obecnie uczestniczą w nim Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia i Turcja. Chodzi o amerykańskie bomby grawitacyjne rodziny B61, które w czasie pokoju pozostają pod wyłączną kontrolą i dozorem USA. Ich ewentualne użycie wymagałoby decyzji politycznej w ramach natowskiej Grupy Planowania Nuklearnego, zgody prezydenta USA oraz państwa gospodarza. Dopiero wówczas ładunki mogłyby zostać przekazane sojuszniczym samolotom podwójnego przeznaczenia.

Państwa uczestniczące zapewniają w tym układzie samoloty i przeszkolonych pilotów. Zarówno arsenał, jak i lotnictwo są w tej chwili modernizowane - starsze bomby zastępowane są precyzyjną wersją B61-12, a samoloty takie jak F-16 czy Tornado - myśliwcami F-35A. Według szacunków organizacji pozarządowych, m.in. Federation of American Scientists, w Europie składowanych jest ok. 100 amerykańskich bomb B61.

WIDEO: Nitras o aferze Zondacrypto, wymierzył w Pałac Prezydencki. "Upadek standardów"
Idź do oryginalnego materiału