Stanisław Tymiński: Tylko przez eksport z polskich firm powstanie dobrobyt

goniec.net 10 godzin temu

Stanisław Tymiński wspiera Grzegorza Brauna i zaprasza do Warszawy

Wszystko zależy od woli narodu

Warto zadać pytanie nie o to, czy Polonia powinna mieć znaczenie dla Polski, ale jak mądrze wykorzystać jej potencjał. Miliony Polaków i osób polskiego pochodzenia zamieszkałych poza krajem to nie tylko sentymentalny zasób pamięci, ale także kapitał doświadczenia, kontaktów, wiedzy i pieniędzy. Oczywiście natychmiast pojawi się głos krytyków. Dlaczego państwo miałoby szczególnie zabiegać o ludzi, którzy zarabiają w dolarach, euro czy funtach? Odpowiedź jest prosta nie chodzi o jałmużnę ani przywileje, ale o stworzenie mechanizmów, które zachęcą emigrantów do współpracy z krajem pochodzenia.


Goniec: Witam Panie Stanisławie, polityka polska jest bardzo emocjonalna, mówi się o wielu rzeczach, ale jak potem przychodzi co do czego, to się okazuje, iż budżet, iż wiarygodność kredytowa, iż kwestia oprocentowania tych obligacji i iż to wszystko zaczyna się nie domykać. A pan, panie Stanisławie, ma pomysł na gospodarkę. Podobnie jak pan miał pomysł na gospodarkę polską, kiedy pan startował w wyborach prezydenckich na początku lat 90. To był program partyzanckiego rozwoju Polski. Jaki program by pan teraz proponował?

Stanisław Tymiński – No, dużo się zmieniło przez ostatnie 30 parę lat. Niestety, Polska jest pozbawiona własnego kapitału. Główny dochód do budżetu pochodzi z inwestycji zagranicznych, które weszły na polski rynek i się rozpanoszyły, bo to jest dla nich dobra okazja, żeby skorzystać z taniej, wykwalifikowanej pracy polskich robotników czy pracowników.

Tak iż sytuacja jest o wiele trudniejsza. To znaczy, iż jest mała możliwość wydostać się z tego nieszczęścia, a to wymaga zdyscyplinowanego działania całego narodu.

W ogóle przy obecnej sytuacji taka demokracja, jaka jest w Polsce, to jest demokracja fałszywa i rozmowy na temat gospodarki są według mnie niemożliwe, ponieważ wszystkie wysiłki z naszej strony będą storpedowane przez główne partie polityczne, które reprezentują zdecydowanie zagraniczne interesy.

Zaczynając od ordynacji wyborczej, która promuje partyjniactwo, to praktycznie każdy szef głównej partii politycznej, taki jak PO czy PiS, jest hersztem mafii politycznej i dobiera sobie posłusznych ludzi do towarzystwa, aby wykonywali jego polecenia. To nie jest demokracja. Demokracja byłaby taka jak w Anglii, gdzie są wybory na podstawie ordynacji większościowej w okręgach. A w Polsce ordynacji proporcjonalnej.

To partyjniactwo ze strony lidera torpeduje wszelkie wysiłki. Bo co z tego, iż my mamy dobre pomysły, kiedy one wszystkie będą torpedowane przez główne partie polityczne w Sejmie, które są na usługach zleceniodawców z zagranicy.

Żeby zmienić w Polsce gospodarkę na lepszą, musimy zmienić system demokracji w Polsce. To partyjniactwo prowadzi do korupcji, prowadzi do zaniku możliwości rozwoju. Brak braku własnego kapitału, braku możliwości sponsorowania firm, które są rentowne, bo to jest konkurencja dla zagranicy.

Sytuacja jest prawie patowa, co nie znaczy, iż jest bez wyjścia. Wyjściem jest kierunek taki, który nadaje Konfederacja Korony Polskiej z jej liderem Grzegorzem Braunem, która walczy o patriotyczne podejście do spraw gospodarczych. I chodzi o to, żeby ten kierunek był wspierany przez większość Polaków. Wola ludu jest głosem Boga; jeżeli naród chce zmiany, to powinien tej zmiany dokonać najpierw na arenie politycznej. zanim zaczniemy mówić o sprawach gospodarczych, ponieważ sprawy polityczne storpedują wszelkie wysiłki gospodarcze.

