Sprzedaż na zapisy i po kilka worków. W Polsce zabrakło pelletu. Trzeba czekać choćby do marca

1 dzień temu
Jeszcze niedawno uchodził za bezpieczny wybór na zimę, dziś stał się jednym z najbardziej poszukiwanych paliw w kraju. Gwałtowny wzrost popytu, ograniczona produkcja i zima w całej Europie sprawiły, iż pellet trafił na listę towarów deficytowych, a jego ceny wystrzeliły. Co doprowadziło do tej sytuacji? Problem jest zdecydowanie bardziej złożony.
Zimą 2026 roku pellet - przez lata promowany jako stabilny cenowo i ekologiczny opał - stał się towarem trudno dostępnym. W wielu regionach kraju składy opału i markety budowlane nie mają go w ogóle na stanie, a tam, gdzie się pojawia, znika w ciągu kilku godzin. Klienci zapisują się na listy oczekujących i słyszą o terminach dostaw liczonych nie w dniach, ale w tygodniach. W centralnej Polsce standardem stało się 2-3 tygodnie czekania, a na Pomorzu czy Śląsku nowe partie zapowiadane są dopiero na marzec lub choćby kwiecień.


REKLAMA


Zobacz wideo Co można zrobić, żeby obniżyć rachunki za ogrzewanie? Pytamy eksperta Polskiego Alarmu Smogowego


Pellet znika ze sklepów. Sprzedaż na limity i zapisy
Zakup pelletu "od ręki" graniczy dziś z cudem. Polacy w tej chwili objeżdżają po kilka składów opału, niestety często bez powodzenia.
Dzwoniliśmy tam, gdzie zawsze, ale pan powiedział, iż dopiero za kilka dni będzie miał dostawę. Nie sprzeda jednak całej palety, a jedynie kilka worków, ponieważ jest dużo chętnych. W Bricomarche nie było pelletu, w żadnym innym markecie też nie ma. o ile już gdzieś jest, to cena nagle wyskakuje do choćby 3 tys. zł
- zauważa mieszkanka woj. pomorskiego, w wypowiedzi cytowanej przez serwis Interia Biznes. Sprzedawcy potwierdzają, iż sytuacja jest napięta. Nowe dostawy są niewielkie i od razu dzielone między wielu odbiorców.
Czas oczekiwania wynosi około trzech tygodni. Sprzedajemy maksymalnie po 15 worków na klienta
- relacjonuje pracownik jednego ze składów pelletu z województwa łódzkiego. Podobne ograniczenia obowiązują również w innych częściach kraju.


Aktualna cena pelletu. Dlaczego brakuje tego rodzaju opału? "Problem jest szerszy"
Niedobory natychmiast przełożyły się na ceny. Jesienią 2025 roku tona pelletu kosztowała średnio 1,7-1,8 tys. zł. Zimą 2026 roku stawki sięgają już 2,5-3 tys. zł za tonę. W przeliczeniu na mniejsze opakowania oznacza to około 30 zł za worek 15-kilogramowy. Dla użytkowników kotłów pelletowych to realny problem. Podczas mrozów ogrzewanie domu może kosztować kilkadziesiąt złotych dziennie, co przy obecnych cenach energii i żywności poważnie nadwyręża domowe budżety.


Znawca rynku i wydawca magazynu "Biomasa", w wypowiedzi dla portalu Głos Wielkopolski, wskazuje, iż kryzys pelletowy nie jest dziełem jednego czynnika. Co najważniejsze, w ostatnich latach gwałtownie wzrosła liczba kotłów pelletowych. Programy dotacyjne, takie jak "Czyste Powietrze", skłoniły tysiące gospodarstw domowych do wymiany źródeł ogrzewania, co znacząco zwiększyło popyt.


Po drugie, zima ograniczyła produkcję. Mróz utrudnił dostęp do surowca - trocin i drewna - a część zakładów pracuje wolniej lub okresowo wstrzymuje produkcję. Dodatkowo uległ zmniejszeniu import pelletu, m.in. z Ukrainy, który wcześniej łagodził niedobory na rynku krajowym. W efekcie zapasy stopniały szybciej, niż przewidywano.
Problem jest szerszy, bo w całej Europie jest zima, więc z Niemiec, Austrii czy z Francji pellet nie będzie sprowadzany do Polski. Zresztą raczej zawsze działało to w drugą stronę. Kiedyś pellet z Polski trafiał na rynki zagraniczne. Dziś zostaje w kraju
- informuje Maciej Roik.
Zobacz też: Mieszkańcy bloków dostają pisma ze spółdzielni. Chodzi o istotny zakaz. W tle surowe kary
Pellet - braki. Niebezpieczne "zamienniki". Eksperci ostrzegają
W obliczu braków i wysokich cen część użytkowników szuka tańszych alternatyw, próbując spalać zboże, pestki owoców czy inne materiały organiczne. Specjaliści ostrzegają jednak, iż takie eksperymenty mogą skończyć się kosztowną awarią. Kotły pelletowe są projektowane pod konkretne paliwo. Używanie zamienników grozi uszkodzeniem podajników, zapychaniem palnika, a choćby utratą gwarancji.


Obecna sytuacja jest bolesną lekcją dla wielu gospodarstw domowych. Pellet, choć ekologiczny i wygodny, podlega tym samym prawom rynku co inne paliwa. Eksperci są zgodni: opał najlepiej kupować z dużym zapasem, latem lub wczesną jesienią, gdy dostępność jest większa, a ceny niższe.


Źródła: gloswielkopolski.pl, gazetaprawna.pl, biznes.interia.pl


Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.


Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału