Jeszcze rok temu Berlin zapowiadał powrót do grona najważniejszych światowych graczy. Dziś niemieckie media piszą o „wotum nieufności świata wobec Niemiec”, a komentatorzy nie wykluczają politycznych konsekwencji dla rządu Friedricha Merza. Wszystko po niespodziewanej porażce w głosowaniu do Rady Bezpieczeństwa ONZ, która stała się jednym z największych dyplomatycznych niepowodzeń Niemiec w ostatnich latach.
Zdjęcie poglądowe. Fot. ShutterstockNiemcy przegrali głosowanie w ONZ. Media mówią o „wotum nieufności”, a problemy kanclerza dopiero się zaczynają
Jeszcze rok temu Friedrich Merz zapowiadał odbudowę międzynarodowej pozycji Niemiec i powrót Berlina do grona najważniejszych graczy światowej polityki. Teraz niemieckie media alarmują o jednej z najbardziej dotkliwych porażek dyplomatycznych ostatnich lat. Niemcy nie zdobyły miejsca niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ, a komentatorzy nie mają wątpliwości – to sygnał, którego w Berlinie nikt się nie spodziewał.
Porażka, która miała się nie wydarzyć
W środowym głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ wybrano nowych niestałych członków Rady Bezpieczeństwa. O miejsca ubiegały się między innymi Niemcy i Austria. Wynik okazał się ogromnym zaskoczeniem dla niemieckiej dyplomacji.
Niestali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ zasiadają w niej tylko przez 2 lata i nie mają prawa weta, ale ich wybór przez cały czas jest ważnym sygnałem politycznym – pokazuje, którym państwom świat w danym momencie chce powierzyć wpływ na debatę o bezpieczeństwie międzynarodowym.
Austria zdobyła 131 głosów, podczas gdy Niemcy otrzymały jedynie 104 głosy. Oznacza to nie tylko przegraną Berlina, ale również jedną z największych porażek niemieckich starań dyplomatycznych na forum międzynarodowym w ostatnich latach.
W skład nowych niestałych członków Rady Bezpieczeństwa weszły Austria, Portugalia, Kirgistan, Zimbabwe oraz Trynidad i Tobago. Niemcy znalazły się poza tym gronem mimo intensywnej kampanii prowadzonej od wielu miesięcy.
Niemieckie media: świat wystawił Berlinowi rachunek
Największe niemieckie gazety nie ukrywają rozczarowania. Komentatorzy piszą wręcz o politycznym policzku wymierzonym niemieckiemu rządowi.
Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” nazwał wynik głosowania „wotum nieufności świata wobec Niemiec”. Według komentatorów skala przegranej jest tak wyraźna, iż nie da się jej tłumaczyć zwykłym niepowodzeniem wyborczym.
Dla kanclerza Friedricha Merza sytuacja jest szczególnie trudna. Jednym z głównych filarów jego polityki miało być odbudowanie pozycji Niemiec jako lidera Europy i wpływowego gracza na arenie międzynarodowej.
Dziś przeciwnicy polityczni wskazują, iż rzeczywistość okazała się znacznie mniej korzystna niż wcześniejsze deklaracje.
Kto odpowiada za porażkę?
W niemieckiej debacie publicznej coraz częściej pojawia się nazwisko ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephula.
Część komentatorów uważa, iż to właśnie szef dyplomacji ponosi największą odpowiedzialność za niepowodzenie. W mediach pojawiły się choćby spekulacje dotyczące możliwej dymisji ministra.
Jednocześnie wielu ekspertów podkreśla, iż problem może być znacznie głębszy.
Niemcy od miesięcy mierzą się z krytyką dotyczącą swojej polityki wobec konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz wojny w Ukrainie. W ocenie części państw Berlin stosuje podwójne standardy, co mogło wpłynąć na wynik głosowania.
Rosja miała prowadzić kampanię przeciwko Niemcom
Niemieckie media zwracają uwagę również na inny aspekt całej sprawy.
Według komentatorów jednym z czynników wpływających na wynik mogła być prowadzona przez Rosję kampania wymierzona w Niemcy. Jej celem miało być osłabienie pozycji Berlina wśród państw rozwijających się i państw Globalnego Południa.
Nie ma jednak dowodów wskazujących, iż to właśnie ten element przesądził o wyniku głosowania.
Zdaniem wielu obserwatorów problemem jest raczej malejące przekonanie części państw, iż Niemcy automatycznie zasługują na szczególną pozycję w międzynarodowych strukturach.
To nie tylko ONZ. Stawką jest wizerunek Niemiec
Dla przeciętnego mieszkańca Europy przegrane głosowanie w ONZ może wydawać się wydarzeniem o ograniczonym znaczeniu. W rzeczywistości chodzi jednak o coś znacznie większego.
Rada Bezpieczeństwa pozostaje jednym z najważniejszych organów Narodów Zjednoczonych. To właśnie tam podejmowane są decyzje dotyczące konfliktów zbrojnych, sankcji oraz bezpieczeństwa międzynarodowego.
Brak miejsca przy tym stole oznacza mniejsze możliwości wpływania na globalną politykę.
Jeszcze większe znaczenie mają jednak straty wizerunkowe. Dla rządu Friedricha Merza porażka oznacza podważenie narracji o rosnącej sile Niemiec na świecie.
Warszawa obserwuje sytuację z uwagą
Dla Polski i Warszawy wydarzenia w ONZ mają znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać.
Niemcy pozostają najważniejszym partnerem handlowym Polski. Według danych GUS wartość wzajemnej wymiany handlowej liczona jest w setkach miliardów złotych rocznie.
Każde osłabienie pozycji Berlina na arenie międzynarodowej może pośrednio wpływać również na sytuację gospodarczą w regionie.
Warszawa od lat obserwuje także dyskusję dotyczącą reformy ONZ i zwiększenia roli państw europejskich w globalnym systemie bezpieczeństwa. Przegrana Niemiec pokazuje jednak, iż zdobycie szerszego poparcia społeczności międzynarodowej staje się coraz trudniejsze.
Czy Niemcy naprawdę straciły tak wiele?
Nie wszyscy komentatorzy oceniają sytuację równie dramatycznie.
Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zwraca uwagę, iż miejsce niestałego członka Rady Bezpieczeństwa nie daje realnej możliwości wpływania na działania największych mocarstw.
Według gazety bezpieczeństwo Niemiec zależy przede wszystkim od siły gospodarki, wydatków na obronność i umiejętności budowania sojuszy, a nie od miejsca przy stole ONZ.
Mimo to trudno nie zauważyć, iż polityczny koszt porażki będzie odczuwalny jeszcze przez wiele miesięcy.
Co to oznacza dla Ciebie? Europa może wejść w nowy etap politycznych napięć
– obserwuj relacje między Niemcami a partnerami międzynarodowymi, bo mogą wpływać na gospodarkę całej Europy;
– zwracaj uwagę na decyzje dotyczące wydatków obronnych i bezpieczeństwa;
– śledź sytuację gospodarczą Niemiec, która ma bezpośredni wpływ na polski eksport i rynek pracy;
– pamiętaj, iż zmiany w polityce największych państw UE często przekładają się na decyzje dotyczące całej wspólnoty.
Przegrana Niemiec w ONZ nie oznacza politycznej katastrofy. Jest jednak wyraźnym sygnałem, iż Berlin nie może już zakładać, iż międzynarodowe poparcie otrzyma automatycznie. A to może być dla rządu Friedricha Merza znacznie większym problemem niż samo miejsce w Radzie Bezpieczeństwa.

1 godzina temu