– Pana zdaniem ten układ polityczny, który jest w Polsce, reprezentuje interesy zagraniczne, nie polskie? I drugie pytanie od razu czy to, iż Polska jest w tych wszystkich strukturach Unii Europejskiej właśnie powoduje to, iż Polacy nie mają zbytnio ruchu, i ta polska suwerenność jest bardzo ograniczona. Czy trzeba wyjść z Unii Europejskiej?

– Ja do tego podchodzę ostrożnie, ponieważ zależy nam na wejściu na europejski rynek. Nie chciałbym widzieć sytuacji, gdzie przez nasze postępowanie w kraju, dostęp do rynku europejskiego jest dla nas zablokowany.

Mnie chodzi głównie o eksport, dlatego, iż eksport jest rzeczą podstawową do wyjścia z kryzysu.

Polska powinna być krajem eksportowym nie tylko na zachód, ale i na wschód, do państw arabskich, gdzie do tej pory taka działalność jest praktycznie zabroniona.

– Mówi Pan o Iranie?

– choćby o Iraku, wzięliśmy udział w wojnie irackiej bezpodstawnie bez żadnych korzyści. I tam straciliśmy wielki rynek. Samo pozostawienie maszyn do budowy dróg w Iraku kosztowało nas ponad miliard dolarów. I co z tego mieliśmy po zakończeniu wojny? Nie dostaliśmy z tego żadnych korzyści.

Podobnie jak finansowanie wojny na Ukrainie. To nie jest nasza korzyść, a wręcz przeciwnie. My finansujemy tam potencjalnie naszego wroga, który do tej pory ma jakieś niecne zamiary, żeby odciąć tereny polskie do swojego kraju, na co my sobie nie możemy pozwolić. No więc po co my to robimy?

Zamiast finansować firmy w Polsce, które już są sukcesem, bo mają poważną działalność eksportową. To znaczy ja bym postawił na firmy, które już mają sukces.

– Jak to robić?

– Pożyczkami na dalszy rozwój. Bo wiadomo, jeżeli firma jest sukcesem i wykorzystuje swój kapitał do maksimum, to jeżeli dostanie zastrzyk dodatkowego kapitału, będzie większa działalność eksportowa. I o to nam chodzi, żeby Polska była krajem eksportującym, bo tylko przez eksport powstanie dobrobyt. Nie możemy się kisić, jak to się mówi we własnym sosie. Musimy wyjść na świat i pokazać, co potrafimy.

– Panie Stanisławie, gdzie widziałby Pan te główne kierunki eksportowe Polski? Jednym z największych światowych eksporterów są Chiny. I z Chinami jest trudno konkurować na rynkach trzecich, po prostu Chiny wszystkich przebijają skalą swojej produkcji. Jak tutaj Polska mogłaby odnosić sukces?

– Oczywiście, iż Chiny są konkurentem w skali światowej, ale to nie znaczy, iż Polska nie mogłaby się wcisnąć w pewne segmenty rynkowe, bo tu chodzi o specjalizacje. I to jest właśnie zadaniem polskich firm, żeby wybrały sobie taką specjalizację, gdzie stać je na konkurencję z Chinami, z Ameryką i z całym światem, żeby w pewnych segmentach, które sobie wybiorą, byli doskonali.

Nie chodzi o opanowanie całego rynku, tylko o segmenty, które mogą być dla nas korzystne. A mamy wiele atutów, które świat docenia i już jest poważna działalność eksportowa w pewnych kierunkach, co warto rozwijać.

Jeśli chodzi o pomoc państwa, to uważam, iż zwiększenie możliwości kredytowych dla firm, które już mają sukces na rynku światowym, jest konieczne. I niestety takim organizacjom jak Unia Europejska to nie pasuje, ponieważ uważają nas za potencjalnie groźną konkurencję.

– Unia, czyli Niemcy, gospodarka niemiecka, bo dużo firm polskich eksportuje do Niemiec właśnie.

– Tak na niskim poziomie, na poziomie taniej pracy, na poziomie tanich kosztów działalności. Polska jest dla nich korzystna, ponieważ jest tańsza i Niemcy z tego korzystają, tak samo jak korzystają z emigracji polskich pracowników, którzy są w porównaniu do innych nacji doskonali.

Tak jak przed wojną polskie firmy były promowane przez Narodowy Bank Polski pożyczkami, kredytami. To samo powinno się stać dzisiaj. Niestety takie warunki, jakie istnieją w Polsce, nie są korzystne dla firm polskich. Tak jakby polskie firmy były gnębione przez rząd polski. Grozi nam niedorozwój. Trzeba zacząć od zmiany politycznej, żeby rząd polski był opiekuńczy dla rodzimych firm i postawił je w sytuacji rozwojowej, a nie takiej, gdzie są gnębieni przez różne regulacje i zakazy.

– Jak to zrobić konkretnie, skoro firmy zagraniczne np. otwierają oddziały w Polsce, czy też „na słupa”? Gdy mamy do czynienia z firmą, która rzekomo jest polska, ale praktycznie polskie jest powiedzmy 1/4, a reszta to są jakieś dziwne holdingi rejestrowane nie wiadomo gdzie i tak dalej. Jak odróżnić firmę polską? Co by Pan uznał za firmę polską w Polsce?

– To jest taka, która ma większościowy kapitał w Polsce. I tu mi chodzi o pożyczki z Narodowego Banku Polskiego, który ma takie możliwości, ale tego nie robi, nie promuje, nie wspomaga pożyczkami polskich firm, aby dać im możliwości kapitałowe. Myślę, iż to jest taka polityka, gdzie sukces Polaków jest w Polsce zabroniony czy niedozwolony.

– Konkurencja pomiędzy nacjami, bo pan mówi, iż Polaków się blokuje, co powoduje, iż Polacy są we własnym kraju w gorszej pozycji?

– Między krajami nie ma przyjaźni, są tylko interesy i podobnie w Polsce, gdzie jedna nacja stara się rządzić nami, Polakami, jakby była nacją zarządzającą krajem. I tutaj mówię specyficznie o nacji żydowskiej, która ma swoje ambicje i nie chce być w tyle, czy też jak to było przed wojną; mówiono, żeby ich studenci na uniwersytecie siedzieli na tylnych ławkach. Nie chcą być na tylnych ławkach, chcą być na przednich ławkach.

I tutaj jest tarcie na podstawie konkurencji materialnej, ale też na podstawie konkurencji kulturowej.

Jak to wyjaśnił kiedyś prof. Koneczny, gdzie dwie różne nacje się ścierają, w kraju jest taka możliwość, iż żadna nie wygra, a jeżeli wygra, to będzie gnębiła tę drugą. No i my jesteśmy w tej chwili w naszym kraju nacją jako Polacy pognębioną, z ograniczonymi możliwościami rozwoju i bez żadnego wsparcia ze strony rządu. I to się musi zmienić.

– Czy Polacy są w stanie tego dokonać?

– Rozwiązanie jest bardzo proste, proszę wesprzeć taką organizacje jak Konfederacja Korony Polskiej z jej liderem Grzegorzem Braunem, który jest prawdziwym patriotą i on to zmieni. I ta partia to zmieni, ponieważ to jest partia patriotyczna, czego do tej pory jeszcze nie było, bo żadnej partii patriotycznej nie pozwolono wejść na taki poziom. Jego poparcie sondażowe rośnie. Sondażowe to jeszcze nie jest wynik wyborczy, to są dopiero obietnice. Ale wszystko jest na dobrej drodze i mam nadzieję, iż to się dobrze skończy.

– Nie sądzi pan, iż właśnie to jest teraz ten okres, kiedy przeciwnicy tego ruchu zwierają szeregi, bo widzą, iż to jest realne zagrożenie i iż walka będzie ostra? To znaczy będą zastosowane różne środki prawne. Przecież w Polsce sięgano po narzędzia pozapolityczne, żeby likwidować zagrożenia polityczne, grasował tzw. seryjny samobójca i tym podobne historie.

– Jestem najlepszym przykładem tego pogwałcenia praw obywatelskich, gdzie byłem ofiarą okrutnej nagonki przez media żydowskie w 90 roku.

– O tym mówię, iż jak przychodzi co do czego, o ile rzeczywiście pojawia się ta nadzieja, to ten przeciwnik jednoczy się, zwiera szeregi i naprawdę zaczyna używać dużych armat.

– Panie Andrzeju, wiele zależy od woli naszego narodu. Ja jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek rewolucji, ale dam przykład – w Serbii na początku zmian politycznych, pewnego dnia milion Serbów otoczyło parlament i posłowie wyszli sznureczkiem. Policja odpuściła ten szturm na parlament, bo było za dużo ludzi.

