Stanisław Michalkiewicz: Logiki nie ma

5 godzin temu

Stanisław Michalkiewicz: Logiki nie ma

Co wzbudziło w naszym społeczeństwie większe emocje – czy mecz futbolowy z Albanią, czy List Pasterski Episkopatu Polski, skierowany do parafian z okazji rocznicy wycieczki Jana Pawła II do rzymskiej synagogi? Sama rocznica może nie byłaby warta aż takiej, a może choćby żadnej uwagi, gdyby nie pewne sformułowania Listu na temat kwesstii żydowskiej. Otóż Księża Biskupi napisali tam, iż od co najmniej “półtora tysiąca lat”, a więc dosyć długo, Kościół katolicki w kwestii żydowskiej się mylił.

To bardzi ważne, żeby nie powiedzieć – rewolucyjne stwierdzenie – bo jeżeli Kościół mylił się w tej kwestii, to być może mylił się również w innych sprawach? Tego, ma się rozumieć, nie wiemy – ale nie możemy tego wykluczyć, więc chyba bezpowrotnie tracimy pewność, co do prawdziwości nauczania Kościoła. W dodatku, skoro przez ostatnie półtora tysiąca lat Kościół w jednej sprawie się mylił, to skąd możemy mieć pewność, iż nie myli się dzisiaj?

Skoro raz przydarzyła mu się pomyłka, to znaczy, iż pomyłki są możliwe, a skoro tak, to nie możemy mieć pewności, czy dzisiejsze nauczanie Kościoła, na przykład w kwestii sodomczyków czy gomorytek nie stanowi sprośnego błędu Niebu obrzydłego? Kiedyś, w epoce wojen religijnych jakie wstrząsały Europą w wieku XVI i XVII, list Episkopatu Polski z pewności ą wywołałby duży rezonans, a może choćby – religijną wojnę? Czy jednak coś takiego rzeczywiście mogłoby zdarzyć się w Polsce? To nie jest takie pewne, bo – jak pamiętamy z historii – w Polsce żadnych wojen religijnych nie było.

Oficjalne wyjaśnienie tego fenomenu jest takie, iż jesteśmy narodem niezwykle tolerancyjnym – ale bliższe prawdy może być wyjaśnienie inne – iż mianowicie subtelnościami teologicznymi mało kto u nas naprawdę się interesuje, a nie ma mowy, żeby się nimi przejmował. Co innego, gdy chodzi o to, by wypić i zakąsić. Do tych zagadnień podchodzi się u nas bardzo serio i można powiedzieć, iż choćby kwestie teologiczne zostały temu w pewnym stopniu podporządkowane.

Świadczy o tym stary, chyba jeszcze z czasów saskich pochodzący, wielkanocny wierszyk: “Ukrajemy szyneczki, umaczamy w chrzanie. Jakżeś dobrze uczynił, żeś zmartwychwstał, Panie.” W tej sytuacji trudno się dziwić, iż mecz futbolowy z Albanią, zwłaszcza iż polskiej reprezentacji cudem udało się go wygrać, wywołał zainteresowanie większe, niż wspomniany List.

Być może również dlatego, iż przedstawiciele Episkopatu po przegłosowaniu tego tekstu podczas Konferencji, z zagadkowych przyczyn nabrali wody w usta i nie próbują uspokajać zaniepokojonych parafian. Bardzo możliwe, iż ta kunktatorska taktyka jest słuszna, iż parafianie niedługo o wszystkim zapomną i znowu będzie można spokojnie wypić i zakąsić.

Ale większe zainteresowanie meczami futbolowymi też jest dziwaczne, jako, iż z nich nic przecież nie wynika. To znaczy – wynika – ale raczej dla piłkarzy i działaczy związków sportowych, tradycyjnie u nas poobsadzanych przez bezpieczniaków. Oni rzeczywiście mogą na wygranym meczu skorzystać, zwłaszcza, gdyby polska drużyna zdobyła mistrzostwo świata – ale reszta towarzystwa nic z tego przecież nie będzie miała. Dlaczego zatem futbol wzbudza takie emocje zwłaszcza wśród kibiców – to jest jedna z tajemnic natury ludzkiej, podobna do tej, o której wspominał św. Jan Maria Vianney.

Zastanawiał się on kiedyś, dlaczego ludzie popełniają grzechy główne i od razu odpowiedział, iż to oczywiste, bo każdy grzech główny dostarcza człowiekowi przynajmniej chwili przyjemności. Każdy – z wyjątkiem jednego: zazdrości – która nie tylko nie dostarcza grzesznikowi ani chwili przyjemnosci, tylko od samego początku – udrękę. Tymczasem ludzie ten własnie grzech popełniają nagminnie, co więcej – tworzone są ideologie, jak socjalizm, czy komunizm, które ufundowane są na ekscytowaniu w ludziach zazdrości.

Warto zwrócić uwagę, iż w tworzenie tych ideologii angażowali się i angażują Żydowie, których etyka ma charakter w znacznym stopniu trybalistyczny – ale dlaczego socjalizm, czy komunizm uwodzi również głupich gojów? To też jest tajemnica, którą Chińczycy tłumaczą, jako “chorobę czerwonych oczu” – pragnienie, żeby każdemu było tak źle, jak mnie.

Wydaje się bardzo prawdopodobne, iż nasz mniej wartościowy naród tubylczy cierpi na tę chorobę, iż to jest prawdziwa epidemia, jeszcze groźniejsza od zbrodniczego koronawirusa. Weźmy na przykład taką demokrację. jeżeli uważnie wsłuchać sie w opinie dobiegające z mediów głównego nurtu, a zwłaszcza – z mediów społecznościowych, to widać tam głębokie niezadowolenie z demokracji. Z demokracji nie są zadowoleni zarówno jej wyznawcy, np. działacze Volksdeutsche Partei, czy Prawa i Sprawiedliwości, nie mówiąc o sceptykach, czy wręcz jej przeciwnikach, których można znaleźć w obydwu Konfederacjach.

Tymczasem nie tylko pan prezydent Duda, ale również pan prezydent Karol Nawrocki sprawia wrażenie, jakby chciał zaprowadzić demokrację na przykład na Białorusi, chociaż naród białoruski, w odróżnieniu od takiego np. ukraińskiego, nic złego Polsce nie zrobił.

Ale mniejsza już o te tajemnice ludzkiej natury, których – jak utrzymują Rosjanie – bez wódki nie da się wyjaśnić – bo ważniejszą rzeczą od futbolu wydaje sie religia. Nie chodzi choćby o to, iż wszystkie religie oferują ludziom delikatny towar zwany nadzieją – w tym przypadku – na życie wieczne – co na konsekwencje religii, na które ostatnio zwrócił uwagę ksiądz prof. Andrzej Kobyliński. Napisał on, iż obecna wojna izraelsko-amerykańsko-irańska, jest wojną religijną. Ja podejrzewałem to od dawna, ale co innego podejrzewać, a co innego, gdy te podejrzenia znajdą potwierdzenie ze strony autorytetu naukowego.

Otóż ksiądz profesor również twierdzi, iż pierwotną przyczyną tej wojny jest idea “Wielkiego Izraela” z którą “czuje się związany” Beniamin Netanjahu. Idea “Wielkiego Izraela” wynika z żydowskiej sagi plemiennej, pretensjonalnie zatytułowanej “Starym testamentem” – iż to niby Stwórca Wszechświata tę sagę zainspirował. Chodzi oczywiście o układ Stwórcy Wszechświata z mezopotamskim koczownikiem, któremu Stwórca Wszechświata obiecał, iż uczyni go ojcem wielkiego narodu, któremu odda w arendę obszar“od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”.

Władze Izraela, wykorzystując potęgę militarną Ameryki, realizację tej idei już znacznie posunęły do przodu, obezwładniając politycznie państwa leżące na tym obszarze. Żeby jednak przejść do etapu następnego, to jest – aneksji i okupacji – muszą zrobić porządek z Iranem, który na doktrynę “Wielkiego Izraela” nie tyle kładzie lachę, to uważa ją za groźną dla swojej własnej przyszłości. Na domiar złego – na co zwraca uwagę ksiądz profesor – w Ameryce są tak zwani “chrześcijańscy syjoniści”, którzy uważają, iż nie będzie na świecie pokoju, dopóki władzy nad światem nie zdobędzie Izrael.

Nietrudno się domyślić, iż Żydom w to graj, zwłaszcza, iż gorliwym wyznawcą tej wiary jest sam szef Pentagonu. Wprawdzie ksiądz profesor tego wniosku już nie wyciąga, bo nie bardzo mu w jego sytuacji wypada, ale nasza sytuacja jest inna, więc możemy zauważyć, iż z religii, zwłaszcza niektórych, też mogą wynikać wielkie nieszczęścia. W tej sytuacji futbol nie wytrzymuje porównania z religią, zwłaszcza gdy chodzi o konsekwencje. Na to wskazywałaby logika, ale u nas żadnej logiki nie ma, zarówno na odcinku religijnym, jak i futbolowym.

Polecamy również: Kanada przyjęła antychrześcijańską ustawę C-9

Idź do oryginalnego materiału