Stanisław Michalkiewicz: Na przekór całemu światu

6 godzin temu

Stanisław Michalkiewicz: Na przekór całemu światu

No nie, tego już za wiele! I to właśnie w momencie, gdy świat zmierza ku pokojowi i bezpieczeństwu – bo jakże inaczej rozumieć inaugurację Rady Pokoju na Forum Ekonomicznym w Davos? Wprawdzie są tu pewne niejasności, czy do Rady Pokoju przystępują państwa, czy tylko zaproszone osobistości? Na razie wygląda na to, jakby Radę Pokoju miało tworzyć grono zaproszonych osobistości – bo na przykład Donald Trump będzie tej Radzie przewodniczył choćby gdy przestanie być prezydentem Stanów Zjednoczonych. Podobnie węgierski premier Wiktor Orban.

Jeśli w kwietniu przegrałby wybory i przestałby być premierem, to czy automatycznie utraciłby prawo zasiadania w Radzie Pokoju, zwłaszcza, gdyby zapłacił wpisowe w wysokości miliarda dolarów? Z drugiej jednak strony pan prezydent Karol Nawrocki, który został do Rady zaproszony, konsultował się z obywatelem Tuskiem Donaldem i na razie pisemnego akcesu nie złożył, twierdząc, iż musi się w tej sprawie wypowiedzieć “parlament”, a może choćby – sam Książę-Małżonek? Gdyby do Rady Pokoju przystępowały państwa, to owszem – ale skoro tylko osobistości, to po cóż ta cała parada – jak powiadał Aleksander Fredro?

Mniejsza wreszcie z tym, bo wszystko się pewnie w miarę upływu czasu “jak figa ucukruje, jak tytuń uleży” – ale tak czy owak, nie da się ukryć, iż w kierunku pokoju został zrobiony milowy krok. Toteż od razu się wyjaśniło, iż o ile dotąd prezydent Ukrainy Wołodymir Zełeński nie chciał słyszeć o jakichś ustępstwach terytorialnych, a z kolei rosyjski prezydent Putin z naciskiem pokreślał konieczność respektowania rosyjskich zdobyczy na Ukrainie, to teraz obydwaj chcą “tego samego”. Tak w każdym razie twierdzi prezydent Donald Trump po rozmowie z prezydentem Zełeńskim. To znaczy – czego konkretnie chcą?

A czegóż by innego, jak nie pokoju? Wprawdzie starożytni Rzymianie twierdzili, iż si duo dicunt idem, non est idem – co się wykłada, iż gdy dwóch mowi to samo, to nie jest to samo – ale nie można zaprzeczyć, iż i Donald Trump też coś tam musi wiedzieć tym bardziej, iż agencja NABU wsadziła do aresztu wydobywczego ongiś piękną Julię Tymoszenko, przedstawiając jej jakieś korupcyjne “zarzuty”, a fałszywe pogłoski utrzymują, iż ona w tym areszcie wydobywczym chlapie na prezydenta Zełeńskiego.

Oczywiście w tych fałszywych pogłoskach nie musi być ani słowa prawdy, ale gdyby było, to lepiej byśmy rozumieli, iż w końcu i prezydent Zełeński zaczyna uświadamiać sobie konieczność – co według niemieckiego filozofa Hegla jest istotą wolności. W tej sytuacji tylko Aleksander Łukaszenka, który nie tylko został zaproszony do Rady Pokoju, ale choćby złożył już akces, może utożsamiać się w Białorusią, bo na razie nie widać, by ktoś mógłby mu tam zaszurać.

Wprawdzie pan prezydent Nawrocki kontynuuje rozpoczęte przez prezydenta Dudę zabawy w mocarstwowość z panią Swietłaną Cichanouską, ale słychać, iż rząd litewski jest już nią trochę zniecierpliwiony, więc zamierza się ona przenieść z całym majdanem do Warszawy. Ale sprawa sie komplikuje, bo w Warszawie posadę Pierwszego Białoruskiego Opozycjonisty zajmuje pan Paweł Łatuszka, więc na razie pani Swietłana jeszcze nie wie, czy w Warszawie nie będzie jej za ciasno.

W tej sytuacji Aleksander Łukaszenka może spać spokojnie, choćby na posiedzeniach Rady Pokoju, tym bardziej, iż rosyjski prezydent Putin, który też został zaproszony, na razie się waha.

Tymczasem, gdy świat z euforią wkracza na świetlisty szlak pokoju i bezpieczeństwa, z którego na pewno nie zepchną go podchody prezydenta Trumpa pod Grenlandię, do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa wtargnęła zorganizowana grupa przestępcza, to znaczy – pardon – nie żadna tam “zorganizowana grupa przestępcza” tylko prokuratorowie w asyście kilkudziesięciu policjantów.

Wrażenie, jakby to była “zorganizowana grupa przestępcza” mogło wziąć się stąd, iż sędziowie tworzący Krajową Radę Sądownictwa próbowali temu wtsargnieciu przeszkodzić – ale co tak naprawdę może niezawisły sędzia, choćby gdyby ubrał sie w togę i założył na szyję tombakowy łańcuch, jeżeli “ludzie mający karabiny” olewają jego rozkazy ciepłym moczem? W takich momentach obserwatorzy skłonni są zgadzać się z opinią Mao Tse Tunga, iż “władza wyrasta z lufy karabinu”, a nie z żadnych demokratycznych legitymacji.

Wprawdzie obywatel Żurek Waldemar, który na tę okazję choćby się ogolił, próbował nadać temu wtargnięciu pozory legalności – ale przecież on sam tkwi po uszy w sprośnych błędach Niebu obrzydłych. Na przykład uważa, jakoby Prokuratorem Krajowym był jego faworyt, pan Dariusz Korneluk z czarnym podniebieniem, podczas gdy pan prezydent Karol Nawrocki całkiem niedawno stwierdził, iż ależ skądże, wcale nie – bo Prokuratorem Krajowym jest w dalszym ciągu pan Dariusz Barski.

Skoro tak, to czy możemy plegać na zapewnieniach obywatela Żurka Waldemara, iż wszystko jest gites-tenteges, czy też nabierać podejrzeń, iż on sam może być na usługach zorganizowanej grupy przestępczej, która tylko podstępnie przebiera się za prokuratorów czy policjantów? W zamieszaniu, jakie towarzyszyło wtargnieciu wspomnianej grupy do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa, trudno tak na pierwszy rzut oka odróżnić prokuratora od gangstera, czy policjanta od przebierańca tym bardziej, iż kiedy już wstargnięcie się dokonało, to grupa zajęła się pruciem szaf w poszczefgólnych pomieszczeniach.

Cóż innego mogliby robić gangsterzy? Czego tam szukała, czy to znalazła i jaki zamierza zrobić w tego użytek – tego być może i obywatel Żurek Waldemar nie wie, bo gdybym był szefem starych kiejkutów, to też bym się wahał, czy dopuścić go do konfidencji, czy też powierzyć mu wyłącznie obowiązki wykonawcze. A w ogóle, to warto przypomnieć deklarację nie tam jakiegoś obywatela Żurka Waldemara, tylko samego obywatela Tuska Donalda, iż jak będzie trzeba, to będzie używał środków “pozaprawnych”.

Czyż ta deklaracja, za którą zresztą poszła rewolucyjna praktyka, nie jest dowodem, iż cała III Rzeczpospolita jest “organizacją przestępczą o charakterze zbrojnym”? Nieżyjący już ekonomista amerykański Maurycy Rothbard twierdził, iż gdyby jakaś spółka prawa handlowego była zarządzana tak, jak państwa, to wszyscy czlonkowie zarządu i rady nadzorczej znaleźliby się w kryminale. Tak się jednak nie dzieje, ponieważ państwo jest rodzajem monopolu na przemoc, w związku z czym nie ma kto go aresztować – chociaż w Wenezueli pojawiła się pierwsza jaskółka, iż może być inaczej.

Tak zresztą twierdzili starożytni Rzymianie, iż vim vi repellere licet, co się wykłada, iż siłę godzi się siłą odeprzeć.

Ale to wszystko blednie w powrównaniu z alarmującymi wieściami, iż w momencie, gdy świat właśnie wkracza na świetlisty szlak wiodący ku pokojowi, w partii Polska 2050 rozpętała się “wojna” i “padły oskarżenia o próbę puczu”. Myślę, iż działacze Polski 2050 powinni się opamiętać i wojnę zakończyć, bo w przeciwnym razie prezydent Donald Trump obróci na nich swe oczy i każe komandosom pojmać obydwie vaginessy, a następnie wtrącić do aresztu wydobywczego w Nowym Jorku, razem z małżonkami Maduro.

Polecamy również: Rząd Tuska forsuje ekspresowe rozwody. To prawo, które uczy nietrwałości związków

Idź do oryginalnego materiału