Ja nie wiem, czy jest dopuszczalne, żeby w Polsce milion ludzi stanęło przed parlamentem i domagało się zmiany, ale to jest jedna z dróg. Jedna z możliwości, która wskazuje na konkretną zmianę i jeżeli będą dalej rzucane kłody pod nogi pana Brauna i jego Konfederacji Korony Polskiej, więc jest taka możliwość, iż milion Polaków stanie przed Sejmem i powie dość! Mamy tego dość! Chcemy uczciwości w polityce.

Nie wiem, czy to jest możliwe, ale jest taka droga, więc wszystko zależy od woli narodu.

– Panie Stanisławie, popatrzmy na Polskę szerzej, bo świat jest dzisiaj niezmiernie ciekawy. Jesteśmy świadkami takiej zmiany, które zachodzą może raz na sto lat, może raz na dwieście lat. Ten układ, który powstał w rezultacie II wojny światowej, zaczyna się bardzo gwałtownie zmieniać.

To, co Ameryce dało wygranie zimnej wojny, zaczyna wygasać. Dług amerykański powoduje, iż zmniejsza się zaufanie do dolara jako waluty rezerwowej. Oficjalnie mówi się o tym, iż dolar może zostać zdewaluowany.

Jak w tej sytuacji powinna się zachowywać Polska, która do tej pory praktycznie wiesza i polskie bezpieczeństwo gospodarcze, i polskie bezpieczeństwo wojskowe u klamki Waszyngtonu?

– Polityka w dużej mierze jest sztuką dyplomacji ze Stanami w obecnej chwili, które są w desperacji; desperacji przetrwania jako mocarstwo. Musimy ich traktować jak jajko, bardzo delikatnie, bo wiadomo, jeżeli ich zagniewamy jakimś sposobem, to stanie się to, co się stało z Kanadą; powstaną cła zaporowe, czy różne mechanizmy finansowe, które zniewalają naród, tak iż musimy być z nimi bardzo ostrożni.

I to jest sztuka dyplomacji. Ale ja nie myślę, żeby ktoś taki jak obecny minister spraw zagranicznych mówię o Radku Sikorskim był lojalny dla Polski, on jest raczej bardziej lojalny dla Stanów Zjednoczonych – tak iż jeżeli chodzi o jego zachowanie, to nie mamy się czym martwić, on zabezpiecza nas z tej strony swoją lojalnością.

A my musimy robić swoje po cichu, ponieważ jesteśmy uważani za konkurenta dla Zachodu. Już sam wzrost gospodarczy Polski przez ostatnie kilka lat wskazuje na to, iż się nas boją, bo Polska jest jednak stosunkowo dużym krajem na mapie europejskiej, krajem zdolnych ludzi, zdolnych do tego stopnia, iż choćby Leszek Balcerowicz, reformator gospodarki, powiedział kiedyś, iż nie docenił potencjału ludzkiego Polaków. Potworny błąd, ponieważ dla mnie to jest podstawowy atut naszego narodu. Potencjał ludzki. Nie mówiąc o minerałach czy fabrykach, czy czymkolwiek, potencjał ludzki jest najważniejszy, ponieważ tak jak nasi rodzice potrafili odbudować Polskę z gruzów po II wojnie światowej praktycznie bez kapitału, tak samo Polska dzisiaj może powstać z gruzów, jeżeli jest taka wola narodu.

Jesteśmy zdolni do wielkich rzeczy, tylko nie mamy na to przyzwolenia za sprawą mafijnej demokracji w Polsce, gdzie liderzy partii są praktycznie capo di tuti, to są szefowie mafii politycznych, oni poszukują ludzi lojalnych, a nie mądrych. No więc musi się to zmienić. jeżeli się to nie zmieni, to Polacy są straceni.

– Nie sądzi pan, iż to, o czym pan mówi, te komplementy pod adresem narodu polskiego, one się odnosiły do poprzednich pokoleń, iż jak patrzy pan na polską młodzież, to ona już jest bardzo „zeuropeizowana” – to są to ludzie, którzy już zostali wychowani w dobrobycie, którzy mają takie przekonanie, iż im się pewne rzeczy należą – nie dostrzegają tej całej sytuacji walki, która się toczy. Czy jeszcze w Polsce jest ten duch?

– Ja myślę, iż duch teraz jest trochę inny. Ta generacja, o której pan mówi, prędzej czy później dojdzie do wniosku, iż to, co my mamy, to jest stanowczo za mało; my chcemy wyjść na świat, chcemy być kimś. Chcemy być porównywalni do ludzi z Zachodu na tym samym poziomie gospodarczym.

Chodzi o ambicje. Chodzi o więcej niż mają teraz. I teraz pytanie jest takie czy chcą więcej? Czy wolą gnuśnieć w tym, co mają? Ja liczę na to, iż ludzie będą chcieli się wydostać z tego grajdołka i mieć więcej, o wiele więcej niż to, co mają dzisiaj.

– Bo potencjał jest olbrzymi.

– W Polsce potencjał jest olbrzymi, naprawdę olbrzymi. I niezależnie od sytuacji gospodarczej na świecie, Polska może sobie wyszukać segmenty rynkowe, gdzie będzie dzięki swoim atutom będzie liderem tych segmentów rynkowych, bo takie możliwości istnieją.

– Grzegorz Braun nawołuje ludzi, którzy mieszkają za granicą do powrotu. Co Pana zdaniem musiałoby się stać w Polsce, żeby ludzie, którzy mają ustabilizowaną pozycję za granicą, mają firmy, przedsiębiorstwa dobrze prosperujące, zdecydowali się robić biznes w Polsce, przenosić się do Polski? Jak to musiałoby w Polsce wyglądać, żeby to była rzecz opłacalna?

– W polskiej debacie publicznej Polonus często pojawia się jako postać karykaturalna, ktoś, kto wyjechał, dorobił się za granicą i z dystansu poucza tych, którzy zostali. Ten obraz jest zbyt uproszczony. Za emigracyjną biografią kryją się nie tylko sukcesy, ale także koszty, samotność, ciężka praca, niepewność i życie między dwoma światami.

Dlatego warto zadać pytanie nie o to, czy Polonia powinna mieć znaczenie dla Polski, ale jak mądrze wykorzystać jej potencjał. Miliony Polaków i osób polskiego pochodzenia zamieszkałych poza krajem to nie tylko sentymentalny zasób pamięci, ale także kapitał doświadczenia, kontaktów, wiedzy i pieniędzy. Oczywiście natychmiast pojawi się głos krytyków. Dlaczego państwo miałoby szczególnie zabiegać o ludzi, którzy zarabiają w dolarach, euro czy funtach?

Odpowiedź jest prosta nie chodzi o jałmużnę ani przywileje, ale o stworzenie mechanizmów, które zachęcą emigrantów do współpracy z krajem pochodzenia. Nie zawsze potrzebne są duże pieniądze. Czasem wystarczy uznanie, partnerskie traktowanie i zaproszenie do realnej rozmowy o gospodarce państwa. Dyplomy, odznaczenia, rady konsultacyjne czy panele eksperckie mogą być czymś więcej niż gestem symbolicznym. Mogą stać się początkiem trwałej współpracy. Warunek jest jeden. Państwo musi budzić zaufanie. Trudno oczekiwać, iż ktoś, kto przez lata budował życie za granicą, zdecyduje się wrócić lub inwestować w Polsce, jeżeli nie wierzy w stabilność instytucji, uczciwość reguł i szacunek dla obywatela.

– Czyli sądownictwo, sądy administracyjne, równe traktowanie?

– Brak tego kolesiostwa, brak tego, iż ktoś uzyskuje lepsze warunki od mafii politycznych.

Tymczasem Polska mierzy się z ujemnym przyrostem naturalnym. Emigrację zarobkową i rosnącymi kosztami życia. W tej sytuacji programy zachęcające Polaków do powrotu nie powinny być tematem pobocznym, ale jednym z elementów długofalowej strategii państwa. Dotyczy to zarówno emigracji z Zachodu, jak i osób polskiego pochodzenia zamieszkałych w Rosji, Kazachstanie czy innych częściach świata.

– No właśnie, bo to jest ten zgrzyt w sercu polskim, Polska niby niepodległa, po macoszemu potraktowała wszystkich tych ludzi, którzy z jednej strony zostali tam przez zmianę granic, a z drugiej strony zostali wywiezieni. Ci ludzie dzisiaj muszą spełniać kryteria językowe, nie wiadomo jakie, po to, żeby móc do Polski wrócić. I to się bardzo powoli odbywa. A z drugiej strony są ludzie tacy jak potomkowie Żydów polskich w Izraelu, którzy nie mówiąc po polsku nie ma nic wspólnego z polską kulturą. Dostają polskie paszporty.

– Nie tylko oni, Ukraińcy też. Miliony Ukraińców wpuszczono do Polski, którzy zajmują w tej chwili wiele stanowisk, choćby w wojsku i policji. To jest karygodne, iż my nie wpuszczamy swoich, a dajemy prawo do wejścia na teren Polski obcym.

– To każe zadawać pytanie kto rządzi Polską?

– Ja myślę, iż to jest polityka nacji, która uzurpuje sobie wyższość nad Polakami, czyli nacji żydowskiej. Im zależy na tym, żeby Polska stała się krajem mieszanym, kosmopolitycznym, żeby w nim nie wyróżniać się jako mniejszość narodowa. Tak jak w Kanadzie jest wiele narodowości i żadna się nie oznacza czymś specjalnym, żeby nastąpił wielki kocioł ludzki, w którym oni zginą, nie będą widoczni, ale będą rządzić.

– Czy Pan myśli, iż to jest polityka gminy żydowskiej? Czy to jednak nie ta diaspora żydowska, która ma powiązania ze Stanami Zjednoczonymi, ma powiązania z Izraelem, która jest de facto częścią elity Zachodu, w ten sposób podchodzi do Polski?

– Jak najbardziej. Chodzi o to, iż światem rządzi pieniądz i ten pieniądz wymaga, żeby każdy kraj był administrowany według ich woli. Oni sami tego nie robią, używają do tego nacji żydowskiej, która jest historycznym pośrednikiem.

Kiedyś gdy dziedzic chciał wysłać żonę do Paryża, to wołał Żyda, żeby sprzedał kawałek jego lasu, bo jemu nie wypadało. No i podobnie teraz ci, którzy naprawdę rządzą światem, jeżeli chodzi o pieniądz, to mają takie usługi z nacji żydowskiej i na tym polegają. Tak iż to jest znana metoda. Nie wiem, kto na samej górze jest najważniejszym człowiekiem, który rządzi pieniądzem, mówią, iż to jest Rockefeller. Z pewnością w obecnej sytuacji nie są to Stany Zjednoczone, które są ogromnie zadłużone i w desperacji, żeby się wydostać z tego dołka.

– Czy to nie jesteśmy świadkami sytuacji na świecie, kiedy ta elita, tak jak pan mówi, która rządzi nami tutaj, nie rządzi jednak chińską partią komunistyczną, iż tamten kawałek świata ma oddzielną elitę i oddzielny pomysł na globalizację. I jesteśmy świadkami ich starcia z różnego rodzaju zastępczymi wojnami, jak na przykład wojna z Iranem?

– Absolutnie. Takie kraje jak Iran czy Chiny nie mogą sobie pozwolić na narzucenie porządku światowego ze strony Stanów Zjednoczonych czy kogoś innego, czy choćby tych, którzy rządzą światowym pieniądzem, ponieważ to są kraje, które mają swoje własne zasoby gospodarcze, swoją własną nację zdolną do wielkich rzeczy. Na przykładzie Chin czy Iranu wiemy, iż próba obalenia rządu w Iranie się nie powiodła. I to dowodzi słabości Stanów Zjednoczonych i Izraela, które są w tym przypadku krajem, który stworzył taką sytuację.

Sytuacja jest skomplikowana, co nie znaczy, iż my nie możemy wykorzystać tej sytuacji, żeby stworzyć kawałek świata dla siebie, tylko musimy zmienić system polityczny. W Polsce nie możemy dalej popierać mafijnych partii politycznych, które są finansowane z budżetu państwa. Partie polityczne w Polsce muszą być finansowane przez obywateli i dopiero wtedy będzie to uczciwe i prawdziwe. jeżeli obywatel chce wesprzeć jakąś partię na poziomie 10 – 30 zł, to jest jego wola i wtedy zobaczymy, które będą finansowane. Bo pieniądz to już jest dowód głosu od własnego obywatela.

– Pan dawno temu w Świętych Psach pisał, iż Polska powinna mieć broń atomową. Polska armia wiele na to wskazuje, jest dzisiaj zupełnie rozbrojona właśnie z powodu wojny na Ukrainie, oddawania sprzętu i świadczenia usług dla tamtego frontu. Co Pana zdaniem powinna zrobić narodowa Polska? Czy powinna mieć broń atomową?

– Absolutnie. Broń atomowa to straszak. Wiadomo, iż nikt nie chce z niej skorzystać, ale w najgorszym przypadku, kiedy grozi nam absolutna klęska i okupacja, możemy tej broni użyć. To zatrzymuje naszych wrogów, takich jak na przykład Rosja, którą nas straszą cały czas, czy Ukraina, czy Niemcy. Oni się tego boją. W 90 roku. Polska miała takie możliwości. Miała technologie stworzenia bomby atomowej.

– Miała materiał rozszczepialny, który oddała do Rosji.

– I miała nośniki, nośniki rakietowe całkiem dobre, co najmniej na 500 kilometrów.

– I były z tego co wiem samoloty polskie przystosowane do przenoszenia taktycznej broni nuklearnej w ramach armii Układu Warszawskiego.

– Mnie wtedy za to, iż wspomniałem o takiej możliwości w książce Święty Psy strasznie atakowała Gazeta Wyborcza, pokazując mnie na pierwszej stronie ściskającego rakietę atomową; „ten człowiek jest niebezpieczny dla Polski”.

Teraz widzę, iż wielu ludzi przyznaje mi rację. Tak iż coś się zmieniło? Polacy zaczęli myśleć bardziej konkretnie bo praktycznie w obecnej sytuacji polska armia jest rozbrojona. Najlepszą broń oddajemy Ukrainie za friko, za darmo. Nie mamy z tego żadnych korzyści. W przypadku ataku jakiegokolwiek państwa na Polskę jesteśmy praktycznie bezbronni. Armia się nie liczy. No więc?

A wystarczyłoby mieć powiedzmy 10 czy 20 głowic atomowych i to już jest potężny straszak, żeby nikt nie wchodził na nasze terytorium.

– Mówił pan o wrogach, iż prawdopodobnie musimy patrzeć na ręce Rosji, Ukrainie, może Niemcom, a gdzie Pan by widział przyjaciół Polski? Czy jest coś takiego? Pan powiedział, iż są tylko interesy.

– Są tylko interesy. I ja nie widzę żadnych przyjaźni. Widzę tylko uśmiechy, sztuczne uśmiechy.

Po chińsku to się nazywa xiào lǐ cáng dāo. To jest takie wyrażenie, które mówi, iż twarz się śmieje, a serce jest lodowate.

I to jest typowe zachowanie ludzi Zachodu. Uśmiech i serce lodowate. Tylko szukają korzyści. Także Polacy się tego powinni nauczyć. My też musimy mieć serce lodowate i szukać korzyści. Ta iż nie można liczyć na przyjaciół, ale ja bardzo ubolewam, iż przez tyle lat, Polska ma niewykorzystany kapitał, jeżeli chodzi o rynek wschodni, w mojej opinii bardzo chłonny na polskie produkty, nie tylko przemysłowe, ale także rolne. Potrzebuje od czasu do czasu dużo masła, ziemniaków, warzyw, czegokolwiek od nas. Kiedyś kupowali bardzo dużo jabłek.

– Mówi pan o Rosji?

– O Rosji. Zanim nastąpiło całkowite embargo, myśmy bardzo dużo stracili przez to, iż rząd polski nie pozwala na handel z Rosją, iż zamykane są przejścia graniczne z Białorusią, iż nie ma promocji polskich produktów w Rosji, nie ma możliwości eksportowych. To jest straszne dla Polski. Straszne.

Widzimy na przykładzie tego, co się dzieje w Kanadzie, gdzie są nałożone na Kanadę wielkie taryfy; to jest tak, jakby handel z Ameryką był zabroniony i cała Kanada płacze z tego powodu, bo to jest duży cios dla kanadyjskiej gospodarki. A jakiż to był cios dla Polski, to można sobie tylko wyobrazić. Już sam rynek rosyjski czy rosyjskich republik by wystarczył w mojej opinii, żeby wyciągnąć Polskę z kryzysu, jeżeli chodzi o handel. A handel nie musi być pieniężny, może być wymienny za ropę naftową czy gaz, bo rurociąg z Rosji już istnieje. No więc na co my czekamy? To jest jedna z możliwości wyjścia z kryzysu, to jest odnowienie stosunków handlowych z Rosją.

– Kilka razy prezydent Białorusi, Łukaszenka wyciągał rękę, czy też w cieplejszych słowach mówił o Polsce i Polakach? Czy czasem Polsce nie jest najbliższa Białoruś? Ze względów kulturowych, ze względu na to, iż ludzie się znają; ze względu na to, iż tam była kiedyś Polska?

– Jak najbardziej! Białoruś jest dla mnie przedstawicielem interesów rosyjskich, tak jak w Azji, Korea Północna jest reprezentantem interesów chińskich; to jest podobna przybudówka, która jest korzystna w celach dyplomatycznych i do prowadzenia różnych interesów. Chiny jako takie nie mogą wspierać otwarcie działalności wojskowych Korei Północnej, ale robią to po cichu i to im uchodzi. Tak samo jak Stany Zjednoczone po cichu finansują działalność wojskową Ukrainy przeciwko Rosji, Białoruś z kolei ma swoje zadania, żeby reprezentować interesy Rosji, jeżeli chodzi o Zachód.

Tutaj jest pewna interesująca sytuacja, gdzie nastąpiło ostatnio pewnego rodzaju ocieplenie stosunków między Stanami Zjednoczonymi i Białorusią.

– No bo są interesy, jest potas, Białoruś jest producentem i interes jest tutaj nadrzędną rzeczą.

– Nie tylko potas, Oni też produkują wspaniałe traktory, które teraz są popularne w Kanadzie. Kiedy Polska straciła Ursus przez różnego rodzaju machinacje, to Białoruś udoskonaliła swoją ofertę traktorów i są bardzo popularni na świecie, co jest dowodem, iż jest możliwe, żeby taki mały kraj jak Białoruś wyszedł na świat.

– To samo mógł zrobić Ursus.

– Absolutnie tak. Tylko nie było woli i poparcia – jakby sukces w Polsce był niedozwolony. Pamiętam Ursus, choćby bywałem tam na szkolnych wycieczkach, żeby zobaczyć dział metalurgii, jak są robione odlewy i tak dalej. A po latach, w latach 90. widziałem tylko ruiny. To było okropne, żeby zniszczyć tak duży zakład. To był zakład z czasów PRL u, który nie był dostosowany do nowoczesnej gospodarki rynkowej, ponieważ starał się robić wszystko u siebie. Kiedy taki zakład jak Ursus powinien wybierać wśród najlepszych kontrahentów najlepszą jakość, najlepszą cenę, żeby złożyć ten traktor z najlepszych części. To jest zaletą wolnego rynku. No ale nie stać ich było na tego rodzaju myślenie i niestety zakład został rozszabrowany. No taka jest niestety polska historia. Nie tylko Ursus, ale wiele innych zakładów przemysłowych spotkał podobny los.

– Pytałem o tę Białoruś, czy to nie jest taki kandydat na bliski sojusz?

– Absolutnie! Kiedyś byłem zaproszony do Białorusi przez reprezentanta Ministerstwa Handlu i przed wyjazdem spotkałem się z szefem białoruskiego KGB, który mnie zaprosił na kieliszek whisky w swoim gabinecie w budynku rządowym.

Zanim wyjechałem do Białorusi, ostrzegano mnie, iż będą za mną chodzili jacyś cywile, jakaś bezpieka. Nic takiego nie widziałem. Spędziłem kilka dni. Bardzo przyjemnie tam było. Mińsk jest bardzo ładnym miastem. Lubię kuchnię białoruską, tak iż mi się pobyt w Białorusi bardzo podobał, więc w moich późniejszych rozmowach z Białorusinami zapytałem laczego wy nie promujecie turystyki w Polsce? Jesteście sąsiadem, macie taki piękny kraj lasy, jeziora, piękne szosy. Wielu Polaków by chciało tu przyjechać na wakacje?

Moi rozmówcy byli w szoku, iż ja proponuję coś niesłychanego, żeby nastąpiły warunki ocieplenia między Polską a Białorusią. w tej chwili widzę, iż są wysiłki, aby aby promować turystykę w Białorusi dla Polaków. Coś się zmieniło.

– Panie Stanisławie, tak jak powiedziałem na początku, świat jest bardzo ciekawy, jesteśmy świadkami wielkich zmian, dziękuję Panu bardzo za tę rozmowę. I z panem będziemy rozmawiać już w Warszawie.

Zapraszamy wszystkich, kto tylko ma ochotę na konferencję KINGS do Warszawy na początku listopada, bo sądząc po tej rozmowie można wnosić, iż będzie bardzo ciekawie.

– No, ja się cieszę, iż mieliśmy zaproszenia od KINGS na udział w tej konferencji. Dla mnie wizyta w Polsce jest zawsze bardzo miła i emocjonalna, także już zacząłem przygotowania, mimo iż jeszcze zostało dużo czasu do listopada. No ale cieszę się, iż znowuż będziemy razem w Polsce.

– Dziękuję bardzo.

Idź do oryginalnego materiału